8 lis 2014

MISTERIOUS GIVEAWAY

Kochani, 
Jeden konkurs się jeszcze nie skończył, a tutaj czas rozpocząć następny.
Trzeba przyznać,  że sama nie spodziewałam się, że będę miała dla Was w listopadzie tyle niespodzianek.
Cieszę się niesamowicie,bo będę mogła dodatkowo obdarować jeszcze jedną osobę.
Zapraszam Was do wzięcia udziału w bardzo tajemniczej zabawie pod nazwą:

"ŻYJ PEŁNĄ PARĄ"



Dlaczego tajemniczej??
Bo za wiele nie mogę Wam zdradzić.
Nie mogę napisać kto jest sponsorem nagrody, bo to znacznie ułatwiłoby Wam zadanie.
Nie mogę zdradzić co będzie nagrodą ;-).
Aby bardziej podgrzać atmosferę dodam, że nagroda jest cudna.
A ile jest warta??

 Ponad 1000 zł !!!
Zainteresowani??

Jeśli nadal nie przekonuje Was ten tajemniczy konkurs
odwołuję się do Waszej pamięci i proszę o odrobinę zaufania.
Wszak to nie pierwsze tego typu wydarzenie u Zebry.
Więc jak piszę, że nagroda ekstraśna to inaczej być nie może ;-).

No więc jak??
Bierzecie udział??

Zasady zabawy:

1. Konkurs trwa od 8.11 -16.11. 2014

2. Aby wziąć udział w zabawie należy po obejrzeniu filmu(filmik poniżej) odpowiedzieć na pytanie

" W walce z codziennymi obowiązkami jesteś jak karateka bez pary w rękach??
Jest coś co pomoże Ci mocnym uderzeniem!!!
Masz pomysł co to za urządzenie??"

Odpowiedź uzasadnij !!!


2. Bardzo proszę udostępnij banerek konkursowy u siebie na blogu wraz z linkiem do tego konkursu


3. Osoby nie mające bloga także są mile widziane ;-)

4. Jeśli masz ochotę zostań Obserwatorem mojego bloga

5. Bawimy się na blogu i na facebooku ;-)

WAŻNE:

 Zwycięzcę wyłonię spośród osób, które odgadną  zagadkę lub będą blisko jej odgadnięcia, a ich uzasadnienie w jakiś sposób zwróci moją uwagę.

Czekam na coś co mną: WSTRZĄŚNIE, WBIJE W FOTEL, ZAPEWNI ŚMIECH I DOBRE SAMOPOCZUCIE, DA ENERGIĘ NA CAŁY DZIEŃ ;-)
Liczę na Waszą:

KREATYWNOŚĆ!!!
Na wyniki nie musicie długo czekać, bo zaledwie do  17.11.2014

6. Regulamin konkursu dostępny TUTAJ


Mam nadzieję, że konkurs przypadnie Wam do gustu.
Trzymam za Was kciuki, bo walczyć naprawdę jest o co ;-).

I to by było tyle na dzisiaj ;-).
Jeszcze raz życzę Wam wspaniałego weekendu ;-).
Ja zabieram się za malowanie, a szarugę za oknem będę oswajać szarością na ścianach ;)

OLA



AKTUALIZACJA 17.11.2014

Konkurs wczoraj dobiegł końca. Najwyższy więc czas aby uchylić rąbka tajemnicy
chociaż dla wielu  z Was nie była to tajemnica przez duże T.



W filmie chodziło o generator pary
ale nie byle jaki bo:

Pro Expert Total GV8960 marki Tefal.

W swych komentarzach pisaliście o: robotach kuchennych, odkurzaczach, thermomixach, mopach parowych, żelazkach i generatorach pary. 
Czytając Wasze komentarze nie raz ubawiłam się do łez,
tym bardziej mi przykro, że nagrodzić mogę tylko jedną osobę.

Nagroda, którą jest:

Generator Pary
Pro Expert Total GV8960 marki Tefal
wędruje do...

...TADAM...

Marty Gawrońskiej

A oto zwycięski komentarz: 

"Generator pary, czyli opowieść o tym jak sąsiadkom opadną kopary ;)

Jestem Kung Fu Prasowacz Mistrz. W moim domu wszystko jest ładne, piękne i poukładane. Prasowanie kocham równie mocno jak czekoladę. Nie przejmuję się falbanami u spódnicy, żabotami i spodniami chłopa, które trzeba uprasować w kancik. Jestem Kung Fu Prasowacz Mistrz. Tiaaa…
Myć gary lubię. Może dlatego, że mam zmywarkę. Myć podłogę lubię. Może dlatego, że mop powierzchnia w mieszkaniu niewielka. Ba! Nawet prać lubię. Bo pralka jest przecież automatyczna, a poza tym fakt łażenia w brudnej odzieży i wizerunek a’la „niechlujna fleja” godzi w mą duszę. Prasować nie lubię. Nienawidzę. Nie cierpię. Staram się jak mogę. Rozkładam dechę. Włączam telewizor i serial o Marii Antonii Conchicie i Luisie Federiku Gonzalesie, którym odebrano syna, oddano Palomie Fernandez, a ta straciła pamięć, dziecko oddała księdzu, ten wychował je na pustelnika, który później zmienił płeć i stał się Consulelą Martinez. Do kieliszka nalewam czerwonego wina, bo żyję według zasady, że naprawdę ciężkie chwile w życiu warto uczcić alkoholem. I zaczynam prasować. A potem dochodzę do wniosku, że muszę być człekiem ułomnym, posiadającym genetyczną skazę, który mimo posiadaniu kończyn górnych i dolnych, opanowanej ich koordynacji i wzroku – nie umie prasować. Tu się zagnie, tam się zagnie, za gorące to żelazko, to wody trzeba dolać, to się przyjara.
I tak, biorę tę dzież wymiętą, wkładam do szafki, dopycham łokciem lub głową (niczym karateka), zamykam i udaję, że jej nie ma. A potem, nad ranem, otwieram wspomniany mebel, a lawina ubrań spływa na mnie z dzikim pędem. Robię uniki (znów jak karateka). Wybieram jedną. Najmniej wygniecioną. Lub taką, którą wyprasuję 3 machnięciami żelazka.
Kung Fu Prasowacz Mistrz… To me marzenie! Generator pary (bo to obstawiam z takim samym przekonaniem jak to, że Consuela Martinez odnajdzie matkę swą Marię Antonię) byłby dla mnie zbawieniem. Rach! Ciach! Prasowanie lepsze niż kochanie! :) "

Marto serdecznie gratuluję i proszę o kontakt.
Mam nadzieję, że polubisz prasowanie i
z generatorem pary staniesz się:
"KUNG FU PRASOWACZEM MISTRZEM" ;-)

Wszystkim dziękuję za wspaniałą zabawę,
za to,że chcieliście podzielić się ze mną swoimi;
pomysłami i przeżyciami.
A jutro zapraszam Was na post,
w którym wyjaśnię dlaczego GENERATOR PARY
jest fajny ;-)
Udanego poniedziałku dla Was ;-)

OLA

SHARE:

64 komentarze

  1. Pomyśl o czymś przyjemnym, zrelaksuj się, wyjrzyj przez okno - dziś piękna słoneczna sobota, czas na długi spacer z dziećmi w parku, na leniwe spędzenie popołudnia... Ale najpierw to, co konieczne aby Twój dzień nie zakończył się "z rękami do ziemi wyciągniętymi" zmęczeniem po porządkach z całego poprzedniego tygodnia. I jeszcze to prasowanie.... ale ale - szybko przełączasz pstryczek, żelazko z generatorem pary nagrzewa się błyskawicznie, gorąca para migiem doprowadza do formy ubrania całej Twojej rodziny. W mgnieniu oka i bez zbędnych komplikacji kończysz prasowanie i zanim dzieci wstaną już zapominasz że "gnieciuchy" czekały aby skraść te cenne chwile przeznaczone na życie Rodzinne. Żelazko z generatorem pary - szybko i przyjemnie ;-)
    Pozdrawiam.
    fedorka@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm cóż to może być za niespodzianka? Może to mikser który ciacha wszystko jak karateka, ciach ciach :))?
    Ewentualnie może odkurzacz samo sprzątający? :)) Zmęczone leżymy sobie na kanpace, czytamy gazetkę wnętrzarską....popijamy kawkę, a odkrzacz sam jeździ po pokoju i odkurza. Doskonałe wyjście dla ceniących sobie czystość, a nie mające byt wiele czasu, bo szybki i zwinny jak karateka. :))
    Pozdrawiam ciepło ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może super robot ;)) wielozadaniowy :))) taki, taki .... na prawdę uni...,uni... :))))
    Myślę, co tam mam czas na dobrą lekturę, pod kocykiem i z herbatką... a on szast, prast wszystko pokroi, posieka na sałateczkę i ziemniaczki obierze do obiadku - a ja posiedzę, poczytam, delektując się przy tym:)))
    :))) Świetny konkurs!
    Ślę buziaki :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Zagadka ta nie lada gratka!
    Co może mieć taką moc, co postawi Cię na nogi nawet w noc? Da siłę karateki, projekty same wskakują do teki? To kawa czarna i pachnąca, z ekspresu płynąca. W zależności od ilości siły i radości, ekspres zrobi kawę czarna albo białą Latte smaczną! Jeden "klik klik" i moc wraca w mig!

    Zabawa fantastyczna, od tych zagadek uśmiech sam pojawia się na ustach!
    Banerek na blogu udostepniony http://artkandora.blogspot.com/, na fb także. Trzymam kciuki! Miłego rozwiazania konkursu Olu! Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląd to nie wszystko, gdy masz przed sobą górę prania do wyprasowania i żelazko bez pary!;) Stawiam, że o nie właśnie chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja strzelam w żelazko z superhiper superaśnym generatorem pary :) tak się składa, że moja pierwsza myśl powędrowała w stronę żelazka właśnie, a to zasługa wczorajszej męczarni przy desce do prasowania z żelazkiem z czasów studenckich, co to pary nie miało ani nie widziało nigdy :) taki właśnie karateka bez pary w rękach jest ze mnie, za każdym razem jak prasuję koszule męża..... a z takim parowym to puff i koszula sama się prasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha ha uśmiejesz się, ale pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy to: siekiera :D
    Jakby nie było, bez niej nie przełamiesz tej deski. Janosika bez siekierki też sobie jakoś trudno wyobraźić, jednak aby było nieco nowocześniej stawiam na jakąś rozcinarkę do drewna - z nią ma sie super moc ;))
    Miłego dnia Olu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawiązując do hasła: Żyj pełną parą - które staram się wprowadzać w życie - może jest to żelazko ze stacją parową? :))
    Pracochłonne niegdyś prasowanie oznacza teraz o wiele mniej wysiłku i więcej komfortu. Jest szybciej sprawniej! Generatory pary, dzięki nowoczesnym funkcjom, gwarantują komfort i wygodę prasowania. :)
    Kto nie ryzykuje ten nic nie ma! - Stawiam na japońską jakość! :) Karateka jest odnośnikiem to japońskiego producenta - nagrody niespodzianki.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no kochana ...losowanie w dniu moich urodzin, no to jak ja mam udziału nie brać ??:))))) a pary w rękach, to ja nigdy nie miałam ,to by mi się przydała nie powiem ....może bym to prasowanie polubiła ...tak myślę ,bo stos w koszu co pod oknem stoi niedługo zacznie przez nie wyglądać :)))) pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyjaciółka z dawnych lat zaprasza mnie na kolację i ploteczki, wyganiając męża i dzieciaki do kina. Przynoszę dobre wino, ona otwiera butelkę, nalewa nam po kieliszku, miło sobie gawędzimy, czas płynie przyjemnie, ale powoli zaczyna mi burczeć w brzuchu. "Ale jestem głodna!" - zaczynam nieśmiało. Nagle wpada karateka z czapką kucharską na głowie i ciach! ciach! wali dłońmi o kuchenne blaty, w powietrzu fruwają pieczarki i pomidory. Patrzę na nią z przerażeniem i niedowierzaniem: "To ty jeszcze nie kupiłaś tego najnowszego robota wielofunkcyjnego?!" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wzbudziłaś Olu u mnie ciekawość tym tajemniczym konkursem :) "W walce z codziennymi obowiązkami kuchennymi, mocnym uderzeniem pomoże mi wielofunkcyjny robot kuchenny. Taki robot poszatkuje warzywa na surówkę, zetrze ziemniaki na placki ziemniaczane, wyciśnie sok z owoców, ubije pianę i wyrobi ciasto. I wuala obiad i deser gotowy mam w sam raz. Taki szybki i nieduży, jak przystało na prawdziwego karatekę. Ma moc i parę, której mi czasem brakuje." Baranki na blogu i fanpage'u już wklejam. Pozdrawiam Cię ciepło Olu :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest taka czynność-podobno kobieca, choć na pewno to wymysł mężczyzny, że kobietę tej czynności przysposobił.
    Jest taka czynność, przy której dostaję dreszczy i wybór pomiędzy kopaniem rowów a spełnieniem obowiązku przechyla się u mnie w kierunku pierwszego.
    Jest taka czynność, że przez nią pokochałam swetry i kazałam je pokochać moim chłopakom-bo swetrów ta czynność nie dotyczy.
    Jest taka czynność do której mnie jeszcze nikt nie przekonał, więc może Twój sponsor zdoła ;-)
    Przyrzekam więc, że jeśli ktoś wymyślił żelazko co z rąk mych wypuścić nie będę chciała- czynność TĘ pokocham ;-)
    kłaniam się nisko
    hania

    OdpowiedzUsuń
  13. Fascynująca zagadka - taki konkurs to dla mnie coś nowego :) Gratka nie lada! Do jego rozwiązania jak i do rozgonienia natłoku codziennych domowo - rodzinnych (i nie tylko) obowiązków potrzebny jest mi przede wszystkim trzeźwy umysł - tnący niczym brzytwa - z siłą ciosu karateki :) A co jest wstanie pobudzić do takiej aktywności ledwożywy umysłek niedospanej mamy? Mmmm pyszna kawusia. Para unosząca się z kubka roznosi po domu jej piękny aromat budząc pozostałych domowników. A jak kawusia to tylko z jakiegoś fajnego, zgrabnego ekspresiku :) Polecam się! A.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem wściekła na męża na czym świat stoi, w myślach rzucam mięsem na prawo i lewo. W dzieci wstapił jakiś diabeł, w rękach im się pali. Ja od rana chodzę i sprzątam i końca nie widać. mam wrażenie, że chłopaki za tyłkiem mi bałaganią. Mąz chce załagodzić konflikt i daje chłopcom mój telefon - by sobie pograli. To był chyba jego największy tego dnia błąd, bo telefon ląduje na podłodze a jego ekran pęka na milion kawałków. Ciśnienie ze mnie schodzi i płaczę jak dziecko. Wykrzykuje jeszcze na odchodne, że mi takie sytuacje nigdy sie nie zdarzają. NIGDY !!! Wychodze wściekła na spacer i wyję.... wracam po 2 godzinach i idę prasować, by się wyciszyć, by nie patrzeć na tych 3, których mimo, ze kocham całym sercem, tak mi tego dnia graja na nerwach. Nagle niechcący depczę na kabel żelazka. Trzask i moje żelazko jest połamane. Tego juz za wiele mam ochotę rzucić nim raz jeszcze, albo najlepiej wyrzucic przez okno. Na szczęście działa, ale już nie tak jak przed upadkiem :( Pokarało mnie, że tak gniewałam się na dzieci i męża..... i za to NIGDY :p

    Oglądając ten filmik od razu przypomniał mi się ten okropnie pechowy dzień. Ja jak ten karateka waliłam z bezsilności ręką w deskę do prasowania :) Miałam siłę, ale mocy niestety nie :p


    pozdrawiam
    Agnieszka

    szymanska25@wp.pl

    banerek udostepniam na fb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps nie powiedziałam najważniejszego :) moim zdaniem chodzi o stację parową :) przydałaby mi się oj przydała :)

      Usuń
  15. Nop i jest konkurs teoretycznie z niespodzianką a tak faktycznie każdy chyba wie że nagrodą jest stacja parowa marki Tefal bo ta to ma pary. Jak nie mam pary w rękach to chwytam za żelazko ono ma trochę więcej a i jak mąż zdenerwuje to i jest czym tej pary upuścić.
    anzug13@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Obstawiam generator pary. Żelazko tylko moim ręką nadaje super moc.
    Zegar wolno tyka.. duża się minuty.. w pracy jeszcze trzeba spędzić o bagatela!!! Trzy godziny!!! Nagle dzwoni telefon.. służbowy prywatnego nie słyszałam, wyciszony był..
    -Hallo
    -Cześć, to ja
    -Coś się stało? (Maż nigdy nie dzwonił do mnie do pracy)
    -yyy bo wiesz chce na spotkanie ubrać ta granatowa koszule.
    - iii..
    -ale ona jest pognieciona
    Nie wiedziałam czy to żart, czy mam zwolnić się z pracy ;))) ratować przerażonego prasowaniem męża ;)
    Jedno jest pewne Żelazko tylko w moich rękach ma super moc.. albo odwrotnie ;) ps. Maż wybrał inna koszule :) generator pary sprawiłby nam wielka frajdę. Pozdrawiam Kamilla Margas

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha! Mogłabym wystąpić w tym filmiku i z pewnością zrobiłabym furorę.Zupełnie jak ja (może bez gołej klaty) zabieram się do codziennych obowiązków.Niczym bokser przed walką na ringu walczę ze stertą prania.Te mankieciki,zakładki,kołnierzyki,fałdy,plisy-o matko (!) było wybierać proste fasony podczas zakupów (ile razy sobie to obiecuję ;) Jestem jak karateka bez pary w rękach-czyli robię większy bałagan niż ustawa przewiduje biorąc się za prasowanie-bo przecież o magię stacji parowej mowa,(której nie posiadam de facto) :) Za to w użytku czarna stopa żelazka (nie żartuję-tyle przypalonych,by nie rzec spalonych ubrań,przyprawia o zimny dreszcz).Mąż ucieka z pokoju,dezerterując z małym prawie przez okno razem z szybą,gdy biorę do ręki żelazko ;) I to moje zdziwienie-"chłopaki,przecież nie puszczę z dymem domu"-chyba...I ta para,nie w moich rękach a w stacji parowej jest mi potrzebna,żeby nie nastąpił koniec świata w naszym domu ;) W imieniu moich chłopaków stawiam na żelazko ze stacją parową,która pozwoli na spokojne życie naszej rodzinki z domu wariatów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. beacia.d@wp.pl
      udostępnione na fb :)

      Usuń
  18. Mocne uderzenie - uprzejmie proszę!
    Jedna z drugą biadoli - ciężki bagaż noszę,
    obowiązków mam masę, już się nie wyrabiam,
    a gdy noc nadchodzi na twarz biedna padam...
    PARY brak Ci w rękach? Umysł swój wytężam,
    może droga panno czas se znaleźć MĘŻA?
    Mąż Ci dopomoże ręką i nie tylko
    pamiętaj by być przy nim legalną blondynką!
    Prać ty nie potrafisz, ani też gotować,
    na swoją gosposię spróbuj go wychować.
    Karmiony słowem i dobrym widokiem
    będzie specjalistą od czyszczenia okien,
    wyprasuje bluzeczki i twoje sukienki
    taka twoja PARA za sprawą twej ręki,
    którą mu oddajesz wraz z obowiązkami
    tylko tym się nie chwal przed jego kumplami :P
    Szukaj zatem chłopa,
    lepszy od robota!

    Ratko (pyziak.r@gmail.com) pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, że chłopa za tysiaka nie idzie kupić to zapewne to żelazko ze stacją pary - na pewno nie tak skuteczne jak dobrze wyszkolony w prasowaniu mąż :D :D

      Usuń
  19. Żelazka... Roboty... Trutututu, chodzi o tego Pana z reklamy :). Podejrzewam, że firma wpadła na pomysł wynajmowania go za grosze umęczonym kobietom, które zamiast partnera mają jakieś ciało... Niebieskie. Jedynym wymogiem, żeby wynająć Pana jest przygotowanie jedzenia, bo jakiś taki biedny, bez siły... A ten tysiak to na żarcie właśnie :). Ewentualnie duże dawki magnezu, czy jakichś innych witamin...
    A na serio, to ja nie chcę żadnej maszyny, moje realia wyglądają tak, że wstaję zrobić śniadanie - on leży. Zmywam po śniadaniu - on przewraca się ba drugi bok. Pora pozbierać po obiedzie, hej gdzie pan domu? Śpi! No, że też mu wątroba nie zgnije... Zgodnie z zasadą: przewróciło się - niech leży powinnam go tak zostawić. Potykać się nie potykam, bo łóżko nie po drodze na trasie stół - zlewozmywak. Znalazłam jednak sposób, żeby ciało wstało. Właściciele kotów go na pewno świetnie znają - wystarczy włączyć odkurzacz. Wtedy zrywa się niebożątko i pędzi "robić coś" na ogrodzie, bo jeszcze nie daj Bóg zmuszę do odkurzania :D.
    Więc żeby brudne talerze nie latały, bo w końcu szkoda tak buchać o podłogę czymś, za co się zapłaciło (a i panele całkiem fajne), to taki Pan naprawdę by się przydał, o! :)
    Zaraz... Jak to? Pan niedysponowany? Rączki bolą? Katarek? Ptasia grypa, aaaa... Znamy, znamy. No to niech będzie ta stacja parowa... Co prawda żelazko mam dobre, to może przynajmniej powietrze nawilży, bo jakieś takie ciężkie czasem (nie nie, to nie od latających talerzy, one szybko lądują na ziemi, długo w atmosferze nie bawią).
    :P
    Podejrzewam, że od zgadnięcia jestem tyle, ile Ziemia od Saturna, ale i tak zabawa boska :)
    Miłego dzionka, Olu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,

    Czyżby chodziło o żelazko ze stacją pary. Fajna rzecz i by się przydała mi w szczególności bo nie cierpię prasować :) ale to może wina mojego żelazka bo jak kiepskie to czego można się spodziewać, prędzej zniechęcić, tak jak wspomniany Pan na filmiku :)
    A mój mąż szczerze to jak go znam od 11 lat to sobie go nie przypominam w ręku z żelazkiem, ale to może dlatego że ma teorię po co komu prasowanie przecież na ciele się rozprostuje :) cały mąż :))

    Pozdrawiam i mam nadzieje ze zgadłam :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  21. Oczywiście nagrodą musi być generator pary i to nie byle jaki, bo najlepsze są marki Tefal. Tylko on jednym ciosem pary połozy na łopatki wszelkie zagniecenia, wyrówna kanty i zrówna wszystko na cacy. Żaden facet nie ma tyle mocy i delikatności w jednym. Czego bowiem nie robi się z miłości do tkanin?

    OdpowiedzUsuń
  22. Droga zeberko, pary to ja mam aż za dużo i w tym cały problem:))) Wykręcane żarówki rozgniatam, krany przekręcam i nosi mnie całymi dniami... tylko organizm się buntuje.
    Trzymam kciuki za graczy!!!!

    pozdrawiam nocna porą
    nocny marek Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  23. To musi być wypasione, parowe żelazko ;D Oj przydałoby się, zwłaszcza, że ostatnio naszym, starym, poczciwym, wypaliłam dziurę w ulubionej koszuli... zdecydowanie czas na zmianę! Pozdrawiam i dziękuję za konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie to ekspres nie ma wątpliwości
    Kawa dodaje mi pary, siły i witalności….
    Jak przycisk do rakiety na ciało me działa
    Zbierać gwiazdy i góry przenosić bym chciała

    Drzemiąca energia upust swój dostaje
    Dlatego słowo daję, z kawą się nie rozstaję!
    Wówczas …Carpe diem-chwytam każdy dzień,
    Życie nabiera barw, świat zachwytu jest wart!

    Działam nieustannie, wyzwania podejmuję
    Żyję intensywnie a nie egzystuję…
    Z kubkiem kawy w ręce co powera daje
    Żyjąc pełną piersią, z nim się nie rozstaję…

    Każdy dzień z uśmiechem, co dzień witam na nowo
    Z mocnym uderzeniem - KAWĄ EKSPRESOWĄ!!!


    Pozdrawiam Małgorzata
    rmargolcia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj Oleńko :)
    Jej nie było mnie chwilę w necie a Ty w tym czasie dwa konkursy już zdążyłaś zrobić !!! Jesteś niesamowita ;)
    Przejdźmy do rzeczy ;) Ja jak większość sądze , że to o tą szlachetnie zwaną Stację Parową chodzi, że to cudowny pomocnik wspomagający zabiegane kobiety , w tym jakże niewdzięcznym zadaniu jakim jest prasowanie ;) Nie uwierzysz , ale ten konkurs spada mi z nieba!!! Ja po prostu bardzo potrzebuję nowego żelazka !!!!!! Boooo......moje utyka .....wkurza......niemiłosiernie denerwuje mnie i ciągle robi przeokropne fochy !!!! Raz grzeje, a raz odwraca się tyłeczkiem i ma w nosie to , że ja właśnie mam spotkanie i potrzebuje wyprasowanych spodni czy sukienki !!! Nie pomagają prośby i modlitwy ......moje żelazko jest sfochowane i tyle.....wredota jedna .....i zdecydowanie mnie nie lubi :( ......Czasem je głaszczę i zanim włączę rozmawiam jak z małym dzieckiem .....i błagam by dziś właśnie było dla mnie dobre i mnie wsparło pomagając wyprasować całą górę prześlicznych ściereczek , które przecież bez porządnego wyprasowania nie wyglądają tak okazale;) Na nic moje prośby .....na nic moje modły .....ja swoje , a wredota swoje !!!
    Kolejnym powodem , dla którego ta stacyjka czułaby się u mnie najlepiej jest fakt , że jestem ( jak juz pewnie zdążyłaś zauważyć ) osobą naznaczoną zbieractwem i żelazka to tez jedne z tych , których jest u mnie kilka . Niestety są to okazy zabytkowe i raczej juz nie działające , ale za to pieknie wyglądające na regale tuż przy starej maszynie do szycia .......A wyobrażasz sobie minę moich pięciu staruszków , gdyby obok nich pojawiło się super nowoczesne żelazko ? Chyba by im się w końcu zagrzało ze zdziwienia .....bo takiego potomka to jeszcze nie widziały ;) Nie wiem czy w ogóle mają pojęcie , że takie cudo istnieje, że kolejne pokolenia to już inna bajka ? Myślę, że nie ...... bo wytargane z babcinych szafek i sąsiedzkich piwnic .....całkiem niedawno zobaczyły światło dzienne.....i przejrzały na oczy , które kurzem były zatkane dogłębnie .....także zastanów się czy nie zachciałabyś zrobić wielkiej niespodzianki moim pradawnym "prasowaczom" ? Podarowałbyś im odrobinę świata .....który dopiero ponownie odkrywają :).....jakież to byłoby szlachetne z Twojej strony :)
    Olu Ja i moje wiekowe Żelazka ......no i ta Wredota co mi nie grzeje ......liczymy na Ciebie i na nowego mieszkańca naszego domu :)
    Hihihihi .....a tak już bardziej serio to fajnie byłoby zdobyć takie cudo ....ale niech wygra najlepszy ;)
    Pozdrawiamy Ja i moje ,spragnione nowego potomka , Żelazka ;):):):)

    OdpowiedzUsuń
  26. Prasując dziesiątą koszulę męża wściekłość we mnie narasta taka, że rozwaliłabym w pół moją chyboczącą się deskę do prasowania z ledwie dyszącym żelazkiem z łatwością karateki...
    Błagam, niechże niespodzianka będzie czymś prasującym!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Karateka w filmiku - marny, ale ja mam więcej mocy;)

      Usuń
  27. Na początek opowiem Wam Bajkę, jak kot palił fajkę... Nie, nie, to nie o tym. To bajka o dziewczynie. Młodej, pięknej, zgrabnej. Blondynce z niebieskimi oczyma. Dziewczyna miała chłopca, wysokiego, z szerokimi ramionami. Spotykali się raz w tygodniu. Zazwyczaj chodzili do kina. Dziewczyna zapytała w pewien czwartek tego chłopca czy zechciałby ją poślubić. Chłopiec bez zastanowienia odpowiedział, że nie... i odszedł. Dziewczyna nie płakała. Uśmiechnęła się delikatnie i zajęła się swoimi sprawami. Żyła szczęśliwie - bez prania, gotowania, prasowania. Często spotykała się z przyjaciółmi. Spała z kim chciała, zarabiała na siebie i wydawała pieniądze, na co chciała!

    Znacie taką bajkę? Nie. Nikt jej nie zna. Bo nikt nigdy w dzieciństwie nie opowiadał nam takich bajek, tylko wsadzono nam do głowy historie o tym cholernym księciem z bajki...

    A skoro już znalazłyśmy, poślubiłyśmy tego księcia z bajki i mamy stertę skarpet do prania i koszul do prasowania to przydałby nam się STEAMER - urządzenie do prasowania parą. Dzięki niemu będzie nam łatwiej z codziennymi obowiązkami. Szybciej ogarniemy prasowanie i będziemy mieć więcej czasu na inne przyjemności - na życie pełną parą!

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwaga, uwaga! Pociąg "no trzeba to wreszcie zrobić" wjeżdża na....
    STACJĘ...
    PAROWĄ!;)
    Prasowanie jest dla mnie tym, czym dla przedszkolaków jest spożywanie brukselki – przykrym obowiązkiem:) Do poskromienia gór prania (bo o górach tu mowa) zbieram się średnio siedem razy w tygodniu, doprowadzając do sytuacji, w której przez pokój trzeba przechodzić slalomem i zostaje on opanowany przez duże miski wypełnione smętnie zwisającymi ciuchami. Patrzą tak na mnie rozpaczliwie, a mi się wydaje, że mijając deskę do prasowania za każdym razem słyszę szepty: „Zlituj się, wyprasuj naaaaaas!”. Co więcej – jako matka dwójki jestem dość zajęta i często się zamyślam wskutek gonitwy myśli w mojej głowie („Zapisać Rysia na szczepienie”, „Kupić żarówkę E27” etc.), czego skutkiem jest kilka przypalonych ubrań (i ostatnio firanka buuu…).
    Dlatego jeśli niespodzianką jest stacja parowa - to ustawiam się w kolejce! Ykhm, na początku kolejki! Potrzebuję pomocnika z prawdziwego zdarzenia, który sprawi, że prasowanie przestanie być brukselką:) Marzę o tym, by wyprasowanie ubrania oznaczało przejechanie go JEDEN RAZ żelazkiem, myk myk! i gotowe. Miałabym wtedy czas na ciekawsze rzeczy w życiu (na przykład zbudowanie Biedronki z klocków Lego), a prasowanie stałoby się zwyczajnym (a nie znienawidzonym) punktem tygodnia. A gdyby mi się zdarzyło zamyślić nad jakąś mega super ważną sprawą („zupa szczawiowa czy pomidorowa?”) – nie kończyłoby się to już dziurą w ulubionej spódnicy:)

    Marta Zet
    zytkamarta@gmail.com

    Link do udostępnienia na FB:
    https://www.facebook.com/marta.zytka.5/posts/1551195455098708?pnref=story

    OdpowiedzUsuń
  29. NiE mA RzEcZy NiEmOżLiWyCh... !!!!!

    Więc nie wiem o co chodzi temu karatece... :):):)

    Wszyscy jesteśmy zwycięzcami... :):):)

    Każda kobieta temu stawi czoła - bo kto jak nie MY :):):) i kto by tej rzeczy nie chciał :P

    POWODZENIA :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Serce mówi jedno, rozum drugie. I co teraz wybrać?!
    Bardzo chciałabym aby niespodzianką okazał się szybkowar firmy Tefal. Dla męża, który jest na diecie, dla córki niejadka, której potrawy z tego sprzętu smakowałby o wiele lepiej i dla mnie NIE perfekcyjnej pani domu, która nie lubi gotować ale która bardzo chciałaby uszczęśliwić swoją rodzinkę:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Ola, teraz już wiem że muszę się słuchać rozumu nie serca :) i z perspektywy czasu widzę, że może gdybym częściej wybierała to pierwsze to moje życie ułożyło by się inaczej. Pytanie tylko czy lepiej...
      Buzka

      Usuń
  32. Taki los matki i żony czasem spotyka,
    że prasowanie męża koszul ich dotyka!
    Sterty całe czekają na prasowanie
    i na nic się zdaje ich lamentowanie.
    Mąż czasem coś miłego powie
    by żonie zamącić nieco w głowie.
    Sam prasowania jak ognia uknika
    jakby to była trudna technika.
    Żona niezmordowana prasuje do rana
    choć urobiona jest po łokcie, kolana!
    Czasem usiądzie i sobie szlocha,
    że mąż jej chyba nie kocha.
    Żelazkiem zwykłym prasować musi
    i wyżalić się mamusi musi.
    Mogłaby skrócić czas prasowania
    gdyby miała maszynę do pary generowania.
    Reklamy w telewizji ostatnio widziała
    i od razu w Tefalu się zakochała.
    Może Perfekcyjna Panna Anna ją zrozumie
    i nagrodą obdaruje.
    Total Protect X-pert Control GV8980 marzy się żonie
    bo w stercie prasowania dzisiaj tonie!

    Pozdrawiam,
    Kasia
    katarzyna.piestrzynska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Stoi na blacie żelazko,
    dyszy, pucha i warczy od ucha do ucha,
    takie niedostępne wydaje się lekko.
    Mówią, że to nieujarzmione urządzenie,
    czekające na mocne uderzenie.
    Mężczyznom nie ufa,
    kobietom może zaufa?
    Na ochotniczkę zgłosiła się jedna,
    niestety poległa...
    Druga odważna się znalazła
    i już jej prawie w dłoniach się odnalazło.
    Ale nic z tego nie wyszło.
    Trzecie dziewczę przyszło.
    Szast, prast, para dmucha na wszystkich w koło
    wnet obrus wyprasowany na około.
    Potem pościel, zasłony,
    na końcu koszule po czym od mężczyzn zebrała pokłony.
    Od tej chwili ona i żelazko w jednej stali drużynie.
    Ona z parą w dłoniach mocy nabrała,
    a prasowanie pokochała.

    Oto moje wypociny:):):)
    Żelazko z generatorem pary obstawiam :) i z niecierpliwością wyczekuję wyników!:) Bardzo enigmatyczna zagadka i przez to jaka fajna!

    Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja obstawiam Steamer parowy! Ciachasz sobie ręką w powietrzu ( jak ten karateka) firanę albo marynarkę i pstryk i już gotowe!
    Pozdrawiam!
    pax_on@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. U Ciebie Olu jak zwykle prześlicznie! Pięknie umiesz dbać o każdy najmniejszy detal, ja tam bym nic u Ciebie nie zmieniła!:) I jeszcze ten gwiazdkowy pled, ależ Ci go zazdroszczę... Buziaki wielkie:))

    OdpowiedzUsuń
  36. Moc, siła, niezawodność, wytrzymałość, szybkość, piękne kształty, natychmiastowa pomoc.. mogła bym tak długo, ale z tym właśnie kojarzy mi się para w rękach. Moim jedynym skojarzeniem jakie mogło by to być urządzenie, to oczywiście Generator Pary! A już mówię dlaczego:) Zawsze miałam problem z prasowaniem, nigdy nie lubiłam tego robić. A jeszcze bardziej znienawidziłam po tym jak poznałam mojego męża wiele lat temu. Chcąc być dobrą przyszłą żoną, podjęłam się prasowania koszuli, dodam tylko, że było to przed wyjściem na Sylwestra, więc ogólna ekscytacja i nerwy wisiały w powietrzu. No i masz! Prach i trzask i wielkie Ups kochanie! Wypaliłam dziurę. Stres nieziemski, no ale cóż.. zdarza się. Z uśmiechem na twarzy oczywiście winę zwaliłam na żelazko, bo złe, źle grzeje i się nie słucha. Niestety stało się to niemalże moją obsesją! Miałam już przez te wszystkie lata różne żelazka, również generatory pary, ale okazywały się tak słabe, ze zawodziły moje zaufanie, zabierały wolny czas i chęci do dalszego prasowania.
    Teraz prasując koszule, z duszą na ramieniu:), nigdy nie jestem dość zadowolona. Dziwne, ale one nigdy nie są dla mnie wystarczająco wyprasowane! I powiem szczerze strasznie mnie to irytuje. Jestem dość impulsywna, energiczna i wiecznie zabiegana. Całe życie przeżywam pełną życia-pełną parą, dlatego cudownie było by, aby taki Mr Iron pomógł mi w codziennych pracach domowych i moim dążeniu do wszechobecnej doskonałości:). Przynajmniej moja trauma poszła by sobie ode mnie na dobre:). A ja.. ja miała bym uczucie spełnienia..:))

    Pozdrawiam gorąco:)
    Wioletta
    grudzien30@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale nas rozpieszczasz :) nie dość, że piękne wnętrza (achh ten pled!) to konkurs za konkursem :)

    Byłoby fantastycznie, gdyby nagrodą było super żelazko z generatorem pary. Ja zawsze sobie obiecałam, że nie będę tak jak moja mama zbierała prania za praniem, a później stała całymi godzinami przy żelazku męcząc się z koszulami szanownego Księcia z bajki. Życie oczywiście zweryfikowało wszystko i za prasowanie zabieram się, jak już w szafie pustki, a góra prania osuwa się z fotela ;) Najbardziej nie lubię koszul Małża - muszą być idealne tym bardziej, że czasem sam je prasuje z inżynierską precyzją (poświęcając temu stanowczo zbyt wiele czasu!) i ambicja nie pozwala mi robić tego gorzej ;) teraz, gdy mam dwóch mężczyzn w domu, aż strach się bać do jakiej wielkości urośnie mi góra prania zanim się za nią zabiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. błagam niech to bedzie urządzenie cud żelazko/generator pal lichi
    bo inaczej mój mąż mnie wykończy i jego koszule które są ogrome
    bo chłop ma prawie 2m wzrostu a ja nie znoszę prasować koszul!!!
    help niech ktoś db usłyszy wołanie o pomoc kobiety która usilnie pragnie uratować małżeństwo:-P

    OdpowiedzUsuń
  39. Siedzi sobie na kanapie moja mała córcia Julcia. Dobiegam szybko do niej i rzucam kolejną porcję świeżo zdjętych z suszarki ciuszków.Teraz wystają jej tylko oczy spod sterty materiału.A i śmieszny rudy loczek na środku głowy.Wygrzebuje się powoli malutka.Myślę ,że ma dużo ze mnie.Taka mała a już wie z kogo brać przykład.Bravo! Ja równie powoli ogarniam tę stertę ciuchów do prasowania. Mama wrażenie, że te skrawki pozszywanych materiałów wysysają ze mnie energię. Tracę przy nich czas,pieniądze i życie. No dobra trochę przesadzam,ale czy nie można by prościej? Rzucić kupę ciuchów i walnąć je 6 barami ciśnienia z Generatora Pary Tefal Total Protect X-pert Control GV8980 ! Oczywiście najpierw odgrzebać z nich córcię. I patrzeć jaką 220Wat ma moc w przełożeniu na nasze obowiązki domowe! Życie jest za krótkie żeby tracić czas na robienie rzeczy na które nie mamy ochoty.Sprzęty AGD są po to by ułatwiać ludziom życie. Dodawać wolnego czasu i odejmować obowiązków. Ile kosztuje generator pary:tysiaka?A ile kosztuje czas spędzony z córką-bezcenne! Może perfekcyjną Panią Chacjendy to nigdy nie będę,ale to nie oznacza że nasze ubrania nie mogą wyglądac jak spod ręki pRozenek.I wcale jej nie zapraszam do nas.Wystaczy mi stacja parowa. Lubię parę.Para bucha! Buch! Buch! I prostuje każdy ciuch! (się zrymowało).Ten sprzęt wciąga.Wkręcasz się w niego i chcesz jeszcze i jeszcze i jeszcze. Biegasz nim po domu krzycząc:”Mam parę i nie zawaham się jej użyć”. I parujesz,znaczy prasujesz,wszystko co wpadnie ci w rękę. Ubrania firanki pościel,kładziesz na jedną kupę i jednym ruchem ręki prostujesz niteczki materiałów. Otwierasz szafę i jednym uderzeniem pary przelatujesz wszystkie ciuszki odświeżając je i prasując. Genialne-GENERATOR PARY,generator wolnego czasu i generator radości w jednym! Oj ułatw mi życie maleńki.Walnij mnie takim uderzenie jak Tayson.No dobra może nie mnie ale te masy ubrań. Generuj,paruj,uderzaj,trzymaj gardę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. udostępniłąm na fb jako Karolina Karoluszek.Pozdarwiam

      Usuń
  40. Stawiam na generator pary Total Protect X-pert Control GV8980 firmy Tefal. Uzasadnienie? Gdybym go miała to...
    Wstałam lewą nogą. Po czasie, bo dziecko powinno już być w przedszkolu. Mężczyzna śpiący u mego boku nawet nie podniósł powieki. Milczek-niemowa, zapomniał mi powiedzieć, że opróżnił w aucie bak do końca. Przedszkola nie było, był płacz i alarmowa podróż do mamy. Spóźniłam się do pracy, przez co ominęła mnie rozmowa o premiach. I premia. Musiałam swoje odrobić, więc siedziałam w niej do późna. Wtedy zadzwonił milczek-niemowa, że musi jechać na pilną delegację. Nie wiem, o której wróciłam do domu. Mały już spał, mama wyszła bez słowa. Padłam bez sił i myślałam, że nie wstanę. Ale wtedy przypomniałam sobie o nim. Był na wyciągnięcie ręki. Kuszący i niepowtarzalny. Postawił mnie na nogi. Wyglądem i mocą. Mój generator pary.
    Spędziliśmy razem upojne chwile :-)
    Oczywiście to tylko sen, ale ze szczęśliwym zakończeniem, które w realu ma możliwość spełnienia:-)
    Pozdrawiam
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  41. Para buch, ręce w ruch
    szybkie gesty, mało pracy,
    a już wszystko
    jest inaczej.

    I koszula, i fartuszek
    nie zwinięte są w kłębuszek
    I serweta i firany
    cudnie wiszą, jak u mamy.

    I teściowa uśmiechnięta
    (a to widok jest od święta!)
    A ja jestem dumna, blada
    super jest, mucha nie siada!

    Morał tej historii taki,
    że bez pary są chłopaki
    Dobry sprzęt to jest podstawa!
    Generator pary - brawa, brawa!


    Kasia
    k.rut@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie mam niestety talentu pisarskiego, więc nie stworzę tutaj małego dzieła ( w pierwszej wersji napisałam działa, Freud miałby tutaj dużo do powiedzenia ;)), napiszę tylko, że chętnie zaopiekowałabym się odkurzaczem lub mopem parowym, bo od zawsze mam małą i nieszkodliwą (?) manię na punkcie czystej podłogi. Tylko, że by dobrze Działał ;) i nie zostawiał smug :)
    Z pozdrowieniami
    Karolina

    malkavian7@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. Życie jest pełne stosów do prasowania
    Elegancki wygląd wymaga jego posiadania
    Lubi przyjść na myśl gdy tylko wyjdę z domu
    Awarii z jego udziałem nie życzę nikomu
    Zawsze czeka na mnie w tym samym kącie
    Kocha być użyteczne nawet przy remoncie
    Odgadłam tę zagadkę czy jednak zaliczyłam wpadkę?

    Odpowiedź to generator pary :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  44. Bez wyprasowania majtek, skarpet i stanika ani rusz! Od karbów, załamań i braku równości, aż boli głowa i brzuch... Bo czystym i gładkim trzeba być od stóp do głów;) I myślę, i chciałoby się, by to było żelazko Philips PerfectCare:)
    Konwaliaaa

    OdpowiedzUsuń
  45. c.d.
    Albo to generator pary Philips:) Taka druga myśl- jeśli można;)
    Konwaliaaa

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja idę trochę innym tropem, nic nie dodaje mi tak sił jak dobre jedzenie, dobry obiad ,dobra kolacja, odżywcza :) Stawiam więc na parowar, dzięki któremu jestem w stanie przygotować sobie jedzenie ale także całej mojej rodzinie. Parowar to urządzenie, które jest naszym sojusznikiem w walce o dobre zdrowie i ładną sylwetkę. Co za tym idzie mamy więcej energii i tzw pary w rękach do działań w każdej dziedzinie :)) I tak naładowana odżywczą energią, pełną witamin jestem w stanie fruwać wnet pod sufitem wieszając firanki i tym samym zapewniam rozrywkę mojemu mężowi :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Gdy góry prania są wysokie jak Alpy
    Z żelazkiem w ręce robie ruchy małpy
    Dusza w żelazku wyciska siódme poty
    A ja prasuję skarpety, koszulki, galoty
    Deska z prasowaniem straszy od miesiąca
    Chociaż tak się staram to nie widać końca
    Niczym koszmar straszy pranie wygniecione
    A ja z suchym żelazkiem myśli mam szalone
    Baza parę tłoczy pod dużym ciśnieniem
    Generator TEFAL byłby wybawieniem…

    OdpowiedzUsuń
  48. Męczą dzieci, męczą mamę swą kochaną aby im wyprała wyprawkę wspaniałą. Mama biedna wsadza do prali ubranka i już myślami widzi górę prasowańska.
    Wiedzą jednak dzieci że mama się cieszy iż do prasowania wspólnika dorwała, wspólnik to cudowny i bardzo pomocny – wszystko za nią zrobi i nie weźmie drobnych.
    A Co to za wspólnik mógłby ktoś zakrzyknąć ……
    Generator pary !!!! Tefal !!! - ach to będę wiedział, i zaraz do sklepu polecę prędziutko aby takiego wspólnika nabyć szybciutko.


    Ewa (mama dwójki dzieci które ubrania brudzą strasznie:)
    ewa.jemielity@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  49. Generator pary, czyli opowieść o tym jak sąsiadkom opadną kopary ;)

    Jestem Kung Fu Prasowacz Mistrz. W moim domu wszystko jest ładne, piękne i poukładane. Prasowanie kocham równie mocno jak czekoladę. Nie przejmuję się falbanami u spódnicy, żabotami i spodniami chłopa, które trzeba uprasować w kancik. Jestem Kung Fu Prasowacz Mistrz. Tiaaa…
    Myć gary lubię. Może dlatego, że mam zmywarkę. Myć podłogę lubię. Może dlatego, że mop powierzchnia w mieszkaniu niewielka. Ba! Nawet prać lubię. Bo pralka jest przecież automatyczna, a poza tym fakt łażenia w brudnej odzieży i wizerunek a’la „niechlujna fleja” godzi w mą duszę. Prasować nie lubię. Nienawidzę. Nie cierpię. Staram się jak mogę. Rozkładam dechę. Włączam telewizor i serial o Marii Antonii Conchicie i Luisie Federiku Gonzalesie, którym odebrano syna, oddano Palomie Fernandez, a ta straciła pamięć, dziecko oddała księdzu, ten wychował je na pustelnika, który później zmienił płeć i stał się Consulelą Martinez. Do kieliszka nalewam czerwonego wina, bo żyję według zasady, że naprawdę ciężkie chwile w życiu warto uczcić alkoholem. I zaczynam prasować. A potem dochodzę do wniosku, że musze być człekiem ułomnym, posiadającym genetyczną skazę, który mimo posiadaniu kończyn górnych i dolnych, opanowanej ich koordynacji i wzroku – nie umie prasować. Tu się zagnie, tam się zagnie, za gorące to żelazko, to wody trzeba dolać, to się przyjara.
    I tak, biorę tę dzież wymiętą, wkładam do szafki, dopycham łokciem lub głową (niczym karateka), zamykam i udaję, że jej nie ma. A potem, nad ranem, otwieram wspomniany mebel, a lawina ubrań spływa na mnie z dzikim pędem. Robię uniki (znów jak karateka). Wybieram jedną. Najmniej wygniecioną. Lub taką, którą wyprasuję 3 machnięciami żelazka.
    Kung Fu Prasowacz Mistrz… To me marzenie! Generator pary (bo to obstawiam z takim samym przekonaniem jak to, że Consuela Martinez odnajdzie matkę swą Marię Antonię) byłby dla mnie zbawieniem. Rach! Ciach! Prasowanie lepsze niż kochanie! :)

    Na FB polubione i udostępnione jako Marta Gawrońska :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jeśli idzie o PARĘ, póki co mam tylko jedną PARĘ rąk!
    I koPARĘ burczącą za oknem od bladego świtu, gdy ja chciałabym jeszcze przez PARĘ minut PARAć się wyłącznie snem ;)
    I PARAliżującą myśl o codziennej walce… To z PARĄ nowych stosów do uprasowania spiętrzonych na PARApecie co PARĘ dni, to znów z PARAfiną wątpliwie zdobiącą dywan. Najchętniej ukryłabym wszystko za PARAwanem - niech to chociaż jakoś wygląda...

    Jeśli więc mocne uderzenie, to tylko GENERATOREM PARY!!
    Świetne PARAmetry, brak PARAgonu, tylko mała PARAfka dla kuriera, potem PARAdne wniesienie kartonu i… PARAm PARAm!! Jest!! :D
    Odtąd uchodząca PARA PARAdoksalnie nie oznaczałaby już zniechęcenia!!

    Może więc także i szczęścia chodzą PARAmi i nagrodą okaże się żelazko z generatorem PARY? :)

    Zizzolda@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie będę się rozpisywała: Generator pary :) Ponieważ to pierwsze co przychodzi mi na myśl o parze :) A drugie co to nie cierpię prasowania i nad deską do prasowania ze sztapelkiem ubrań czuję się właśnie jak karateka bez pary w rękach :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Już to dziś czytałem na innym blogu. ;/

      Usuń
  53. Nasz karateka jakby z sił opada,
    niby taki mocarz, a w sumie żenada :-(

    W domu sytuacji takich wiele, gdy potrzebni są niezawodni i mocni przyjaciele: 
    Robot kuchenny, mikser, odkurzacz... 
    Piekarnik, zmywarka - lista będzie się wydłużać... 
    Może to ekspres do kawy co ciśnienie mocne ma, 
    a może? Chwila? Psssyt... 
    Pary generator! 
    Sprawny, o mocy dużej i wyglądzie ładnym 
    jest sprzętem w domu wielce przydatnym 
    Takie to cudo co myk-myk wszystkowyprasuje
    i naszych nerwów przy tym nie zrujnuje,
    Samo sprytnie temperaturę i poziom pary dobierze
    i to co człek najpierw wypierze
    w idealnie gładkie wnet przemieni,
    już się mój mąż z powodu pogniecionych kołnierzyków nie zarumieni,
    w domu nie będzie trudnego losowania, kto ma stanąć do prasowania,
    bo nasz bohater z czasochłonnej i żmudnej pracy nas wybawi,
    na wysokości zadania stać będzie – już zawsze i wszędzie.
    I mocy nigdy mu nie zbraknie…
    A ja zamiast sterczeć przy desce długie godziny,
    czas zyskam dla siebie i dla rodziny,
    i tacy cudnie „odprasowani”, odstresowani
    kochać będziemy się jeszcze mocniej

    Pozdrawiam!
    Asia K

    OdpowiedzUsuń
  54. Rzutem na taśmę się dopisuję, co przedmiotem zagadki jest tylko zgaduję...
    Moc i atrakcyjny wygląd to zdecydowanie z autem lub motorem się kojarzy. I z moim mężem, of course ;-) Ale ta kwota? Za nią nie kupi się auta, o facecie nie wspominając. Chyba, że takie mini autko dziecięce ;-)

    A tak na serio dzieci dwójka (w tym jedno mini na etapie diety rozszerzania) + mąż – więc pranie czeka mnie codziennie :-(
    A potem góra wielka prasowania... I marzyłabym ogromnie, by prasować mógł ktoś za mnie... Więc może to nowoczesny pary generator, dzięki któremu jak Kapitan Planeta, jak Superman i MacGyver, jak He man, rycerz Mike, Mela i jej smoki, jak Janosik i pan Michał, jak Perfekcyjna Pani Domu, jak karateka, nie co ja mówię, jak sam Bruce Lee i wszyscy niezłomni bohaterowie tego świata stanę odważnie przy desce do prasowania i myk... Gotowe.. Bez wysiłku, potu, złości i bezsilności. Że zagniecenia nie chcą się odprasować, że tych ciuszków tyle trzeba prasować. Że marchewką dziecię pluje, że koszule tak ciężko się prasuje. A ja będę zadowolona,że taka ze mnie super matka i żona, co czasu nie traci i z przyjemnością prasuje, aż nawet czasem zarymuje... I nie tylko ja, ale cała nasza czwórka będzie żyła z z pełną parą i fantazją :-)

    PS. Myślę, że do dokładnego sprawy zbadania potrzeba by jakiegoś super urządzenia, które przez internet prześwietli Twoje myśli. Nie da się? Pewnie, że się da... Tylko dopiero za parę lat, jak ktoś takie urządzenie wymyśli... Ale po co? Na razie przynajmniej jest zabawniej :-)

    OdpowiedzUsuń
  55. Jest taka jedna rzecz, która rozkłada mnie mocnym, nokautującym uderzeniem na deski, właściwie na jedną, znienawidzoną deskę...do prasowania. Zero w tym przyjemności. Nieważne co prasuję, każda rzecz marszczy zawsze czoło złowrogo w moim kierunku. Czas to zmienić pełną parą. Stawiam na generator pary Tefal Pro Express Total GV8960. Drogą dedukcji. Podążając za marzeniami. Na przekór pechowi. I z lenistwa.

    pozdrawiam
    Piotr
    mampeszka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  56. Gratulacje dla Szczęściary!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig