1 paź 2014

Robimy poduszkę -DIY

Wybaczcie, że witam się z Wami dopiero w środę.
To do mnie bardzo niepodobne.
Dość długo mnie nie było i to także do mnie niepodobne...
Ale już jestem i wracam do Was z porcją nowych pomysłów.

Nowy post zamieszczam dopiero teraz,
bo weekend poświęciłam na ładowanie baterii.
 Nie byłam w stanie skupić myśli i przygotować materiał na następnego posta.
Potrzebowałam odpoczynku.

Dzisiaj zapraszam Was na krótkie DIY.
Pracowałam wczoraj nad poduszką do sypialni z własnym wzorem.
Sposób aplikacji farby można znaleźć na wielu blogach
nie jest to więc mój pomysł autorski.
Ale uwielbiam takie szybkie projekty, które pozwalają niewielkim kosztem odmienić wnętrze.
A więc do dzieła ;-)



Do realizacji potrzebujemy:
1.Poszewkę białą bawełnianą ( moja pochodzi z H&M HOME 14,9 zł)
2. Farbę  do tkanin kolor czarny ( 4,5 zł za 50 ml)
3. Taśmę klejącą ( zakładam, że w każdym domu jest)
4. Coś do zabezpieczenia stołu
5. Ziemniaka ( nasz stary znajomy sprawdzi się w tym projekcie idealnie ;-))


Do wnętrza poszewki wkładamy stare gazety lub reklamówkę, w taki sposób aby wypełniały całe wnętrze i pozwoliły poszewce leżeć na płasko - zabezpieczamy w ten sposób tył poszewki przed ubrudzeniem( farba podczas aplikacji może przesiąkać przez kolejne warstwy tkaniny).
Na zabezpieczonym  stole układamy poszewkę.

Z ziemniaka wycinamy stempel( u mnie trójkąt)...można z niego wyciąć dosłownie wszystko.
Malujemy stempel farbą i stemplujemy.

Pierwszy rząd trójkątów stempluje wzdłuż taśmy(taśma sprawia, że poszewka się nie przesuwa, a w moim projekcie dodatkowo dzieli poszewkę na pół)...za nim kolejne.


Uzyskujemy w ten sposób wzór karo. W zasadzie na tym mogłabym poprzestać ;-)


Białe trójkąty na dole poszewki także postanowiłam zastemplować ;-).
Jak wiecie moja sypialnia jest monochromatyczna, oszczędna w ozdobach...tekstylia grają w niej pierwsze skrzypce dlatego też, nie obawiałam się przesady.



Po naniesieniu wzoru poszewkę zostawiamy do wyschnięcia ;-).

Zastemplowanie poszewki o wymiarach 40x40 cm zajęło mi około 30 min.
Wzór miejscami szczelnie pokrywa poszewkę. Wierzę, że jeśli mamy nanieść kilka pojedynczych elementów zajmie nam to nie więcej niż dziesięć minut.
Celowo nie byłam w nanoszeniu wzoru bardzo dokładna,
bardzo mi odpowiadają  w moim projekcie wszelkie niedociągnięcia ;-).

A oto jak poszewka prezentuje się w sypialni. Muszę przyznać, że z efektu jestem bardzo zadowolona ( poduszki, bo zrobiłam dwie ;-) doskonale wpasowały się w wystrój) i zapewne nie raz pokuszę się o stworzenie innych wersji ;-).




A już w piątek pokażę Wam odmienioną sypialnię.
Chciałabym Wam także podziękować za każde odwiedziny i za komentarze, które zostawiacie po każdym postem.
Jesteście NIESAMOWICI!!!

Dobrej środy dla Was.

OLA

SHARE:

22 wrz 2014

Cotton ball ligths w pokoju F.

Na początku bardzo  chciałam podziękować za tyle fantastycznych komentarzy pod poprzednim postem.
To chyba mój pierwszy projekt, który spotkał się z tak ciepłym przyjęciem  i z takim odzewem z Waszej strony.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać  szersze kadry pokoju mojego synka w letnim domku, 
a właściwie jego kącik do spania.
Jak widzicie moja "tapeta" (jak zrobić wzór na ścianie pokazuję TUTAJ) posłużyła za tło dla  lampek 
a mianowicie  dla nowiutkiego zestawu MARIN
autorstwa Agnieszki z bloga PRETTY PLEASURE.
Kiedy Agnieszka zaproponowała mi współpracę i pokazała  swój nowy projekt,
nie mogłam się nie zgodzić.
W ten sposób łańcuch skomponowany przez Agnieszkę stał się jednym z elementów nowego wystroju.

Już jakiś czas temu myślałam aby  dziecięcy pokój mojego synka poddać liftingowi - postawiłam na zmianę kolorystyki. Wybierając czerń i szarości miałam sporo obaw czy malutki pokój z niewielkim okienkiem nie stanie się ponurą norą.
Wprowadzenie do pomieszczenia trzeciego koloru jako dopełnienia wpłynęło na wygląd końcowy i sprawiło, że wnętrze stało się jasne, bardziej przestronne i  pełne energii.

Nad łóżkiem powiesiłam ramkę...to zwykła ikeowska biała ramka, która została przemalowana na czarno. Przetarłam jej także rogi papierem ściernym przez co wygląda na bardziej zniszczoną.
Własnoręcznie wykonane passe - partout oczywiście w odcieniu zgaszonej mięty sprawiło, że ramka stała się niebanalną ozdobą pokoju. 
A w ramce co?? Przyniesione ze spaceru piórko.
Skrzynia, którą widzicie także przeszła metamorfozę. Tak aby pasowała do reszty pokoju 
przemalowałam ją na kolor miętowy i dodatkowo ozdobiłam liczbą 17.
Trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno skrzynia była  biało czerwono  niebieska.


A to już sam zestaw Marin. Czyż nie jest piękny?? 
Wydaje mi się, że ten kto wymyślił te bawełniane kuleczki zasługuje na jakąś szczególną nagrodę w dziedzinie designu.



Kto śledzi moje poczynania od dawna, zobaczy na zdjęciach moją szydełkową poduszkę...zrobiłam ją kilka miesięcy temu i zupełnie nie miałam pomysłu gdzie w domku na wsi będzie jej najlepiej.
Teraz nareszcie znalazła swoje miejsce. 
Zupełnie nieoczekiwanie poduszka dopasowała się kolorystycznie do nowego oświetlenia.




A wieczorem za sprawą magicznych światełek pokój zmienia swe oblicze. Miękkie światło sączące się z bawełnianych kulek wspaniałe otula białe ściany i zachęca do odpoczynku.


Pozostała część pokoju także przechodzi metamorfozę. I byłabym  pokazała  całość pewnie już dzisiaj gdyby nie  braki asortymentu w szwedzkim sieciowym sklepie meblowym, które nie pozwoliły mi doprowadzić pokojowej rewolucji do końca ;-).


Mam nadzieję, że kącik przypadł Wam do gustu. Mojemu synkowi w każdym razie bardzo się podoba.
Udanego poniedziałku dla Was i wspaniałego tygodnia.

Pozdrawiam, 

OLA
SHARE:

17 wrz 2014

Robimy "tapetę"

Witajcie!
Jeśli mnie odwiedzacie to wiecie, a jeśli znaleźliście się tutaj przypadkowo to właśnie się dowiadujecie, 
że  pracuję ostatnio nad pokojem mojego Synka w domku na wsi.
Założenia, które musiałam brać pod uwagę w trakcie realizacji projektu są następujące:
wyeliminować sielsko romantyczny charakter pokoju i nie nadszarpnąć budżetu domowego.
Właśnie ostatni warunek zaważył na tym że zamiast kupić cudną skandynawską tapetę
marki Ferm Living postanowiłam sobie tapetę zrobić.
Efekt poniżej.


 Oryginalna tapeta:



Jak sami widzicie nie jest to dokładne jej  odwzorowanie; to raczej moja wariacja na temat ;-).
Zamiast około 300 zł za rolkę wydałam 17 zł na taśmę malarską ( koniecznie musi to być taśma dobrej jakości tak aby farba nie podciekała pod taśmę), zużyłam także jednego ziemniaka i resztki farby, które zostały z malowania pokoju. Wzór na mojej tapecie pojawia się znacznie rzadziej niż w oryginale, bo jak widzicie pokoik ma sufit pod skosem i czasem bywa w nim bardzo ciemno, a ja nie chciałam "przytłoczyć" przestrzeni.

Do wykonania "tapety" potrzebne będą:

1.taśma malarską dobrej jakości
2.resztki farby
3. ziemniak

Naklejamy na ścianę odcinki taśmy malarskiej...trzeba pamiętać aby były one równoległe ( ale nie muszą, bo liczy się inwencja twórcza) . Mogą być w tej samej bądź różnej odległości od siebie ( u mnie są w tej samej). Ziemniaka przecinamy na pół i tak powstaje stempel, który  smarujemy farbą, a następnie odbijamy na ścianie.




Po wyschnięciu farby odrywamy  taśmę malarską i voila.


Celowo nie pokazuję Wam całej ściany, bo tak jak pisałam pokój nadal jest w trakcie realizacji. Mam nadzieję, że w ciągu tygodnia na blogu pojawi się wpis dotyczący zmian, które w nim zaszły.
Stemplowanie  to zajęcie dość czasochłonne...zastemplowanie ściany o wymiarach 250cm x200 cm zajęło mi około trzy godziny. 
Z efektu jestem całkiem zadowolona. Jeśli jednak osiągnięty efekty Was nie zadowala w 100% ścianę można bardzo szybko przemalować ;-).

Moje spostrzeżenia na przyszłość...metoda jest całkiem fajne ale  wygodniej zamiast ziemniaka byłoby użyć innego stempla. Ziemniak bardzo słabo się odkształca, a na dodatek ściana nie odkształca się wcale przez co stemplowanie nie szło tak szybko jakbym sobie tego życzyła ;-).

Na powyższym zdjęciu widzicie śliczną trójkę od Ewy, a na zdjęciu poniżej pacyfkę w nowym wydaniu. Olu - Ty pewnie perfekcyjnie wiesz co to za kolor jest ;-)



Na zdjęciu z pacyfką mamy jeszcze trzy deski...ale dzisiaj nie zdradzę do czego mi posłużyły ;-)
Jak widzicie w pokoju dominują kolory ziemi dopełnione odrobiną mięty i złamane czernią. Mam nadzieję, że całość będzie przytulna i zachwyci Franka.
Trzymajcie kciuki za powodzenie ;-).

Udanej środy dla Was...serdecznie pozdrawiam.

OLA
SHARE:

15 wrz 2014

Jesienna Chatka i wyniki


Chociaż weekend był słoneczny; w naszej Chatce zrobiło się już całkiem jesiennie, 
a to za sprawą kilku elementów, które tą jesień zaprosiły.
Wystarczył wrzos, małe ozdobne dynie, kasztany, orzechy, lniany bieżnik i rustykalna decha
aby wprowadzić jesień do kuchni.
Prześladuje mnie myśl, że już za miesiąc trzeba będzie zamknąć Chatkę na cztery spusty, 
a nawet jeśli stanie się to trochę później
to za oknem drzewa już wkrótce stracą liście, a wszystko co zielone nabierze brązowej barwy.
I chociaż jesieni nie lubię to
 oswajam jak mogę.


Muszę  przyznać, że w beżach, brązach, pomarańczach i fioletach Chatce też do twarzy.
Stare łyżki z motywem królika przypominają mi zawsze Alicję w Krainie Czarów,
a smak ukochanych fig przenosi mnie na drugą stronę lustra ;-).


Skromny wrzos w starym, glinianym garncu na mleko nabiera sielskiego charakteru.
W moim domu, tego typu naczynia dostają drugie życie jako misy, patery i osłony na doniczki.


Dynie kupiłam w jarzyniaku (dla niewtajemniczonych w warzywniaku). Z większej zrobiliśmy zupę...z dodatkiem czosnku i imbiru, wyszła bardzo smakowicie. Mniejsze jak już widzieliście posłużyły do dekoracji.




A to już drobiazgi od Ewy. Pięknie je Ewo zrobiłaś.
Pacyfka jest z jednego kawałka szlachetnego drewna, misternie wycięta i wykończona. Chociaż kolor jest już tylko wspomnieniem, to i tak musiałam je pokazać w stanie surowym. Zdradzę tylko, że przybrały ciemniejszą szatę.
Jeszcze w tym tygodniu postaram się Wam przedstawić aktualną wersję.


Wiem doskonale, że czekacie na wyniki zabawy.
Jednak zanim zdradzę do kogo uśmiechnęło się szczęście, chciałabym Wam podziękować za wszystkie polubienia i za ciepłe słowa.
Nie spodziewałam się, że mój skromy dla Was prezent zrobi taką furorę.
Nie przedłużam i ogłaszam wszem i wobec, że zwycięzcą mojej zabawy jest...


Gratuluję Aniu ;-)

A Wam wszystkim życzę wspaniałego poniedziałku!!!

OLA
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig