24 paź 2016

Drabina we wnętrzu - hit czy kit??

Moda na drabiny we wnętrzu trwa  od dobrych kilku lat.
W blogosferze roi się od drabin...niemal każdy szanujący się bloger wykorzystuje drabiny w swoich stylizacjach. Mamy wieszaki na pledy i ręczniki, stojaki na bawełniane  kuleczki i wszelkiej maści sznury świetlne oraz wieszaki na ulubione magazyny na przykład:wnętrzarsko kulinarne..
Broniłam się przed drabiną rękami i nogami. Broniłam się jak w lany poniedziałek przed kubłem wody wylanym na głowę lub jak w tłusty czwartek przed zjedzeniem piątego pączka.
Nie chciałam wpuścić jej do domu, zatrzaskując za każdym razem kiedy pojawiła się na horyzoncie,  drzwi  przed jej nosem.
Z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień moja niechęć do drabin topniała jak resztki śniegu na trawnikach wiosną - systematycznie i nieubłaganie.
W ostatnich tygodniach września zabrałam się na przeistaczanie starego fotela w małe, szare cudo. Kiedy był gotowy ustawiłam go w nowym miejscu(#dobrazmiana ??) w sypialni na wsi i stwierdziłam, że sam fotel mimo, że przecudnej urody to zdecydowanie za mało.  Na taboretach w naszym domu rzadko sadzamy cztery litery, bo najczęściej wykorzystujemy je niezgodnie z przeznaczeniem ( taborety a nie tyłki ;-)). Jeden z takich taboretów odmieniłam niedawno przy pomocy farby kredowej AS w odcieniu Napoleonic Blue.  Z pewnością stary niebieski taboret byłby genialnym stoliczkiem pomocniczym ale nie dałam mu najmniejszej szansy, żeby zaistniał w tej roli...przymierzyłam go tylko do fotela, żeby odzyskać sposób ducha i utwierdzić się w przekonaniu, że intuicja nadal mnie nie zawodzi (#chrzanieskromnosc) i  że w tym miejscu taboret będzie produktem zupełnie nietrafionym. Nie mam teraz wprawdzie, gdzie odłożyć kubka z kawą, ewentualnie słodkiego, popołudniowego CO NIE CO, co może być bardzo problematyczne kiedy akurat czytam książkę i akurat trzeba przewrócić kartkę...ale ergonomii  nie ceniłam nigdy zbyt wysoko. W butach na wysokim obcasie też bolą mnie nogi i wcale mnie to nie  powstrzymuje przed zakładaniem ich.
Kiedy tylko myśl o zagospodarowaniu sypialnianego kąta drabiną zrodziła się w mej głowie,  poczułam jak opuszcza mnie UNIKATOWOŚĆ. Wydawało mi się, że jest nam z sobą całkiem dobrze ale tak naprawdę nasz związek był tylko grą pozorów. Przestało się nam układać dawno temu, kiedy zrobiłam sobie ŁAPACZ SNÓW(  w myśl zasady: ma dziad i baba, więc i ja mam) i zaczęłam przemalowywać meble na szaro.

DIY, romantyczna sypialnia


Zaakceptować fakt, że jesteś nudny jak flaki z olejem i działasz odtwórczo nie jest łatwo ale jak się to już zrobi to potem jest dobrze, lepiej i coraz lepiej. 
Drabina, która stoi koło fotela nie jest ani za duża, ani za mała...taka w sam raz.
"W sam raz" jest pojęciem szerokim niczym bary gladiatora.
Nie chciałam w nowej sypialni rustykalnej  czy nawet solidnej,drewnianej drabiny z marketu budowlanego.
Nie dlatego, że mi się nie podobały. Uznałam, że z ludwikowskim dwudziestoletnim "antykiem"  o obłych kształtach, " ciężka" drabina stworzyłaby mariaż z pogranicza śmieszności. 
Z kolei niektóre drabinki dostępne na rynku przypominają raczej  podpórkę dla kwietnych łodyg niż przedmiot, który warto zaszczycić spojrzeniem...dodam, że ceny tych produktów K-O-S-M-I-CZ-N-E.

Moja drabina ma 160 cm wysokości i 46 cm szerokości ...tak jak pisałam wcześniej "w sam raz".
To produkt idealny na nasze potrzeby, niekoniecznie idealny sam w sobie, a koszt jej wykonanie nie przekracza  50 zł.
DIY, romantyczna sypialnia

Do wykonania drabiny potrzebujemy:
Dwie kantówki 5cmx2cm długość 2 metry - 2 sztuki
Drążki o średnicy 2,5 cm długość 1 metr  - 2 szt ( tak sobie wymyśliłam że poprzeczne szczebelki chcę mieć obłe, a nie kanciaste)
Szpachla do drewna do uzupełnienia ubytków
Wiertło łopatkowe o średnicy odpowiadającej średnicy drążka (nasze wiertła to jakaś chińska tanizna 12 zł za 5 sztuk, coś na kształt wierteł jednorazowego użytku...do dupy...słabo się nadają do sosny, która jest przecież mięciusieńkim drzewem ;-).

DIY, romantyczna sypialnia

Najpierw docinamy kantówki na pożądaną długość.
Drążki dzielimy na 45-cio centymetrowe odcinki.
Na kantówkach znaczymy miejsce, w którym zaczniemy wiercić pierwsze otwory od góry ( u nas 40 cm od końca kantówki), a  następnie miejsca, w których będziemy wiercić ostatnie otwory. Na powstałym w tej sposób odcinku wyznaczamy jeszcze dwa miejsca gdzie wiercimy, wiercimy i wiercimy ;-).

DIY, romantyczna sypialnia

DIY, romantyczna sypialnia


Wiercimy dosyć głęboko. Niemal na wylot.
A jednak nie na wylot ;-).

W naszym projekcie nie używamy kleju więc zamiast kleju musimy użyć czegoś innego.
Klej kosztuje, a mężowa siła nie kosztuje.
Skoro mam coś za darmo to warto to wykorzystać...wyszła ze mnie natura krakowskiego centusia,
,a jak mówią z naturą nie wygrasz.

W powstałe podczas wiercenia otwory wbijamy drążki...najpierw z jednej strony, a potem z drugiej. Wchodzą dość ciężko i ten etap prac z pewnością nie jest przeznaczony dla przeciętnej kobiety.
Kiedy już wśród szeregu przekleństw i złorzeczeń półprodukty zyskają postać drabiny musimy zatkać dziurki powstałe podczas wiercenia w ramie - szpachlą do drewna.

A kiedy szpachla wyschnie i zostanie wyszlifowana przystępujemy do stylizacji.
Ponieważ z pewnego projektu, a mianowicie z odnawiania kuchennej szafki TUTAJ, zostało mi sporo różowej farby stwierdziłam,
że moja drabina będzie właśnie w tym kolorze, ale wyjątkowo bez żadnych przecierek.

A oto jak drabina prezentuje się po malowaniu  w otoczeniu średnio starego fotela.

DIY, romantyczna sypialnia

DIY, romantyczna sypialnia



 To, że na drabinie będą wisieć bawełniane kuleczki wiedziałam od dawna.
Do swojej romantycznej sypialni wybrałam następującą kombinację:
biel, jasną szarość, pudrowy róż i mix grey.
Mój sznur pochodzi ze sklepu COTTONOVE LOVE,
kuleczki są sztywne przez co naprawdę trudno je odkształcić i przez to są naprawdę dobrej jakości.


Ta drabina i "kulki" to tylko jeden z elementów wystroju nowej sypialni.
Sypialnia jest bardzo kobieca, jest w niej sporo różu ale o dziwo mój mąż wcale nie narzeka na dobór kolorów.
Bądźcie czujni, bo lada moment zaproszę Wam do jej obejrzenia.
Miłego poniedziałku i wspaniałego tygodnia.

OLA


SHARE:

26 komentarzy

  1. drabina handmade jest super, szkoda że u mnie same skosy w sypialni, bo bym męża o takową poprosiła:-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie zdecydowanie HIT.
    i nie dlatego że sama posiadam :))
    Twoja drabina + fotel + różowe (ala pudrowy róż) razem dają niesamowity efekt.
    Nie od dziś wiadomo że szary kocha się z różowym :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kącik wygląda WOW:) Szary z pudrowym różem to zawsze dobre połączenie, fotel po odnowieniu pierwsza klasa, drabina minimalistyczna, ale właśnie dzięki temu ma coś w sobie:) A teraz pytanie nie wiesz przypadkiem jak usunąć plamkę zrobioną farbka plakatową z materiałowej części fotela ? Mała kuzyneczka miała ciekawy pomysł..

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny pomysł. Jak dla mnie to hit.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się to długo niezbyt podobało, a teraz zaczyna podobac :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hit, hit, hit! Mi się ogromnie podobają stare drabiny w funkcji pólek na książki albo łazienkowych wieszaków. Pozdrawiam:)
    grey-gull.blogsppot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem tylko tyle: wyszło przegenialnie. :)
    Sama mam często tak, że znienawidzone staje się pokochanym. ; D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie posty jak zrobić coś, co kosztuję krocie za 50 zł. Fantastyczny kącik wyszedł :) Jeśli chodzi o modę na dana rzecz, najważniejsze jest to, by coś, co jest modne pasowało do naszego wnętrza, a nie gryzło się z nim. W tym przypadku drabina bardzo pasuje i jest zdecydowanie wielką ozdobą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie super. Nie ważne, czy modna czy nie. Ważne, że cieszy oko. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie wygląda i cotton balle świetnie na niej wyglądają.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. No i dopięła swego ;) A tak na serio, miałaś rację, że świetnie będzie to wyglądało razem. Drabina wyszła świetnie. Zazdroszczę tego zapału, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi też jakoś z drabinką nigdy nie było po drodzę, ale nigdy się nie zarzekam. Przychdozi taki moment jak u Ciebie że po prostu pasuje! Twoja jest piękna

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ ja lubię czytać te Twoje posty Olu, zawsze mnie rozbawisz:-)) Masz świetny styl i pisarski i dekoratorski!! Drabina wygląda fantastycznie, a te świecące kule - chyba też będę odtwórcza i sobie takie fundnę:-))A połączenie różowego z szarym też bardzo mi się podoba:-) Bardzo dziękuję za świetny pomysł i cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie się marzy taka malarska i nadgryziona zębem czasu ;-) Póki co udało mi się wysępić od szewca... kopyto szewskie :-)
    Twoja aranżacja z drabiną tez bardzo mi się podoba... jest subtelna i idealnie pasuje do sypialni. Pozdrawiam ciepło :-) Ania

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się podoba motyw drabiny jako dekoracji wnętrzarskiej.
    Ale zawsze myślałam- to nie dla mnie, nie do mojego mieszkania, do niczego nie pasowałaby no i gdzie ją postawić-jak już?!
    Ale ostatnio ... nabrałam i ja chęci ;p I nawet wiem już gdzie bym ją upchnęła :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie się zawsze takie drabiny podobały i coś czuję, że sobie odgapię,zrobię i postawię w pokoju córki i oplotę lampkami. Mogę prawda?? :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Olu - fajne połączenie. Fotel jak z komnaty Ludwika XVI i drabina niczym z bajkowej krainy Alicji :) I to różowa :) Lubię takie eksperymenty i uważam, że świetnie wystylizowałaś ten kącik.
    Jak zawsze w tego typu projektach lubię się rozmarzyć "jak ja bym to zrobiła"....ja bym też chętnie zobaczyła Twoją drabinę w wersji mocnego granatu lub czerni, z przewierconymi na wylot otworami w miejscu łączeń szczebli. I oczywiście wszystko pomalowane oprócz tych kółeczek od szczebli :) Może mi taką zrobisz ? :)
    Aaaa - zapomniałam - mężowie nigdy nie pracują za darmo :) czyż nie ? :) buź, isz

    OdpowiedzUsuń
  18. Taka lekka, a jednocześnie stabilna i dość solidna drabina zdecydowanie pasuje to Twojego fotela... ja jeszcze drabiny nie posiadam, ale chodziła za mną jakiś czas temu... zazdroszczę jednak czego innego - mój mężu nie dał się skusić na róż w sypialni, a chciałam tylko jedną małą komódkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Olu, bardzo lubię drabiny. Twoja prezentuje się pięknie. :) Ja również planuję zmontowanie takiej drabinki ( dzięki z tutorial. :)) i ustawienie jej w... syplaini. Czekam na Twoją odsłonę. :) A fotel - pierwsza klasa. :) Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja uwielbiam drabiny we wnętrzu i może to oklepane, ale z drugiej strony jak pięknie wyglądają:))) W zeszłym roku też sami budowaliśmy, aby ją wykorzystać jako kalendarz adwentowy dla Mai. Twoja prezentuje się pięknie, ale ten fotel zdecydowanie skradł moje serce! Cudna aranżacja. Uściski Oleńko:))

    OdpowiedzUsuń
  21. I fotel i drabina co tu dużo mówić po prostu piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudownie to wygląda, zadam pytanie z innej beczki (na blondynkę). Elementy z których zrobiona jest drabinka są gotowe (tylko do wywiercenia) kupione w sklepie budowlanym? Mam w pokoju fotel bardzo podobny to tego powyżej i również potrzebuje takiej 'delikatnej' dekoracji:)

    OdpowiedzUsuń
  23. A to wykorzystanie drabiny jest bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig