3 lut 2017

METAMORFOZA SYPIALNI

Wyszedł mi ten projekt.
Realizacja rozciągnęła się wprawdzie w czasie niemiłosiernie ale  kiedy kładę się spać w mojej odmienionej sypialni to naprawdę myślę, że jestem debeściakiem - "you know what I mean" . Przez ostatnie miesiące pracowałam bez zbędnej spiny i może właśnie dlatego z efektów metamorfozy  jestem z niego aż tak zadowolona ;-).

Zacznijmy od początku.
Pewnej wrześniowej soboty, w naszym garażu, w domu na wsi, wśród papierów ściernych, strugów, pił, wiertarek i szlifierek wypatrzyłam prawdziwą perełkę.
Lampę warsztatową z klatką,  na czarnym mięsistym  kablu na miarę najlepszych skandynawskich wnętrz-
 produkt polski sprzed trzydziestu lat.
Stałam jak wryta przed swoim znaleziskiem i zbierałam szczękę z podłogi. 
Pożądliwie patrzącą na przedmiot leżący u mych stóp zastał mnie mój mąż, który  przypędził do garażu w jakimś nie cierpiącym zwłoki celu. 
Na jego widok zdołałam cichutko wykrztusić:
-Od kiedy my to mamy??
Musiałam powtórzyć, bo nie usłyszał.
-Od kiedy mamy to COŚ w garażu i dlaczego ja nic wcześniej o TYM nie wiedziałam??
-A czy ja wiem... od zawsze!!!- beztrosko odparł mąż.
-Podoba Ci się??!! - zapytał. Taki badziew!!!
 Ano spodobał się i to jak cholera.
W głowie zaczęła kiełkować myśl o remoncie sypialni.

Po złożonej obietnicy, że w miejsce starej warsztatowej lampy nabędę mężowi pomarańczowy, plastikowy koszmarek( mężu obiecuję, że przed kwietniem się wyrobię!!!), spakowałam vintage cudo do torby i zawiozłam do Krakowa.
Chciałam ją jakoś odnowić, polakierować środek osłony, przemalować mahoniowy uchwyt ...wraz z upływem czasu moja chęć malała aż wreszcie zupełnie straciłam zainteresowanie jej kompletną metamorfozą. Ograniczyłam się jedynie do zeszlifowania metalowej osłony, która miejscami miała ogniska rdzy.
Dzięki temu możecie teraz zobaczyć jak wygląda produkt oryginalny liźnięty jęzorem czasu.
Powiesiłam ją na czarnym, lakierowanym,  prostym wieszaku i voila.



Wkrótce po tym jak znalazłam starą  lampę w garażu, w sklepie  SKANDYNAWSKIE.PL wypatrzyłam do zieloną ślicznotkę.  Lampa jest metalowa, co mi się szalenie podoba, bo po drewnie największym szacunkiem darzę właśnie ten materiał - no uwielbiam takie industrialne klimaty. Połączenie metalu z drewnem także bardzo mi odpowiada. Bardzo ciężko po zdjęciu katalogowym stwierdzić czy rzeczywisty odcień zieleni będzie takim, którego się spodziewałaś. Tak ryzykować to ja mogę codziennie, bo kolor lampy okazał się być idealny.


Trzecia lampa znalazła się u nas całkiem przypadkowo. Przywlókł ją do domu mój mąż, od kolegi, który pozbywał się wyposażenia pracowni.
Wiedział już że jestem łasa na takie znaleziska.
Kiedy wymienił styrany biały kabel na czarny widoczny na zdjęciach, wypowiadał w przestrzeń raz po raz retoryczne pytanie:
Na co mi to było?? Na co mi to było??
Lampę solidnie wymyłam, a jak mi się znudzi odrapany klosz i kolor to poddam ją dalszym przeróbkom.
Ta lampa wywróciła mój pierwotny projekt do góry nogami.


Kojarzycie pewnie, żarówki na czarnych kablach.
Chciałam sobie zrobić właśnie tak sznur, jaki ma u siebie IZA( według mnie najlepszy tutek w sieci dostępny całkiem za free TUTAJ)  i powiesić na TEJ drabinie(także ze sklepu SKANDYNAWSKIE.PL), która po tym jak paczuszki z z kalendarza adwentowego skurczyły się do zera wylądowała w kącie dziecięcego pokoju.



Nie pozostałam nieczuła na piękną formę lampy i to właśnie ona zdobi okolice łóżka.
Gabaryt lampy wymusił wprowadzenie zmian w wyglądzie nowego stolika nocnego HOVA , który nagle z idealnego stał się stanowczo za niski. Problem rozwiązły zgrabne toczone, bukowe nóżki. Ich forma tak dalece mi odpowiada, że najchętniej widziałabym je wszędzie. Stolik HOVA wykonany jest także z drewna bukowego. Ja wybrałam go w jasnoszarym wybarwieniu i okrągłej formie ale na stornie sklepu SKANDYNAWSKIE.PL dostępny jest ten stolik  także w kształcie sześcianu.




Od października  nerwowo reagowałam na czarną ścianę. Już nie była mega, wypasiona i wow. Wraz z nadejściem jesiennej szarówki jej kolor znacząco wpływał na pogorszenie mojego samopoczucia. Rozstałam się z nią więc bez żalu pod koniec grudnia.  Ale w przyrodzie przecież nic nie ginie tak i u nas czarna ściana zniknęła w jednym pokoju, żeby zmaterializować się w kolejnym ;-)( o tym pogadamy za jakiś czas). 

Zanim jednak na ścianę ze wezgłowiem wybrałam najbardziej nudny kolor świata to po głowie chodziła mi  szara tekstura imitująca beton. Przestraszyłam się pacy i  rozcierania masy na ścianie. Wyobrażam sobie nałożenie równej warstwy kremu na powierzchnię wielkości twarzy ale 9 metrów kwadratowych to stanowczo za dużo. Zdecydowanie nie na moje nerwy.
Wybrałam opcję najłatwiejszą i gwarantującą, że wyzwanie nie zakończy się fiaskiem.
Biel pięknie koresponduje ze starym, dębowym parkietem.

Może nie mam starego orientalnego dywanu i fotela w stylu vintage ale bardzo wpisałam się tym projektem w obowiązujące "tryndy". Dokładnie tak chciałam: jasno, oszczędnie i z kroplą zieleni. Dekoracje zniknęły. Zmierzyć się z nawykami nie jest łatwo ale jestem na deco odwyku. Nie kupuję, nie gromadzę i nawet nie patrzę w stroną nowych ozdób.

Delikatne zasłony zastąpiłam prostą roletą rzymską. Skończył się dla mnie czas walki, kiedy to proces odkurzania podłogi w okolicach zasłon kończył się "pożeraniem" ich przed podstępną maszynę.. Prosta roleta rzymska w kolorze czystej bieli nadała pokojowi przytulności. Zupełnie nie razi mnie widoczna rura ciepłownicza i wyeksponowany kaloryfer żeberkowy. Nie ma co rozwodzić się nad ich kwestią, bo po prostu bardzo je lubię. Ale akurat w tym pomieszczeniu nie odważyłam się, aby podkreślić je kontrastowym kolorem.

Taki rozkład mebli jaki widzicie na zdjęciach to według mnie jedyne słuszne rozwiązanie. Poprzednio miałam dostęp do łóżka z dwu stron ale po pokoju trzeba się było poruszać bokiem, bo wszędzie było za mało miejsca. Teraz z kolei kiedy mąż śpi( a zajmuje miejsce przy stoliku...nie na dywanie!!! ;-)) muszę przeskakiwać przez jego ciało...ale odrobina gimnastyki jeszcze nikomu nie zaszkodziła. 








 Gdybym rozwodziła się nad wszystkimi zmianami, które przez minione miesiące zachodziły się w tym pomieszczeniu pewnie czytalibyście ten post przez następne dziesięć minut. Wspomnę tylko, że  malowałam też szafę i szufladę pod łóżko; odświeżałam kolor łóżka i kaloryfer, farbowałam tkaniny, robiłam nowe uchwyty.  To z pewnością nie były zmiany kosmetyczne, a mimo to projekt mnie nie wykończył!!! Nasze mieszkanie z trzypokojowego musiało się skurczyć do dwupokojowego na okres prawie dwu tygodni i to była największa uciążliwość podczas tego remontu.
Teraz trochę odpoczywam ale też
Nabieram  niestety  tylko apetytu na kolejne zmiany.
Miłego dnia i weekendu.

OLA





SHARE:

22 komentarze

  1. Sypialnia podoba mi się w obydwu wydaniach. Każda ma w sobie coś co przyciąga wzrok, w każdej są elementy , które mnie zachwycają. Podsumowując super zmiana, sypialnia powinna spełniać nasze wysokie wymagania, w końcu to miejsce, które widzimy jakoś pierwsze i ostatnie w ciągu dnia :). Nie może nas drażnić :). Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola rewelacja:) Wyszło minimalistycznie, ale z pazurem:) Stolik i lampy bomba. Szkoda, że u mnie nie ma miejsca na taki stolik:(

    OdpowiedzUsuń
  3. W obu wersjach świetnie wszystko dopasowane. W drugiej jaśniej, pięknie

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja czarna ściana bardzo mi się podobała, ale przyznam, że sypialnia w bieli i z nowymi dodatkami prezentuje się pęknie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sobie wyobrażam co mój mąż mówi na lampę przy oknie, stolik obok łóżka i uchwyt u szuflady - bo dla mnie są genialne, a on zawsze nie wczuwa się w ten klimat haha

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha! Ale się uśmiałam, gdy przeczytałam o tej lampie warsztatowej, bo ja też właśnie jestem na tym etapie: przygarnęłam do swojego domu lampę warsztatową i cieszę się z niej jak głupia, bo dałam tylko 15zł. Co prawda nie umywa się do Twojej, ale cieszę się z tego, co mam :D Sypialnia wygląda bosko! I like it! :) Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się, choć myślę że gdyby czarna ściana została, byłoby jeszcze lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmiana zdecydowanie na lepsze ! Lubię takie niebanalne rozwiązania i zastosowanie jak te lampy...super! A gdzie kupiłaś te piękne obrazy które wiszą nad łóżkiem?
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajnie, stolik nocny świetny.
    Pozdrawiam weekendowo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajnie! Przytulnie :)
    Podobają mi się leśne zdjęcia w ramkach... Współgrają z zielenią i robi się tak modnie-panteonowsko :P

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  11. Obie wersje sypialni są super, wiemy jednak z własnego doświadczenia, że takie zmiany dodają ekscytacji i świeżości właśnie we wnętrzu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Olu każda wersja to bomba i uwielbiam czytać o takich zmianach :) Mnie się ostatnio nie chce robić i tworzyć kompletnie nic. Ja mam odwyk od zmian właśnie. Ale pewnie przyjdzie taki dzień, że zabiorę się za...łazienkę :) Muszę ją tanio acz spektakularnie odświeżyć :) ciumek, isz

    OdpowiedzUsuń
  13. Ola, zbieram szczękę z podłogi, bo tyle pracy włożyłaś w tę metamorfozę. Podobają mi się obie wersje, ale nie dziwie Ci się, że potrzebowałaś oddechu. Stolik i plakat z latem fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczna ta Twoja sypialnia. I tak pedantyczna, każdy detal skrupulatnie dobrany! A ze zmianą koloru ściany doskonale Cię rozumiem. Sama w listopadzie chciałam pomalować sobie jedną ścianę na ciemny kolor, ale stwierdziłam że zimą będzie zdecydowanie za ciemno i w związku z tym zmieniłam koncepcję :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  15. Teraz masz calusieńką białą sypialnię tak jak ja;).Nawet mam podobną lampkę warsztatową,tylko bakelitową.Jest bardzo stara z Prodrynu.Zrobiło się u Ciebie jasno i przejrzyście.Jednak co biel to biel;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie! Zielona lampa jest idealna!
    Ja też planuję metamorfozę sypialni...teraz mam biale sciany, ale jakoś ciągnie mnie do ciemniejszych.... :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna zmiana! Było super, jest jeszcze lepiej :)
    Mam pytanie, skąd są plakaty, które wiszą nad łóżkiem?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. No i to jest sypialnia! Piękna jest skromnie mówiąc. Też niedługo mnie to czeka, kończymy remont sypialni i zabieram się za urządzanie, puki szukam różnych inspiracji. Te lampy mi się strasznie podobają, świetnie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  19. Super metamorfoza. Wszystko piękne, lampa - mega, a ja zauważyłam to , czego sama szukam - czyli jasnej, jednoolorowej pościeli! Podpowiesz gdzie kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowna metamorfoza! Jest teraz tak biało, spokojnie i odprężająco. Idealnie do spania cały dzień :) Bardzo ciekawy kolor szafy, chętnie poczytałabym więcej o jej przemianie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig