Mam nadzieję, że nie znudziły Was jeszcze starachowickie kadry,
bo dzisiaj zasypię Was lawiną zdjęć.
Nigdy nie miałam w poście tylu zdjęć ale widocznie kiedyś musi być ten pierwszy raz.
W sobotę wstałam o świcie ( zaraz po 7)...już taki ze mnie ranny ptaszek, a na dodatek emocje działają na mnie jak dopalacz -cztery godziny snu są jak najbardziej wystarczające. Około 11 w ogrodzie, rozpoczęło się szkolenie. Żar lal się z nieba, a Iza mówiła o: ISO, przysłonach, balansie bieli, blendach i filtrach...nie były to dla mnie pojęcia nowe, momentami nawet dość dobrze orientowałam się w temacie. W upale jednak łatwo przyswaja się tylko płyny...więc kilka godzin potrwało zanim wiedzę poszerzoną przetrawiłam i przełknęłam i nie odbiła się ona czkawką ;-). Na dodatek raz po raz rozpraszały mnie wytatuowane stopy Kasi i Guzik ;-)...no musiałam obfocić jedno i drugie, bo do dzisiaj nie wiem co fajniejsze.
Po szkoleniu Iza podzieliła nas na zespoły i przydzieliła tematy ( dzięki Bogu nie trafiłam w ROMANTIC!!!) i zajęłyśmy się tworzeniem stylizacji.
Sto razy przestawiony kubek; tysiąc razy poprawione poduchy; miliony kilometrów zrobione na kursowaniu do domu i z powrotem; metry podartych twórczo materiałów; patyk wbijany w ziemię nieskończoną ilość razy, bo akurat dziesięć centymetrów w prawo będzie wyglądał BOSKO - ciężka to praca.
Może nie tak jak przerzucanie ton piachu w trzydziestostopniowym upale ale muszę Wam powiedzieć,
że po trzech godzinach stylizacyjnej orki w upale, pot lał mi się po plecach i pupie, a poranna świeżość pozostała już tylko mglistym wspomnieniem.
Ze Starachowic przywiozłam agro opaleniznę ...i gigantyczną ilość śladów po komarzych ukąszeniach.
Po dniu spędzonym w biegu i stresie, na biciu się z myślami i na ciągłych wyborach krwiopijcy namierzali mnie chyba tylko po zapachu.
Przed Wami 3 stylizacje.
Zacznę od tej, której byłam współtwórczynią. Pracowałam wraz z Kasią (PIĄTY POKÓJ) i Iloną ( PRZEPLATANE KOLORAMI). Miałyśmy stworzyć aranżację w stylu MARINE ale nie używać do tego atrybutów tak z tym stylem się kojarzących: muszelek i kotwic. Taką aranżację można stworzyć naprawdę wszędzie, na niemal gołej ziemi...nie potrzebujemy do tego piaszczystej plaży z Long Island i mega wypasionego letniego domu za plecami. Róbmy ją w przydomowym ogródku, niech sąsiada "zza płota" ściska i skręca z zazdrości...albo niech się naszą stylizacją zainspiruje.
Wystarczy wyciągnąć stare skrzynki, drabinę, sznurek, skrawki materiału , kilka poduszek, koce i chodniki.
Pomysł na girlandę z kawałków materiału zabieram do swojego domu na wsi...chociaż nie wiem co na to mój W. ,
bo jemu nie przypadła jakoś szczególnie do gustu ;-) i na dodatek ma w związku z nią niezbyt ładne skojarzenia.
Pomysł na girlandę z kawałków materiału zabieram do swojego domu na wsi...chociaż nie wiem co na to mój W. ,
bo jemu nie przypadła jakoś szczególnie do gustu ;-) i na dodatek ma w związku z nią niezbyt ładne skojarzenia.
Następna stylizacja to HAPPY PLACE. Popis swych możliwości dały tutaj: OLA (STABRAWA), MARTA (DOMEK PRZY LESIE), MARTA ( PANI WOŹNA) i GOSIA (M.O. HOME). Zawsze mi się wydaje, że jak kolorów jest dużo to będzie nieźle naciaprane ale jak widać dziewczyny świetnie zmiksowały całość.
Kolorowe wnętrza to nie moja bajka ale muszę przyznać, że mogłabym w takim otoczeniu zamieszkać...być może tylko na krótka chwilę ale jednak.
Ostatnią stylizacją, którą chcę Wam pokazać (ale kolejność w jakiej została wymieniona nie świadczy absolutnie o jakości aranżacja) jest aranżacja w stylu ROMANTIC. Z wyzwaniem mierzyły się : KASIA (CONCHITA HOME), MAGDA ( WNĘTRZA ZEWNĘTRZA) oraz MARTA (FOTO ST(W)ORY) . Hamak dyndający pod drzewem, poduszki w różu, miękkie koce, różane filiżanki, falbanki, zawijasy, mnóstwo świeczek, koszyki z trawy morskiej, stara balia i kwiaty, kwiaty, kwiaty...
Tą właśnie stylizację miałyśmy okazję fotografować po zmroku i muszę przyznać,
że wtedy była najbardziej urokliwa ;-).
Stworzenie aranżacji w określonym stylu to nie lada wyzwanie, jednak odpowiednie jej sfotografowanie jest według mnie o wiele trudniejsze. Oczywiście do przewidzenia było to, że ze zdjęć nie będę zadowolona. Ale ja zawsze uważam, że mogłam wymyślić ciekawsze kadry. Kiedy skończyłyśmy fotografować aranżacje było już dawno po 20.00 ;-), a wieczór tak szybko się nie skończył.
W aranżacjach użyto produktów od :
W niedzielę do domu wracałam w genialnym nastroju: szczęśliwa i
naładowana pozytywną energią jak po weekendzie w wypasionym spa.
A w poniedziałek, kiedy emocje już opadły poczułam się jak przekłuty balonik.
Oto co robi ze mnie nadmiar emocji ;)
Dopiero po kilku dniach udało mi się względnie wypocząć.
Oczywiście jestem mega szczęśliwa...nie tylko dlatego, że poznałam Dziewczyny i pogłębiłam swoją fotograficzną wiedzę ale przede wszystkim dlatego, że udało mi się przełamać i wyjść do ludzi.
Miłego tygodnia dla Was!!!
OLA
W aranżacjach użyto produktów od :
REGALIA. EU , COQUILA , JYSK , COTTON BALL LIGHS , DEKORUJSAM, ANITA SIĘ NUDZI, AHOJ HOME , WIEWIÓRKA I SPÓŁKA, DELI CATERING , DECOROLKA , RED MUG , BAZIÓŁKA, PRIMACOL , KAFLOVE, DOM ARTYSTYCZNY , DRECOTTON
W niedzielę do domu wracałam w genialnym nastroju: szczęśliwa i
naładowana pozytywną energią jak po weekendzie w wypasionym spa.
A w poniedziałek, kiedy emocje już opadły poczułam się jak przekłuty balonik.
Oto co robi ze mnie nadmiar emocji ;)
Dopiero po kilku dniach udało mi się względnie wypocząć.
Oczywiście jestem mega szczęśliwa...nie tylko dlatego, że poznałam Dziewczyny i pogłębiłam swoją fotograficzną wiedzę ale przede wszystkim dlatego, że udało mi się przełamać i wyjść do ludzi.
Miłego tygodnia dla Was!!!
OLA
