23 maj 2016

POKÓJ DLA DZIESIĘCIOLATKA - REALIZACJA

Trochę czasu minęło od mojego ostatniego posta, a jeszcze więcej od notki typowo wnętrzarskiej.
Obiecałam sobie na początku roku, że przestanę działać pod presją i jak widać fantastycznie mi się to udaje.
Pokój dziesięciolatka gotowy od blisko miesiąca, przetestowany przez Franka na tysiąc możliwych sposobów,
a zdjęcia "nowego" miejsca w naszym mieszkaniu udało mi się zrobić dopiero w zeszłym tygodniu.
Oto jak prezentuje się obecnie to pomieszczenie.

Naprawdę dużo czasu spędziłam nad reorganizacją pokoju mojego Syna.
Jeśli pamiętacie mój post TUTAJ, to wiecie, że pracy było naprawdę sporo. 
Na pierwszy ogień poszła antresola, którą mieliśmy w pokoju ponad sześć lat. 
Dzięki temu, że została wykonana w drewnie można ją było wielokrotnie malować, a po sześciu latach skrócić jej nogi i w tej sposób zrobić z niej klasyczne łóżko.
Po przemalowaniu łóżko zostało przeniesione pod okno dzięki czemu bardzo poprawiły się proporcje pokoju. Nie lubię zbyt zwrotu, że coś "optycznie" się powiększyło lub zmniejszyło ale w przypadku nowego ustawienia pokój naprawdę zyskał na rozmiarze (chociaż to nadal niespełna 6 metrów kwadratowych) Miałam wątpliwości czy łóżko bezpośrednio przy kaloryferze to dobry pomysł w przypadku dziecka ale nasz kaloryfer ze względu na swoje umiejscowienie,  zimą będzie grzał tylko nogi Franka.

W części sypialnianej zamontowaliśmy na ścianie dwie drewniane deski, które po pomalowaniu na czarno stworzyły praktyczne wezgłowie. Ściana przy łóżku i fragment ściany tuż przy wejściu zostały pomalowane farbą Flugger w kolorze RAL S6030( podaję numer ponieważ pytaliście o to na instagramie).



Nad wezgłowiem wiszą dwa obrazki. Jeden przedstawia filozofię naszego Syna...im starszy tym hasło jest bardziej aktualne. Franek darzy koty miłością prawdziwą, a ponieważ kotka raczej mieć nie będziemy( nad czym bardzo ubolewam) niech chociaż kocie dodatki ozdobią mu pokój.
Lampka w tym miejscu była konieczna, wreszcie Franek może czytać wieczorami.
 My swój egzemplarz podobnie jak lampę sufitową wypatrzyliśmy u MyZorky.



Pod łóżkiem jak już wiecie z wcześniejszych postów miejsce znalazły stare skrzynie wojskowe, o których pisałam TUTAJ. Cztery skrzynie pomieściły wszystkie klocki lego, dzięki czemu mogliśmy zrezygnować z komody MALM (chociaż w lipcu zeszłego roku z myślą o klockach została nabyta ;-)), co w przypadku małego pokoju ma znaczenie niebagatelne.
Po wysunięciu na zamkniętej skrzyni można się fantastycznie bawić ;-).

pokój dziesięciolatka

Mały pokój to i parapet musiał zostać wykorzystany.
Na nim cudne literki od Littlewood, które od roku wędrowały po naszym mieszkaniu i wreszcie trafiły do odpowiedniego miejsca.



Własnoręcznie odnowione biurko także zmieniło swoje miejsce. Teraz stoi nieco dalej od okna ale w zasadzie nie ma to żadnego znaczenia gdyż na brak światła w pokoju latem i wiosną nie można narzekać ze względu na spore jak na wymiar pokoju okno, a zimą i tak przez znaczną część dnia świecimy jakąś lampę ;-).

pokój dziesięciolatka


W ciągu dwóch lat jego blat nieco się wytarł i nawet myślałam,  żeby go zeszlifować i pokryć czymś innym niż farba kredowa i wosk. Ostatecznie kiedy pomyślałam o pyle wciskającym się w każdą szczelinę(kto szlifował chociaż raz farbę kredową powinien wiedzieć o czym piszę ), odpędziłam myśl o odnawianiu blatu, jak natrętną muchę ;-).
Tak jest nieidealny ale w takiej formie świetnie pasuje do wystroju.

 Przestrzeń nad biurkiem zyskała nieco oddechu, usunęłam stąd tablicę magnetyczną, która zajmowała sporo miejsca przez co mogłam luźniej rozłożyć wszystkie elementy: druciane i metalowe półki, wieszaki i heksagonalną półkę oraz nową drewnianą literkę od Littlewood.
Wcale nie żałuję, że stara rozpadła się na części, bo nowa jest naprawdę piękna.

pokój chłopca


pokój chłopca
Bardzo lubię wybierać odpowiednie dodatki. To one decydują od charakterze i wyglądzie całego pokoju. Gdyby nie surowe, industrialne lampy...drewniane dodatki, stare biurko, pomalowane w ten a nie inny sposób, industrialny regał  pewnie nie udało by mi się osiągnąć zamierzonego efektu.




Kolorystyka pokoju była ustalona już w momencie pojawienia się planów remontowych. Postawiłam na biel, czerń, szarości i zieleń. O wprowadzenie koloru zielonego poprosił Franek. Kiedy jednak pokój był już pomalowany skwitował efekt słowami - " Nie o takim odcieniu myślałem!!". Rośnie mi w domu mały esteta. Na początku pokój wydawał mi się szaro nijaki, ponury i depresyjny jednak wprowadzenie soczystego pomarańczu szybko odmieniło jego oblicze...
Na zdjęciu Anonymous według mojego Synka i fantastycznie soczyste wieszaki HK living.


 Heksagonalna półeczka, która miała żółty tył, także została pomalowana tak aby pasowała do reszty pokoju.



Nie jest to  z pewnością pokój małego chłopca, chociaż zabawki wskazują na to, że to także  nie pokój dorosłego mężczyzny...
Szczególną atencją  Franek darzy klocki Lego i wszelkie przytulanki ( wydaje mi się, że bardziej te poduszki, które szyję dla niego ja sama) i stareńkiego żółwia, który towarzyszy mu już lat osiem( na zdjęciu poniżej). I chociaż nasz Syn ma aż 10 lat to nie zaśnie jeśli będzie miał świadomość, że chociaż jeden jego pluszowy przyjaciel nie jest przykryty kocem. Czasem wśród tych wszystkich zabawek ciężko w łóżku znaleźć samego Franka.

O tym jak bardzo nasz Syn lubi w nim przebywać niech świadczy fakt, że wieczorem z radością wdrapuje się na łóżko i praktycznie ciężko namówić go na dłuższe siedzenie wieczorem w salonie.

Najwięcej problemów sprawiło mi ogarnięcie regału, na którym znajdują się i książki i gry i zabawki Franka. Sam regał jest cudny. Wykonany perfekcyjnie, w stylu, który bardzo lubię...ładnie koresponduje ze starym, drewnianym biurkiem. Pracownia Timber Craft spisała się na medal.
Muszę jednak przyznać, że trochę ten regał zagraciliśmy.
 Nie jestem zdania, że wszystkie elementy świadczące o obecności właściciela pokoju powinny być schowane do pudeł, ale uwierzcie nagromadzenie na małym regale: kolorów, wzorów, faktur stwarzało wrażenie ciągłego bałaganu. Wreszcie za pomocą kilku plastikowych i kartonowych pudeł udało mi się ten "bałagan" trochę okiełznać, ustawienie książek według koloru, a nie wielkości według mnie także in +.
Żałuję tylko, że nie widać fantastycznego krzyżaka, który jest na tyle regału ale musicie uwierzyć, że jest ;-).
Uwielbiam druciaki więc druciane kosze ze Scandimanii nie tylko pomagają w organizacji ale także są fajną dekoracją.

pokój dziesięciolatka

pokój chłopca

pokój chłopca



Muszę się Wam przyznać, że nie za bardzo lubię dywan, który obecnie jest w pokoju. O ile w starym pokoju sprawdzał się doskonale to w nowym wprowadza niepotrzebny chaos. Uważam, ze zdecydowanie lepszy byłby dywan bez wzorów i jaśniejszy niż ten, który posiadamy obecnie...a ponieważ  kiełkuje we mnie to przekonanie od jakiego czasu, to pieniądze pozyskane z wyprzedaży komody Malm i innych rzeczy z pokoju Franka przeznaczam na zakup nowego dywanu. Na razie pozostaje mi patrzeć i akceptować i wykazywać się stoickim spokojem ;-) co ze względu na mój charakter jest nie lada osiągnięciem.

Nie napisałam jeszcze o jednym elemencie w naszym pokoju, który "robi" wnetrze. 
Ten element rzuca się w oczy od progu...mam na myśli białą roletę. 
O niej i perypetiami z jej montażem napiszę już wkrótce ;-).

pokój chłopca

Tymczasem ściskam Was serdecznie i życzę Wam miłego dnia i cudownego tygodnia.

Ola

SHARE:

27 kwi 2016

PODUSZKI W WIOSENNYCH KOLORACH

Wiosna w pełni. Chociaż na zewnątrz nadal zimno, a noce fundują nam przygruntowe przymrozki to soczyście zielona trawa i kwitnące drzewa owocowe napełniają mnie optymizmem. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
W szafie poczyniłam już pierwsze zmiany...ciepłe swetry i zimowe kurki powędrowały na wyższe półki, a zimowe buty i zabudowane wczesnowiosenne botki spakowałam do wielkiego pudła. Nie ubieram się już na cebulkę i coraz częściej sięgam po kolor. Szarość zarezerwowaną na jesienno, zimową pluchę omijam szerokim łukiem.
Tak jak i w mojej garderobie zmiany widać w całym mieszkaniu. Ubieram cztery kąty w pastelowe kolory, czekam na słońce za oknem bo nie ma dla mnie nic fajniejszego niż moje mieszkanie skąpane w świetle.
Przez ostatnie tygodnie w mojej poduszkowej twórczości stawiałam na brązy, beże, szarości i czernie.
Feria barw za oknem zmotywowała mnie do stworzenia nowych, bardziej wiosennych zwierzątek.
Przed Wami Panna Myszka. Nie nadawałam jej imienia ale jestem przekonana że będzie piękną dekoracją w każdym pokoju, w którym króluje turkus i mięta.





Nie mogę zapomnieć także o owieczce...z delikatnie różowym noskiem i śniezno białym futerkiem.
Niestety brak światła w połączeniu z moimi nie rewelacyjnymi  umiejętnościami fotograficznymi powoduje, że nie mogę się ona Wam przedstawić w należyty sposób. Mimo wszystko żywię nadzieję, że przypadną Wam do gustu.
Nowe wzory poduszek już wkrótce dostępne w COTTONOVE LOVE.






Miłego dnia i wspaniałego tygodnia,

Ola
SHARE:

11 kwi 2016

JAK ZROBIĆ SKRZYNIĘ NA ZABAWKI ZE SKRZYNEK WOJSKOWYCH??

Zmiany w pokoju Franka postępują. Nie mamy już antresoli. Udało się ją przerobić bezproblemowo na klasyczne łóżko nieco wyższe od klasycznych ( wysokość narzucił gabaryt skrzyń wojskowych z dokręconymi kółkami). Zrobiliśmy to w sobotnie popołudnie w ciągu niecałych dwu godzin, po których pokój Franka ogołocony z mebli wyglądał jak stolarnia.  Tak jak przewidziałam po wstawieniu obniżonego łóżka pod okno proporcje pokoju znacznie się poprawiły.
Miejsca jest tyle samo, a może i znacznie więcej.

 
Ciężko to co poczyniłam ze starą wojskową skrzynią nazwać tutorialem.
Ograniczyłam się wszak do przykręcenia do dna czterech kółek prostych.
Skrzynie są cztery i genialnie wypełniają przestrzeń pod łóżkiem.


Pierwotnie szuflady  pod przerobione łózko miały być wykonane ze sklejki drewnianej. W naszym projekcie wymagana była sklejka o grubości 1,5 cm, a to oznaczało, że koszt samej sklejki to około 300 zł. Trochę drogo zważywszy na fakt, że remont miał być "po kosztach".

Wystarczyło poszukać  jednak w sieci, żeby znaleźć coś co odpowiada naszej wizji pokoju w 100 % i na dodatek pochodzi z magazynów wojskowych, co dla wielkiego fana filmu "Czterej Pancerni i pies" ma niebagatelne znaczenie. Kiedy tylko Franek dowiedział się, że  zamiast szuflad ze sklejki będzie miał skrzynie po amunicji...zapytał tylko: A czy skrzynki będą z amunicją??
No cóż..nie były ;-).
Koszt skrzynki w naszym wymiarze: 82x40x25 cm to 21 zł. Za cztery skrzynki z wysyłką zapłaciłam 160 zł. Nie muszę ich malować, dumać nad uchwytami, bo skrzynie mają oryginalne metalowe uchwyty...jak widać same plusy ;-). No prawie same plusy. Żeby nie było tak kolorowo skrzynie trzeba naprawdę dokładnie umyć wodą z sodą( dezynfekuje i likwiduje zapachy). Skrzynie mają specyficzny zapach. Nie pytajcie mnie czym są zaimpregnowane, bo nie wiem sama.Musi być to niezły "zajzajer", bo skrzynie użytkowane są przez wojsko nawet przez 30 lat, często leżą w błocie i wodzie ( to wiem od znajomego, który był kiedyś zawodowym żołnierzem).
Soda i tygodniowe wietrzenie pomagają pozbyć się uciążliwego zapachu.
Celowo zostawiałam odrapane naklejki, papierowe etykiety wewnątrz, nie zamalowywałam uszkodzeń, bo miał to być element z duszą.
Sami oceńcie czy jest.






Przestrzeń w czterech skrzyniach szczelnie wypełnia kolekcja klocków Lego, a po skrzyniach skacze potomek i czasem rodzice cztery litery umieszczą wiec
produkt 3 w jednym ;-).
Nie mogę Wam jeszcze pokazać całości pokoju ale wkrótce planuję premierę nowej odsłony.
Muszę jednak powiedzieć, że jestem dumna z tego co widzę i nawet proponowałam Frankowi,
że chętnie u niego zamieszkam.
Nie ma jednak na to zgody ;-).

Miłego poniedziałku i cudownego tygodnia.

OLA


A na koniec odrobinę prywaty. Ponieważ żołty jest w naszym pokoju tylko wspomnieniem z dawnych dodatków pozostała mi lampka na biurko i dwie stare tablice ...stan idealny.
Jeśli ktoś planuje zakup gadżetów w tych kolorach ja swoje chętnie sprzedam.

Lampka na biurko , wysokość  52 cm, ruchome ramię i regulowany klosz.
Cena 50 zł




Tablice samochodowe , 15 cm x 30,5 cm w cenie 25 zł/szt. Do sprzedania posiadam zieloną i żółtą.



SHARE:

23 mar 2016

WIELKANOCNE OZDOBY DIY _ KRÓLICZE USZY

W dekoracjach nie lubię przesady.
Nie podniecają  mnie ociekające kiczem wielkanocne wianuszki: plastikowe zające z wykrzywionymi minami omijam szerokim łukiem; a  puchate, żółciutkie, sztuczne kurczątka z odpadającymi po dotknięciu dziubkami nie wylądują na moim wielkanocnym stole.
To zdecydowanie nie mój styl.
Wystarczy odwiedzić markety lub pójść na giełdę kwiatową, gdzie każdy regał ugina się od tego badziewia; żeby dojść do wniosku, że taka estetyka ma także swoich zwolenników...nawet całkiem spore grono.
Naturalne ozdoby wśród wszechobecnej tandety są wyjątkiem.
Przyjmuję do wiadomości ;-)...z pokorą.
Mam swoje " za uszami" ale od lat nie kroczę drogą wybrukowaną plastikiem.

I tym razem stawiam na mnóstwo naturalnych ozdób ( gałązki wierzby i eukaliptusa, przepiórcze jajka)...i na własnoręcznie wykonane królicze uszy.


wielkanocne dekoracje, zdobienie jajek, easter egg

Myślę, że każdy poradzi sobie z wyzwaniem w czasie krótszym niż pięć minut.
Odcinamy cążkami drut długości około 40 cm. W połowie odległości formujemy kółko. Najlepiej owinąć drut wokół tuby o odpowiedniej średnicy to wtedy kółko wychodzi idealnie okrągłe.

wielkanocne dekoracje, zdobienie jajek, easter egg
 
Skręcamy drut dwa razy, żeby utrwalić kształt kółka, a następnie formujemy królicze uszy.

wielkanocne dekoracje, zdobienie jajek, easter egg

wielkanocne dekoracje, zdobienie jajek, easter egg
Jeśli chodzi o przyczepienie uszu do kolistej konstrukcji  robimy to w dowolny sposób. Każdy z pewnością znajdzie swój własny ;-) i to jest w tym projekcie najfajniejsze .

wielkanocne dekoracje, zdobienie jajek, easter egg

Nakładamy uszy na jajko i voila królicza ozdoba stołu gotowa.

wielkanocne dekoracje, zdobienie jajek, easter egg
W zeszłym roku także nie przesadzałam z ozdobami, postawiłam na papier i naturalne materiały, bo według mnie są one najpiękniejsze.

Oto moje zeszłoroczne króliki origami : figurki i wyklejane taśmą washi na ścianie.
Jeśli macie ochotę podejrzeć jak się je robi zapraszam TUTAJ

No i zdobione drewniane jajka. Jak je ozdobić własnoręcznie pokazuję TUTAJ.


A teraz zupełnie na koniec chciałabym Wam życzyć pięknej, rodzinnej Wielkanocyt.
Chociaż to tylko trzy dni spróbujcie wypocząć i znaleźć czas dla siebie .

OLA


SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig