12 lis 2014

NOVEMBER STORIES

Nie mogę dzisiaj uwierzyć.
Miałam cztery dni wolnego, a dzisiaj się czuję tak jak po zwykłym, dwudniowym weekendzie.
Czas przecieka mi między palcami...już połowa listopada, zaraz grudzień i święta ;-).
A ja z niczym nie mogę zdążyć!

W czasie długiego weekendu zaplanowałam sobie kilka prac "nie cierpiących zwłoki".
Chciałam przede wszystkim pomalować dwie ściany w pokoju Synka i sama byłam zdziwiona, że uporałam się z tym w zaledwie jeden wieczór. Muszę tutaj wspomnieć, że uczyniłam to z wybitną pomocą mego ośmioletniego dziecka. Musicie mi uwierzyć na słowo albo odwiedzić mój INSTAGRAMOWY profil - jest szaro ;-).

Z sobotniego jesiennego spaceru przynieśliśmy do domu kilka gałązek modrzewiowych...ile ja się takich naszukałam w zeszłym roku. Teraz jednak bez większego problemu trafiło się jak ślepej kurze ziarno i mamy ;-). Dzięki temu powstała bardzo prosta jesienna dekoracja...a jak wiecie już zapewne doskonale w moim miejskim mieszkaniu stawiam na prostotę. Z nią mi najbardziej po drodze i ona jest dla mnie najpiękniejsza.

Za tło do dekoracji posłużyła moja stara lampa( której nawiasem mówiąc chętnie bym się pozbyła ;-) i kupiła coś znacznie bardziej prostego w formie ;-)). Muszę jednak przyznać, że podoba mi się jej drewniana podstawa, bo drewno kocham ponad wszystko.
Ponieważ miedź to hit sezonu i u mnie zagościł drobniutki akcent w tym kolorze. 
Lampion z gwiazdką posłużył za doniczkę dla sukulenta. Bardzo lubię te roślinki, bo są naprawdę mało wymagające, a przy tym bardzo ozdobne ;-).
Do tego świecznik marmurowa kostka z białą prostą świecą i wazonik niczym układanka origami, od Karoliny z FROM NORD.



Teraz po kilku latach śledzenia blogów wnętrzarskich polskich i zagranicznych, po roku prowadzenia własnego bloga uwierzcie lub nie zmieniłabym w swoim domu dosłownie wszystko. Wszystko bym uprościła, ograniczyła kolory(chociaż za wiele ich nie mam), pozbyła się części mebli, dywanów, lamp ;). Niestety nie dysponuję nieograniczonymi funduszami powoli więc wprowadzam zmiany, oswajam przestrzeń dodatkami aby było tak jak lubię...chociaż w części.

Chyba nigdy nie widzieliście tej części mojego mieszkania, którą dzisiaj Wam pokazuję.
Ach gdybym miała możliwość przeprowadzenia zmian w tym miejscu nie zdecydowałabym się już  na biała skórzaną sofę...wprawdzie jak na nią nawrzucać poduszek to już mnie tak nie razi ;-).
W dzisiejszej sesji wzięły udział moje niedawne wygrane:
*kubek od Kasi z bloga CONCHITAHOME (mam jeszcze podobną miseczkę do kompletu)
*poduszka z czarno białe wzorki od SO HOMELY
*pled od Ib Laursen - moja wygrana w konkursie na najpiękniejszy balkon( MOJE MIESZKANIE) - pled miał być czerwony ale kiedy okazało się, że kurier przywiózł brązowy ucieszyłam się jak dziecko...bo czerwień to naprawdę nie mój kolor. Czerwień kojarzy mi się ze świętami, a pledu w brązie mogę używać w :świątek, piątek i niedzielę...znaczy przez cały rok ;-)



Jak już sobie zrobiłam tą aranżację, nawrzucałam tkanin na sofę to stwierdziłam, że całkiem fajny kącik mi wyszedł i że chyba stanie się moim ulubionym miejscem do spędzania jesienno- zimowych wieczorów. Pewnie aranżacja będzie stale się zmieniać jak wszystko u mnie, ale póki co jestem zadowolona z obecnej wersji ;-).

Powoli przestaję się bać wzorów...wystarczy tylko zachować konsekwencję kolorystyczną i nie wyjdzie "pomieszanie z poplątaniem".




Nie wiem czy i Wy macie podobnie ale kiedy jesień w pełni i zima za progiem pojawiają się u mnie gwiazdkowe motywy. Przez cały rok intuicyjnie omijam, nie ulegam...za to kiedy za oknem szarówka gwiazdka to dla mnie wzór jak najbardziej pożądany.



Muszę jeszcze poświęcić kilka słów kubeczkowi od Kasi. To ostatnio moje ulubione naczynie na popołudniową kawę. Zastanawiam się czy to za sprawą kształtu, czy też może wzoru na ceramice. 
W każdym razie kubek świetnie leży w dłoni i cieszy oczy czarno białym wzorem ;-).

A już zupełnie na koniec chciałabym przypomnieć o zabawach trwających na moim blogu.
Do jednej z nich nie muszę Was zachęcać, bo bierzecie udział bardzo chętnie ;-)
Chodzi mianowicie o tą w której do wygrania są ocynkowane domki ;-)


Natomiast w drugiej zabawie bierzecie udział z "pewną nieśmiałością" ;-).
Nie wiem gdzie jest problem, bo nagroda wypasiona ( chociaż nie znana Wam ale znana mi ;-)), wystarczy wymyślić jakiś zgrabny tekścik i odgadnąć co to za nagroda ( a pytanie zawiera pewną podpowiedź) 


Jeśli ktoś ma ochotę zapisać się jeszcze do którejś z zabaw ma czas do16.11.
Ja w każdym razie serdecznie zapraszam ;-)
  Nie zanudzam już więcej dzisiaj.
Wspaniałej środy dla Was i pięknego tygodnia ;-)

OLA
SHARE:

21 paź 2014

MY LITTLE JOYS

 Witajcie
Okazało się, że większość z Was nie podziela mojego zachwytu nad marmurem.
Ale przecież to nie tragedia...fajnie, że ludzie tak bardzo się od siebie różnią
i że każdy może znaleźć wśród ogromu dodatków dostępnych na rynku coś dla siebie ;-).
Jak pisałam w poprzednim poście nie lubię przesady więc pisząc o  marmurze we wnętrzu miałam na myśli drobne elementy, które nadają aranżacji smaczku. 


Komoda, na której wyeksponowałam moją marmurową deskę jest z litego drewna bukowego.
Marmurowa deska jest raczej jednolita...nie ma na niej wyraźnych wzorów, 
co bardzo mi się podoba. Przez to, że jest niezwykle gładka pięknie odbija światło. Stanowi doskonałe uzupełnienie moich drewnianych domków.
Nie ona gra pierwsze skrzypce przez co nie przytłacza aranżacji tylko ładnie współgra z resztą elementów. 
Domkowa kolekcja ostatnio powiększyła się o szkliwiony okaz z białej porcelany marki Bloominville.
Aranżowanie tego miejsca trwało dosłownie chwilkę 
ale z efektu jestem bardzo zadowolona. 
W mieszkaniu w mieście stawiam na prostotę.
Drewno, metal i kamień to dla mnie wystarczające ozdoby ;-)



Zdecydowanym ruchem zmniejszyłam ilość ozdób na komodzie.
Dotychczas było tam sporo  rzeczy, które wprowadzały niepotrzebny chaos.
Kilka domków i stary zegar to wystarczające jesienne dekoracje.
Szczególnie lubię domek lampionik, który wygrałam w zeszłym roku u Ani Skraperki.
Podoba mi się jego metalowa trochę nieokrzesana forma.
Być może pokuszę się jeszcze o  jakiś butelkę z 
modrzewiowymi gałązkami...
teraz jednak tych kilka dekoracji  mi wystarczy.





Mam nadzieję, że spodobała Was się moja skromna aranżacja
i być może choć trochę przekonałam Was, że drobny marmurowy element zestawiony z drewnem, metalem i porcelaną może wyglądać naprawdę fajnie ;-)

Pogoda u nas iście jesienne ( zimno i deszcz) więc życzę Was słoneczka i
mnóstwo radości na cały tydzień.

OLA

SHARE:

8 paź 2014

WOODEN HOUSES - DIY

Drewno.
Nic tak nie ociepla wnętrza jak drewniane elementy,
nic też tak jak drewno nie jest trwałe.
Żeby dana rzecz wykonana z drewna służyła nam przez lata
wystarczy tylko odpowiednio ją konserwować.
Drewniane meble do tanich nie należą
ale według mnie warto w nie zainwestować.
Zachęcam Was  do zakupu takich mebli...
jeśli nie nowych to po przejściach.
Mam nadzieję,  że już nie raz udowodniłam, że można pracą własną całkowicie
odmienić oblicze mebla i tchnąć  w niego drugie życie.
Drewno we wnętrzach to nie tylko meble to także drobne elementy
wystroju, które nadają pomieszczeniu charakteru.
 Uwielbiam ;-)
W czasie mojego ostatniego pobytu w Chatce znalazłam w garażu deskę do krojenia po babci.
Deska zdrowa, dość stara( no dobrze bardzo stara) z licznymi śladami po nożu i widelcach.
Deska z potencjałem.
Od razu wiedziałam co z niej wytnę.
Domek to mój ulubiony motyw, który kojarzy mi się z jesienią i zimą.
Można rzec, że obok domków nie jestem w stanie przejść obojętnie
podobają mi się nieomal w każdym wydaniu i materiale.


Zapraszam Was na małe DIY z przymrużeniem oka.
 Do wykonania domków potrzebne będą "

 1. stara deska
2. utalentowany mąż
3. wosk do stylizacji ( ja pracowałam z moim ulubionym Liberon w kolorze dąb dymiony)

Jeśli posiadamy umiejętność posługiwania się wyrzynarką, czynnik męski możemy wykluczyć. 
Ja nie posiadam więc z pomocą przyszedł mój mąż.
W ten sposób nadal mam wszystkie palce ;-).



Na desce znaczymy kształt domków. Wycinamy wzdłuż linii. Wszystkie krawędzie szlifujemy papierem ściernym. Nakładamy ciemny wosk, a po jego przeschnięciu ściągamy nadmiar wosku
watą stalową.
Deska,z której wykonane zostały domki jak już wspominałam nie była idealna. Celowo zostawiłam wszystkie rysy i odkształcenia, bo taki podniszczony look bardzo mi się podoba ;-).
A już wkrótce pokażę Wam gdzie stanęły moje domki ;-)



A oto moja inspiracja. Stylistyka produktów Marki Madame Stoltz bardzo mi odpowiada. Najchętniej wykupiłabym cały asortyment. Zdjęcie pochodzi z zimowego katalogu na rok 2014.
Nasze domki to nie kopia domków z katalogu...to nasza wersja tego fajnego wnętrzarskiego detalu.

Cały katalog dostępny TUTAJ.




Bardzo Wam dziękuję za liczne odwiedziny i każdy ślad
jaki po sobie pozostawiacie.
Już niedługo będę miała powody do świętowania,
a mianowicie zbliżają się pierwsze urodziny mojego bloga.
W związku z tym chciałabym przygotować małą zabawę,
abyście mogli należycie cieszyć się  ze mną.
Tymczasem jednak udanej środy dla Was.

OLA
SHARE:

14 sie 2014

R jak RADOŚĆ

Wielka RADOŚĆ...tylko to dzisiaj w mojej głowie.
A dlaczego mam taki rewelacyjny humor...dowiecie się jeśli dotrwacie do końca posta ;-).
A jeśli byliście wczoraj na blogu u Karoliny z HOUSE LOVES to już wiecie i nici z niespodzianki ;-)
Jeśli jednak nie wiecie to zaczynamy...


Jedna z moich blogowych koleżanek 
zapytała w komentarzach pod poprzednim postem czy na urlopie udało mi się naładować baterie.
Kochani odpowiadam więc, że czuję się wspaniale
i nowe pomysły kiełkują w mej głowie, a stare...
no cóż... nad realizacją starych będę pracować już jutro.

Ponieważ nadchodzące dni zapowiadają się u mnie baardzo intensywnie
nie będę mogła przeznaczyć na przyjemności( o tak!!! praca nad zmianami w naszej Chatce to dla mnie czysta przyjemność ;-)); zbyt wiele czasu.
Już dzisiaj pędzimy do Chatki, żeby coś "zmalować", a właściwie pomalować ;-).
Mianowicie brązowe łóżko w naszej sypialni powinno być wkrótce białe, a podnóżek wytapicerowany ;-).
Myślicie, że uda się to zrobić w jeden dzień???
Ja myślę, że damy radę, a grunt to właściwe nastawienie ;-).
Będę malować łóżko  farbami kredowymi , które bardzo szybko schną więc praca powinna pójść jak "po maśle". Tym razem użyję farb Autentico. Bardzo jestem ciekawa pracy z nimi więc pewnie nie omieszkam podzielić się wrażeniami ;-).


Jest połowa sierpnia...na zmiany w Chatce mamy czas do października.
 Wtedy nasz dom zapada w zimowy sen.
Najwyższy więc czas  zakasać rękawy i wziąć się ostro do roboty.
Chciałabym w tym roku jeszcze skończyć renowację skrzyni na pościel...
gdyby się to udało byłabym wniebowzięta ;-).

W sobotę koniecznie musimy być w Krakowie ze względu na pewne ważne wydarzenie.
Przed nami ślub bardzo bliskich nam osób.
Liczymy na wspaniałą zabawę i niezapomniane przeżycia ;-).


Zupełnie przypadkowo stałam się właścicielką drewnianych literek.
Wpadł mi do głowy pewien pomysł na ich wykorzystanie ale nie zdradzę Wam JESZCZE szczegółów ;-).
Anicjo jak sama widzisz literki to nadal dla mnie HIT ;-)



Kochani, a teraz o powodach mojej radości.
Mój blog znalazł się  w rubryce HIPERBLOG czasopisma CZAS NA WNĘTRZE.
To niesamowita radość, kiedy ktoś docenia naszą pracę.
Radość tym większa, że towarzystwo doborowe ;-) i utytułowane i znane szerokiej "publiczności" doskonale ;-).
Dziękuję IZO za umożliwienie mi wzięcia udziału w tej przygodzie ;-).
Serdecznie gratuję wszystkim Dziewczynom, które wraz ze mną goszczą w rubryce ;-).
 Nie udało mi się kupić jeszcze wydania papierowego ale wklejam zdjęcia z e-wydania
 i tym samym wychodzę z ukrycia, bo po raz pierwszy macie okazję zobaczyć jak wygląda ZEBRA ;-).





Jak sami widzicie dzieje się naprawdę dużo ale ja to bardzo lubię ;-).

Buziaki dla Was i udanego czwartku ;-), a ponieważ jest to mój ostatni post przed weekendem
życzę Wam także udanego weekendu.
Jak zamierzacie go spędzić??

OLA
SHARE:

5 maj 2014

Chatka...zmiany postępują


Witajcie Kochani!!!
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać maluteńki fragment naszej chatkowej sypialni.
A w zasadzie ...skupiłam się na fotografowaniu ikeowskiego stoliczka, który przeszedł malutką metamorfozę ( nie byłabym sobą gdybym go nie spersonifikowała).
 Wyszlifowałam blaciki i przednie szufladki i zawoskowałam woskiem Libereon w kolorze dąb przydymiony. Może niektórzy z Was zapytają po co te zabiegi ;-)...spieszę więc z odpowiedzią: mam nadzieję, że jeszcze tydzień i dojadą do nas zamówione meble, a meble będą właśnie w kolorze blacików szafek nocnych.
Tak już mam od dawna, że wszystko musi mi idealnie pasować ;-).
Szafeczki zyskały także nowe gałki...bielusieńkie porcelanowe...a wiec zgodne z moim wyobrażeniem ;-).
Stoliczki są dwa po obu stronach łóżka....
Łóżko też przejdzie wkrótce metamorfozę...czasem żałuję, że dni nie są z gumy, bo 24 godzinna doba to dla mnie zdecydowanie zbyt mało ;-)

Mamy też w Chatce nowe lampy... dwie identyczne...nie tylko kształt tych lamp bardzo nam się spodobał ale i abażury w krateczkę powinny pasować do całości ;-).



Na szafeczce tymczasowo zagościł ceramiczny pojemnik, który awansował do roli wazonu...
Wspominałam już kiedyś, że klimat wokół naszej Chatki jest surowszy niż tej w mieście w związku z tym kwiaty bzu dopiero nieśmiało się rozwijają ;-)




Wosk, którego użyłam doskonale podkreśla usłojenie drewna ...i niestety także "niedoróby w szlifowaniu"( jakoś zapomniałam na moment, że drewno szlifujemy zgodnie z usłojeniem ;-))...
No trudno...jak personifikacja to personifikacja... mogę być pewna, że takie ciemne ryski na blacie mam tylko ja ;-)...Muszę przyznać, że ten wosk ma także inną zaletę... cudownie pachnie ;-).



Tymczasowo na łóżku położyłam własnoręcznie wykonany pledzik  - skończyłam go całkiem niedawno ;-)... ale docelowo wyląduje w pokoju F. Zakupiłam już coś co bardziej będzie pasować na łóżko ;-)... ale o tym następnym razem.


Moi drodzy... od bardzo niedawna jestem na INSTAGRAMIE o tutaj. Traktuję póki co tą aplikację nieco po sierocemu... no co tutaj dużo mówić...jakoś nie zapałałam miłością ;-). Jednak mimo wszystko zapraszam na swój profil. 

A tymczasem życzę Wam samych pogodnych dni i udanego początku tygodnia ;-)

OLA
SHARE:

25 kwi 2014

Jak zrobiłam/zmieniłam sobie szafę

Mam  w domu szafę - klasyczną pilśniową.
Kilka lat temu nie miało dla mnie znaczenia z czego zrobione są meble
Mebel miał być przede wszystkim funkcjonalny.
Może powiedzieć, że dorosłam, a moje podejście uległo całkowitej transformacji.
Jedynym słusznym dla mnie materiałem teraz jest drewno...
Wygląda pięknie, a na dodatek można wielokrotnie zmieniać jego wygląd ;-)...
co w moim przypadku ( zmiany, zmiany ;-) to ja lubię ) jest jego niezaprzeczalną zaletą.

Przyzwyczajenia się zmieniły niestety ikeowska szafa pozostała ;-) ( o i nie tylko!!! komoda na zabawki  w pokoju F.; meble kuchenne - ale nie zamierzam wymieniać;-))
Szafa kupowana była w wersji najprostszej w kolorze jednym z najtańszych ( brzoza), do szafy dobrałam proste błyszczące uchwyty montowane na dwie śrubki.
Teraz to już całkowicie nie moja bajka!!! Nie mój styl!!!

W tej wersji szafa przetrwała 2 lata... i zaczęła mnie drażnić. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby ją przemalować i  uchwyty zamienić na gałki. Pomysł wydawać by się mogło, że doskonały - gorzej było z wprowadzeniem go w życie. 
Matowienie ikeowiskiej szafy przed malowaniem to "istna orka na ugorze". 
Po około dwu tygodniach szafa zyskała nową białą szatę - uchwyty niestety pozostały ( nie miałam pomysłu jak zakryć jedną z dziurek po uchwycie; w taki sposób, żeby te manewry były dla mnie do zaakceptowania !!!).

Znów upłynęły kolejne dwa lata... warstwa białej farby zaczęła się łuszczyć. 
Nadszedł czas aby  coś zmienić.
A ponieważ idea recyclingu nie jest mi obca odważnie podjęłam wyzwanie i tym razem ;-).
Pasy sklejki nakleiłam na fronty, a potem pomalowałam je rozwodnioną farbą, zawoskowałam i oto jest.
 Dzięki sklejce ( pasy sklejki przykryły także ślady po starych uchwytach) mam prawie drewnianą szafę i nowe gałeczki (Madam Stoltz), o których marzyłam.





Zupełnie nowa szafa prawie drewniana... można dyskutować czy jest to jej lepsze wydanie ;-).
Ja w każdym razie strasznie się z niej cieszę.
A jak sami zapewne wiecie, że " prawie" robi wielką różnicę.
Ale jak się nie ma co się lubi... trzeba polubić to co się ma ;-)

Na zdjęciach widzicie także kilka rzeczy, które w sypialni znajdą swoje miejsce (CZARY Z DREWNA)... czekam jeszcze na śliczniusią lampę i działam ( ze względu na rękę na pół gwizdka), bo Kochani przecież sypialniane rewolucje muszą kiedyś dobiec końca.



Dzisiaj piątek...udanego więc weekendu dla Was...
Niech będzie słoneczny i beztroski 
Wracam w poniedziałek z wynikami konkursu ;)

OLA
SHARE:

18 lut 2014

W poszukiwaniu odpowiedniego krzesła

Przed Wami ciąg dalszy rozważań na temat zmian w pokoju mojego Synka.
Zmian, które miały być tylko zmianami kosmetycznymi. 
Kosmetyczne ??
Chyba jednak na kosmetyce nie poprzestanę...
bo przecież do biurka musi być nowe pasujące krzesło
nowa pasująca lampa
nowe pasujące pojemniczki
nowe... no właśnie 
sama nie wiem co jeszcze ale zapewne coś sobie jeszcze wymyślę ;-).

Założenie jest takie:
biurko jest stare...
to i krzesło musi takie być
stare albo przynajmniej stylizowane.

Marzył mi się industrialny taborecik. Odpadł jednak w przedbiegach... jako krzesełko do biurka;  dla dziecka, które ma siedzieć przy tymże biurku na tymże krześle około dwóch godzin dziennie... to chyba nie był najlepszy pomysł. 

 Obecnie na szczycie mojej listy znajduje się, a raczej znajdowało się krzesełko TOLIX (musiało ustąpić miejsca innemu bosskiemu produktowi)
Zalety krzesełka są niezaprzeczalne ( metalowe,  ten design  ); niestety wymiary całkiem go dyskwalifikują ( co ja mogę poradzić na to, że lubię jak mi się siedzisko krzesełka wsuwa pod blat biurka po skończonej pracy); cena też nie jest jakaś wielce zachęcająca ale do "przełknięcia".

Gdybym się na to krzesełko zdecydowała wybrałabym czarne, metaliczne lub soczyście żółte ( w pobliżu takiego krzesła każda ZEBRA wygląda dobrze ;-)). Czy robią takie krzesełka węższe??



Drugie na liście jest krzesełko CASALA model zapewne Wam bardzo dobrze znany. Idealny byłby ten model krzesła ale  produkowany dla dorosłych ( te dziecięce są o wiele za małe ;-)). Krzesła te są często dostępne na najpopularniejszym serwisie aukcyjnym ;-) w bardzo przystępnych cenach.
Lub krzesełko Casala ale obrotowe  - idealne  do biurka i ten niezwykle udany mariaż drewna i metalu.
Niestety tej drugiej wersji jakoś nie mogłam w Necie znaleźć ;-)


Moją listę zamyka krzesełko FLOTTOTO - według mnie najpiękniejsze krzesełko dziecięce( na zdjęciu po lewej) ...
no właśnie modele dla dorosłych już mnie tak nie zachwycają


Zdjęcia z inspiracjami via Pinterest ;-)

Skłaniam się ku krzesełku Casala... co tutaj dużo mówić ... przyciąga mnie... mam pewność, że będzie dobrze wyglądać przy naszym industrialnym biureczku...
A ponieważ biureczko jest już na "ukończeniu" i żeby te moje rozważania na temat dopasowania nie były niczym wróżenie z fusów pokażę Wam dzisiaj kilka jego fragmentów. Co Wy na to?? Krzesełko Casala będzie pasować??

Oto biureczko w trakcie prac naprawczych: 



A to fragment biureczka po malowaniu: 




Obiecuję, że wkrótce pokażę biureczko w nowym miejscu i w pełnej okazałości  .
Dziękuję Wam za wszystkie pozostawione komentarze, za odwiedziny ... wszak ten blog żyje tylko dzięki WAM!!!
Tymczasem miłego tygodnia. 
Buziaki.

OLA

SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig