14 cze 2017

LETNIE PLANY #metamorfozastaregodomu

Sezon chatkowy uważam za otwarty. Jeszcze nigdy inauguracja sezonu nie wypadała tak późno. Przecież mamy już czerwiec, a właściwie jego połowę . Zwykle pierwsze prace ogrodowe zaczynamy  na wsi już pod koniec kwietnia. Ten rok jest jednak zupełnie nietypowy. W kwietniu dopadł nas nadmiar obowiązków i trzeba było  rzeczy odłożyć na później. Najłatwiej było zrezygnować nam z wyjazdów na wieś.  Wobec tego, w ostatni weekend, po naszym przyjeździe przywitała nas kompletnie zarośnięta działka, chaszcze sięgające do ud. Do drzwi wejściowych domu musieliśmy się przedzierać niczym przez afrykański las, torując sobie drogę maczętą ;-).
Kiedy ja działałam we wnętrzu, ogarniając dom "po zimie"; mąż przy pomocy kosy spalinowej ( żadna kosiarka nie daje rady z ) miejsce po miejscu, golił trawę z niebywałą cierpliwością. Po 10 godzinach koszenia na 30 arach zapanował względny porządek. Wygraliśmy bitwę ale szykujemy się już do kolejnego starcia, bo trawa suto skrapiana deszczem i smagana słońcem, rośnie jak szalona.
W domu obyło się bez większych problemów. Wygląda na to, że myszy wyniosły się od nas na dobre lub mamy do czynienia z bardzo porządnymi egzemplarzami, bo śladów ich obecności nie znalazłam. Za to na zewnątrz, kiedy opadła zasłona z traw, okazało się jakie szkody  wyrządził majowy przymrozek. Lawendy( 7 letnie gigantyczne krzaki) trafił szlag, z ziemi sterczą suche badyle, a ja zastanawiam się czy je wykopać i spalić, czy dać im szansę i poczekać do następnego roku. Wczesne piwonie mają dosłownie kilka kwiatów. Leciwa jabłoń w tym roku kompletnie nie będzie miała owoców, bo w miejscu zalążków owocowych są czarne, suche koraliki.

Często zapraszam Was do kuchni. Nie bez powodu. To moje ulubione pomieszczenie w całym domu. Bardzo sielskie, bardzo kobiece. To serce naszego wiejskiego domu. Personifikacja mojej babcinej natury. Natury, która kocha: koronki, pastele i miękkie linie. 
Natyrałam się w niej jak wariat. Teraz nawet już nie zliczę ile roboczogodzin spędziłam odnawiając kolejne mebelki. Z pewnością gdyby zebrać je "do kupy"  wyszłoby parę tygodni pracy ciągłej. 
Pooglądajcie sobie kuchenne kadry, a jak już nacieszycie oczy odnowionymi kątami, przejdziemy do clue dzisiejszego postu.

sieska kuchnia

sielska kuchnia

stary piec

stary piec

sielska kuchnia

oastelowa kuchnia

pastelowa kuchnia

stary kredens

Gotowi??
Weźcie głęboki oddech i ruszamy. 
Kiedy zachwycaliście się naszymi wnętrzami, przy każdym pozytywnym komentarzu dotyczącym naszej Chatki,  myślałam sobie: " Ach, gdybyście wiedzieli ..." . 
Fragment wnętrza, które Wam dzisiaj pokażę, może uświadomi Wam ogrom zmiany, która zaszła w naszym letnim domu przez ostatnie lata. Przez ostatni rok przygotowywałam się do tej  publikacji, wrzucając na różne facebookowe fora zdjęcia własnych wnętrz. Mierzyłam się często z niepochlebnymi komentarzami ;-). Aktualnie moja dupa jest mocna jak stal i żadnej krytyki się nie boję, co więcej spodobał mi się nawet ten sieciowy ekshibicjonizm. 
Przedstawiam  więc Wam kolejne pomieszczenie, które czeka na metamorfozę. 
Mam wielką nadzieję, że w tym roku uda kompletnie odmienić ten pokój. 
Zanim jednak zabierzemy się za malowanie i ze ścian zniknie ten znienawidzony, jakże energetyczny kolor ;-), do przerobienia mam stare sypialniane meble: szafę, łóżko i niewielki sypialniany stolik.
 Meble są bardzo zniszczone, choć bardzo ładne w formie.
Nie odstrasza mnie ilość pracy, którą należy włożyć w ich metamorfozę.
Może nie zabrzmi to skromie( ale od dawna uważam, że trzeba chrzanić skromność), ale wiem, że PO moich zabiegach będą wyglądać co najmniej dobrze.
Czasy świetności meble mają już dawno za sobą, a biała farba, którymi są pokryte pożółkła i miejscami zaczęła obłazić.
Wstępna diagnoza ujawniła, że meble są tylko w części drewniane. Znaczna ich część to cienka płyta laminowana.

remont starego domu

remont starego domu

Już jutro zabieram się za odnawianie sypialnianego stolika. 
Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że trzeba wymienić rozklekotany blat.
W związku z tym z rantu znikną ozdobne, zniszczone dekory.
Nie będę nawet próbowała ich odtworzyć 
Wymyśliłam sobie blat ze starych desek co nada meblowi rustykalnego charakteru, albo dębowy blat drewniany, który tego charakteru nie nada ;-). Nie jestem jeszcze do końca zdecydowana. Widzę ten mebel w szlachetnym granacie ale nie mam pewności, że koncepcja wstępna nie ulegnie zmianie w trakcie pracy ;-). 
Przez całe lato będę publikować zdjęcia, posty z postępów prac pod:
#metamorfozastaregodomu.
Trzymajcie kciuki, żeby wszystko przebiegło zgodnie z  moim planem i bez wielkich niespodzianek ;-).
remont starego domu




Dzisiaj żegnam się z Wami zdjęciami mojej wiejskiej kuchni wieczorową porą.
Ja mam 4 dni wolnego. Odpocznę od pracy zawodowej ale nie od pracy fizycznej, bo przecież w starym domu zawsze jest dużo do zrobienia.

Dobrego tygodnia dla Was,

Ola

sielska kuchnia
SHARE:

31 maj 2017

"DYWAN ZAWSZE W MODZIE" - JAKI DYWAN DO SALONU??

Dzięki uprzejmości sklepu KOMFORT dopasowuję dywany do swoich wnętrz, już po raz trzeci. Po sypialni ( o której pisałam TUTAJ) i pokoju dziecka ( dywanowy post TUTAJ) przyszedł czas na kolejne pomieszczenie. Tym razem będzie to salon.
Nasz niewielki salon kilka miesięcy temu, przeszedł małą metamorfozę. Nowością  w pokoju jest  szara ściana i florystyczne grafiki ścienne. Do niedawna mieliśmy na podłodze gruby, wełniany dywan w kolorze kości słoniowej. W tej chwili na odnowionym parkiecie spoczywa wełniany dywan marki Calvin Klein ze sklepu Komfort ( model niestety już niedostępny w sprzedaży). Z posiadanego dywanu jesteśmy bardzo zadowoleni i pewnie zostanie z nami przez kilka najbliższych lat.

Nie ma takiej siły, która powstrzymałaby mnie przed kolejnymi przymiarkami dywanów w moich wnętrzach. Nie przeraża mnie częsta zmiana aranżacji, a na dodatek być może, wśród testowanych produktów Komfortu wypatrzę sobie odpowiedniego następcę naszego dywanowego "szaraczka".

Do pokazania mam dzisiaj trzy kolejne dywany.
Mam wielką słabość do koloru szarego, więc chyba nie zdziwi Was, które z dywanów wybrałam spośród szerokiej oferty sklepu.

Szary dywan THEMA PATTERN poszedł na pierwszy ogień. Bardzo podoba mi się ten gęsty, jasny wzór, który został umieszczony na szarym tle. Pomimo dużej koncentracji wzoru na całej powierzchni, dywan nie jest męczący w odbiorze. Z całą pewnością jest to zasługa odpowiedniej kompozycji kolorystycznej. Szarość i biel to dla mnie, idealne połączenie kolorów - uwielbiam ten zestaw już od dawna.  Dywan został wykonany z włókna heat set z domieszką poliestru. Dobór włókien sprawia, że jest bardzo miękki i niezwykle przyjemny w odbiorze. Z przyjemnością można zanurzyć w nim gołe stopy. Dywan bardzo ładnie komponuje się z pozostałymi elementami wystroju naszego małego salonu.
Cena  jest całkowicie adekwatna do jego jakości.

THEMA PATTERN
Rozmiar: 160x230 cm
Włókło: heat set, poliester
Cena: 649 zł

dywan z wzorami


SHARE:

25 maj 2017

"DYWAN ZAWSZE W MODZIE" - jaki dywan do pokoju dziecka??

  O tym w jaki sposób dywany mogą wpływać na wystrój wnętrza pisałam w TYM POŚCIE. Odsyłam Was do wcześniejszego wpisu, jeśli jesteście ciekawi, który z dywanów pochodzących ze sklepu KOMFORT spodobał mi się najbardziej. Przypomnę tylko, że wybierając dywan do sypialni nie zastanawiałam się długo ;-).
 Dzisiaj zapraszam Was na kolejny odcinek dywanowego serialu. Z sypialni przenosimy się do pokoju 11 letniego chłopca. W tym pomieszczeniu będziemy kontynuować nasze rozważania.
Pokój Franka jak całe nasze mieszkanie jest dość mały ;-). Jak się okazuje niespełna sześć metrów kwadratowych to wystarczająca przestrzeń na pokój dziecka. Starałam się tak "zaprojektować" pokój Franka, aby nie sprawiał wrażenia typowego blokowego "tramwaju". Optycznie go więc  skróciłam  umieszczając łóżko pod oknem. W pokoju rządzą zabawki i pojemniki na zabawki wszelkiej maści. Zależało mi, aby nadać temu pomieszczeniu lekko industrialnego charakteru. Stąd dobór kolorów i elementów wystroju. Nie brak tutaj  metalu i drewna z odzysku.

Jakiego dywanu szukam do pokoju Franka?
Zależało mi, aby dywan miał odpowiedni kolor, wzór i wytrzymałość. Nie chcę dywanów w jasnych kolorach ( uważam, że w pokoju dziecka  po prostu się nie sprawdzają); eliminuję także typowo dziecięce wzory (autka, serduszka, misie). Ważne, żeby dywan dobrze się użytkował, był praktyczny i wygodny w użytkowaniu, a także, odporny na zabrudzenia i dość miękki.

Mam nadzieję, że nie jesteście rozczarowani moim pierwszym dywanowym typem. 
Po tym jak ładnie wpasował się w wystrój sypialni, miałam wielką ochotę na to, aby sprawdzić DYWAN IBIZA w innym pomieszczeniu. Dywan IBIZA TERRE BLUE jest wykonany z włókna heat seat (160x230cm - 549 zł). Przyjemny i mięciutki, idealny dla gołych stóp. Świetny do pokoju chłopca, który wciąż spędza mnóstwo czasu na kolanach np. podczas zabawy klockami Lego. Nie lubię się powtarzać ale tym razem po prostu muszę. Bardzo podoba mi się dobór kolorów na dywanie: szaro beżowe z delikatną niebieską nicią. Kolory  runa pięknie ze sobą współgrają, genialnie się przenikają przez co wzorowo udają kamienną strukturę. Dywan potrafi zaskoczyć, bo oglądając go na stronie sklepu KOMFORT zupełnie nie miałam świadomości, że może "zrobić wnętrze". Ponieważ w pokoju mamy spoko metalu i drewna to taki " kamienny", inspirowany naturą dodatek jest jak najbardziej na miejscu.


SHARE:

22 maj 2017

JAK ZAARANŻOWAĆ MAŁY BALKON - DREWNIANE ELEMENTY GUMI TARAS

Mieszkamy w starym, trzydziestoletnim bloku. W trakcie naszych zmagań z zastaną przestrzenią kompletnie nie chcieliśmy ingerować w rozkład pomieszczeń. Wiedzieliśmy, że  wiązałoby się to wszystko z totalną demolką. Wobec tego pokoje mamy małe, czasem dość nieustawne: "kiszki" i "tramwaje". Zaakceptowaliśmy to co mamy, bo jeśli nie można mieć wszystkiego to przecież nie warto się "biczować".

Z dużego pokoju, który szumnie określam "salonem" wychodzę wprost na mały balkon( 100x230 cm). O balkonie piszę średnio raz w roku, kiedy w sieci "huczy" od balkonowych inspiracji. W ciągu dziesięciu lat, ta przestrzeń zmieniła się całkowicie. Dawno temu było to miejsce gdzie wynosiło się kompletnie niepotrzebne rzeczy( coś na kształt graciarni na wolnym powietrzu). Kiedy wpadłam w szał mieszkaniowych metamorfoz, opróżniliśmy balkon z zalegającego"badziewia".  Wymieniliśmy na nim stare, zużyte płytki, a na bocznych barierkach powiesiliśmy wiklinowe osłony. Zrobiło się zdecydowanie przytulniej. Zawsze jednak dążyłam aby balkonowi nadać "pokojowego" klimatu.



SHARE:

12 maj 2017

GALERIA ŚCIENNA CZYLI JAK OSWOIĆ GRAFITOWĄ ŚCIANĘ

Od dawna marzyły mi się zmiany w salonie. Ale zupełnie nie miałam na nie pomysłu. Podoba mi się tak wiele rzeczy i tak często zmieniam zdanie, że momentami zaczyna mnie to przerażać. Zależało mi w przypadku tego projektu, żeby zmiany były dobrze przemyślane i żebym nie musiała modyfikować tego pomieszczenia znów za kilka miesięcy. Grzebałam w sieci, inspirowałam się, podpatrywałam, analizowałam różne wersje - za nic nie mogłam się zdecydować.  Jak to zwykle bywa pomysł na modernizację przyszedł mi do głowy całkiem nieoczekiwanie w trakcie myślenia o "dupie Maryny". Niczym pomysłowy Dobromir pewnego sobotniego popołudnia zauważyłam nad głową jarzącą sie intensywnie żaróweczkę. Myśl, która wtedy wpadła mi do głowy wyznaczyła kierunek zmian. 

W poprzednim wyglądzie salonu, najbardziej drażniła mnie czarna plama telewizora, która straszliwie kontrastowała z jasnymi drewnianymi meblami i zimno białą ścianą. Odbiornik rzucał się w oczy tuż od progu, a nie o to mi zupełnie chodziło. Już na początku kwietnia,  tuż pomiędzy czyszczeniem i olejowaniem podłogi GUMI( pamiętajcie o drewno na zewnątrz trzeba należycie dbać!), machnęłam wielgachną białą ścianę, farbą MAGNAT  w kolorze KSIĘŻYCOWY HEMATYT i w tej właśnie sposób pozbyłam się niechcianego kontrastu.



SHARE:

10 maj 2017

"DYWAN ZAWSZE W MODZIE" - SYPIALNIA z KOMFORTEM

Całkowicie odmienioną sypialnią cieszymy się już cztery miesiące. O zmianach, które zaszły w sypialni pisałam TUTAJ. Obecny jej wygląd jest przeciwwagą do tego, co mieliśmy w tym pomieszczeniu przez blisko trzy lata. Pożegnaliśmy się z czarną ścianą, która grała pierwsze skrzypce. Znacznie ograniczyliśmy także ilość dodatków, bo ich nadmiar zaczynał mnie męczyć. Zależało mi, aby aranżacja była spójna i żeby w tym pomieszczeniu było znacznie jaśniej niż dotychczas. Sypialnia znajduje się od strony wschodniej więc słońce mamy tutaj tylko w godzinach porannych.
Ostatnie zmiany wymusiły na mnie likwidację starej, wysłużonej wykładziny. Wykładzina była w kolorze ciemnego brązu i mieliśmy ją w sypialni około siedmiu lat, a więc szmat czasu. Chyba nigdy nie mieliście okazji jej oglądać ale uwierzcie mi na słowo, nie było się czym chwalić ;-)
Odsłoniłam  dębowy parkiet( nasze mieszkanie jest w starym, czterdziestoletnim bloku, a parkiet jest  niewiele młodszy;-)), a przy łóżku położyłam niewielki dywanik  w rozmiarze 90x110 cm.
Muszę przyznać, że często działam impulsywnie, bo nie lubię jak "dopieszczanie projektu" rozciąga się w czasie. Irytują mnie wszelkie prowizorki. Błyskawiczne decyzje nie zawsze są słuszne i często wymagają korekty ;-).
Z perspektywy kilku miesięcy muszę stwierdzić, że wybór dywanu o takich rozmiarach nie był trafionym pomysłem. Dywanik jest stanowczo za mały. Choć jest dobrej jakości i w pasujących kolorach wizualnie po prostu " nie leży". Musiałam poszukać czegoś innego.

Oto moje oczekiwania co do nowego dywanu :
- odpowiedni rozmiar: za odpowiednią uznałam szerokość: powyżej 110 cm i nie większą niż 160 cm oraz długość powyżej 160 cm i nie większą niż 230 cm. Zależało mi, aby dywan nie zajmował całej podłogi, żeby wypełnił miejsce znajdujące się przed łóżkiem, a nie pod nim.
-odpowiedni kolor: akceptuję beże, szarości i wszelkie ich kombinacje
 -odpowiedni wzór: zależało mi, żeby wzór nie zdominował wnętrza, był jego nienachalnym dopełnieniem
- odpowiednie włókno - zdecydowałam, że na dywan nie chcę wydać więcej niż 600 zł. Oczywiście, że w takiej cenie można znaleźć dywany z naturalnego włókna (np. juty, bawełny), ale ponieważ ma być to dywan do sypialni powinien być przyjemny dla stóp i miękki. Stawiam więc na polipropylen, najpopularniejsze sztuczne włókno, które jest łatwe w pielęgnacji i ma właściwości antyalergiczne.

Nie wyobrażam sobie domu bez dywanów. Choć od lat mamy w domu dębowy parkiet( obecnie odnowiony i zaolejowany) i już on sam nadaje naszym wnętrzom przytulności, to i tak bardzo lubię
 "ubierać" podłogi w dywany.
Dywan  zmienia charakter wnętrza. Może je całkowicie  odmienić. Odpowiednio dobrany nadaje mu przytulności, świeżości. Niewłaściwy potrafi zepsuć  nawet najpiękniejsze aranżację. Oczywiście dobór dywanu jest sprawą bardzo indywidualną i niekoniecznie produkt, który wybieram do swojego mieszkania musi podobać się każdemu.  

Starałam się, żeby dywany, które wybrałam z oferty sklepu KOMFORT spełniały moje wymagania w 100%. Choć daleka jestem od wszelkich szaleństw kolorystycznych( zarówno we wnętrzach jak i w ubiorze)to w przypadku dywanu zdecydowałam się na odrobinę szaleństwa( czytaj: niebieskie włókna ;-)).
Trzeba niemałej siły i kilku godzin, aby zaaranżować dywany we wnętrzu.
Z pewnością byłoby mi o wiele łatwiej, gdyby sypialnia była znacznie większa( nasza ma niespełna 6 metrów kwadratowych); a wyłożenie każdego dywanu nie wiązało się z przestawieniem większości mebli.
 THEMA ANCIENT to  dywan, który jest przyjemny i miły w dotyku, co jak już wspominałam, ma dla mnie niebagatelne znaczenie. Na tym dywanie ciemniejsze włókna przeplatają się z jaśniejszymi, zarówno na szarej postawie jak i wypukłym antycznym wzorze w odcieniach niebieskiego; uzyskany efekt cieniowania szalenie mi się podoba.  Mimo, że aktualnie dopełniającą barwą w mojej sypialni jest kolor zielony to "sprany" wypukły wzór całkiem nieźle wpisał się w skandynawski, oszczędny look sypialni. Moje obawy związane zarówno z wzorem i z kolorem okazały się zupełnie bezpodstawne. Cena dywanu także jest bardzo zachęcająca.

THEMA ANCIENT
Rozmiar dywanu: 120x170 cm
Włókno: polipropylen
Cena dywanu: 349 zł


SHARE:

18 kwi 2017

NOWE LAMPY W SALONIE - CABLE POWER

 Pierwsze promienie słoneczne obudziły mnie z zimowego letargu. Wpadłam w wir metamorfoz. Na pierwszy ogień poszedł salon, który od jakiegoś czasu wydawał mi się nijako beznadziejny. Mam świadomość, że przy jego urządzaniu, kilka lat temu, popełniłam mnóstwo błędów. Teraz muszę zrobić sporo, żeby wnętrzarskie porażki przekuć w małe sukcesy. Gdybym miała nieograniczone fundusze z pewnością wiele rzeczy z jego wyposażenia wymieniłabym na zupełnie inne. Natychmiast i bez najmniejszych skrupułów ;-).
Kiedy tylko nadarzyła się okazja do wymiany starych lamp, nie mogłam z niej nie skorzystać.
 Wymiana lampy to proces pozornie łatwy. Kupujesz nową lampę, ściągasz starą, montujesz nową. Trzy proste czynności, które nie powinny zając zbyt wiele czasu. Nie jestem jednak osobnikiem typowym  i jeśli śledzicie mój blog, to wiecie, że wprowadzenie do pomieszczenia nawet najmniejszego, nowego elementu, wymusza szereg zmian, które w moim przekonaniu są konieczne. Zmiana to moje drugie imię. 


SHARE:

10 kwi 2017

ETNICZNA KOLEKCJA W SIECI SKLEPÓW TK Maxx

Kraje Europy Zachodniej od dziecka kojarzyły mi się  z dużymi możliwościami i normalnością, której w czasach mojego dzieciństwa w Polsce brakowało. Mój tato pracował na kontakcie za granicą i przyjeżdżał do domu raz na kilka miesięcy. Przywoził do domu walizki wypchane po brzegi różnymi smakołykami. Znałam: smak czekolady(aczkolwiek mama wydzielała jedną, małą kostkę dziennie), serków topionych i sardynek w oleju (wypas!!!).
Namiastką zachodniego świata z opowiadań taty, w ponurych latach osiemdziesiątych, były sklepy PEWEX. Można było w nim nabyć  towary zachodnich marek za dolary lub bony towarowe. Na sklepowych półkach leżały: napoje w puszkach, soki w kartonikach, czekolady, dezodoranty w sprayu, perfumy, jeansowe ubrania, przedmioty do domu i zabawki,o których ja i moi rówieśników mogliśmy tylko pomarzyć. Wyprawa do tych sklepów była niczym podróż "za granicę".

Część wspomnień  z dzieciństwa wróciła  kiedy znalazłam się po raz pierwszy w krakowskim sklepie TK Maxx w Centrum Handlowym w M1.
Jeden sklep, szeroki asortyment, znane marki.
Tym razem jednak mogłam płacić w złotówkach i na wiele rzeczy było mnie stać dzięki cenom do 60% niższym od regularnych cen sprzedaży w Polsce i na świecie.
 Kiedy nie mam sprecyzowanego pomysłu na prezent dla najbliższych chętnie "wpadam" do sklepu. Buszując wśród: ubrań, obuwia, torebek, bielizny, kosmetyków, artykułów do domu i wyposażenia kuchni zawsze znajduję coś odpowiedniego.
Także sezonowa wymiana garderoby kieruje me kroki do TK Maxx.
 "DZIAŁ DO DOMU" z racji moich wnętrzarskich zainteresowań darzę szczególnym atencją.
Znajdziecie tutaj: modne meble, sznurkowe i wełniane dywany,  tekstylia z wysokogatunkowych tkanin, ceramikę znanych angielskich marek, domowe dekoracje we wszystkich stylach oraz szeroką gamę akcesoriów kuchennych: kamienne i drewniane deski, moździerze, formy do zapiekania.
Zwykle opuszczam sklep zaopatrzona w jakiś drobiazg, który jest idealnym uzupełnieniem mojej domowej przestrzeni.
Na początku kwietnia, w sieci sklepów  pojawiły się ręcznie robione produkty dla domu.
Opatrzone metką RWENZORI TRADEMARK COMPANY zostały wykonane w Ugandzie, w malowniczym, górzystym  regionie Rwenzori.


SHARE:

23 mar 2017

ŚCIANA MAGNETYCZNO TABLICOWA W POKOJU DZIECKA

Pokój Franka przeszedł solidny lifting blisko rok temu. 
Niczym  gąsienica przeobraził się w motyla...może niekoniecznie pięknego ale takiego na miarę naszych możliwości. Franek w ciągu minionego roku urósł nam jakieś 20 centymetrów - 11 lat to już jest coś !!! Czas leci tak bardzo szybko, że po małym chłopcu nie ma już śladu. Na półkach w pokoju piętrzą się: książki, typowo męskie gazetki( uściślę tylko: MOTORYZACYJNE), tablet na którym chciałby grać bez końca( NIE POZWALAMY!!! tylko w weekendy) ale także klocki lego i dosłownie kilka maskotek. Na łóżku główne miejsce wprawdzie zajmuje ukochana przytulanka ale coraz więcej sygnałów świadczy o tym, że jej czas dobiega końca.
W  małej przestrzeni frankowego pokoju zachodzą ciągłe zmiany. Dokładamy skrzynkę lub  usuwamy krzesło...chcemy wycisnąć z tego miejsca tak dużo jak tylko się da. Eksperymentujemy!!! Nie zawsze te nasze eksperymenty są udane. Nie ma jednak takiej konstrukcji, której nie dałoby się zlikwidować i takiego koloru ściany, którego nie można  przemalować na inny. Jestem chyba najczęściej zmieniającą wystrój mieszkania blogerką, a już z pewnością najczęściej malującą ściany blogerką. Szpachla to mój dobry przyjaciel, a wałki  przedmioty pierwszej potrzeby. Mam je w domu stale, bo najczęściej malowanie jest  dla mnie czynnością bardzo spontaniczną i wynikającą z potrzeby chwili.



SHARE:

3 mar 2017

JESTEM...

Zdmuchuję pajęczyny  z bloga. Czekam na wiosnę, bo być może ona zasadzi mi solidnego kopa i ocknę się z zimowego letargu.
Ostatnie tygodnie spędziłam radośnie, w zgodzie z samą sobą.
Jedyną rzeczą, która nie cieszy się zbyt wielką moją atencją jest właśnie to miejsce w sieci. Pracowałam nad jego stworzeniem długo i ciężko więc jeszcze walczę o utrzymania go w dobrym zdrowiu i kondycji.
Ale czy mi się to uda?? - Zobaczymy!!!


SHARE:

3 lut 2017

METAMORFOZA SYPIALNI

Wyszedł mi ten projekt.
Realizacja rozciągnęła się wprawdzie w czasie niemiłosiernie ale  kiedy kładę się spać w mojej odmienionej sypialni to naprawdę myślę, że jestem debeściakiem - "you know what I mean" . Przez ostatnie miesiące pracowałam bez zbędnej spiny i może właśnie dlatego z efektów metamorfozy  jestem z niego aż tak zadowolona ;-).


SHARE:

9 sty 2017

POCZĄTEK ROKU, WYNIKI KONKURSU I WYPRZEDAŻ BLOGOWA

 Słabość przyszła nieoczekiwanie w połowie grudnia. Pędziłam sobie po wyznaczonych torach niczym japoński Maglew. Obrazy za oknem z racji szybkości rozciągały się w kolorowe linie. Skupiona na co raz to nowych celach gnałam przed siebie i wydawało się, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. W jednaj chwili obowiązki zaczęły męczyć, podcinać skrzydła i ciągnąć do ziemi. Pociągnęłam za  hamulec bezpieczeństwa, a kiedy mój nos zatrzymał się o kilka centymetrów od okna, spojrzałam przez szybę. A tam las, drzewa i kusząca zieleń. Koniec roku to naprawdę dobry czas, żeby na nowo poukładać sobie priorytety.Nie sprzątałam, nie prasowała, żywiliśmy się pizzą i chińskim, nie robiłam zdjęć na bloga - i wiecie co, świat się nie zawalił.  Nie zawalił się także wtedy kiedy nie ogłosiłam wyników konkursu.
Śmiałam się , spędzałam czas z rodziną, czytałam książki, oglądałam filmy, które od dawna chciałam obejrzeć, spotykałam się z przyjaciółmi i starałam się nie stresować. Naprawdę fajny czas.
BALANS w życiu to podstawa.


SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig