12 sty 2015

LAZY DAYS

 Staram się nie wierzyć powiedzeniu
"Jaki Nowy Rok taki cały rok".
W przeciwnym razie byłabym mocno zaniepokojona.
Wraz z nadejściem 2015 roku wszystkiego mi się odechciało.
Pracować mi się nie chce, sprzątać mi się nie chce, prowadzić bloga
( co zresztą widać po dacie kiedy zamieszczam pierwszego posta) mi się nie chce.
Ryczeć mi się tylko chce i użalać nad sobą.
Z pewnością nie tak sobie wyobrażałam pierwsze dni nowego roku.
Ogłaszam więc wszem i wobec: energia pilnie poszukiwana.
Za każdą cenę i w każdej ilości.
Jeśli cierpicie na jej nadmiar to szybko mi ją podsyłajcie, bo moja na wyczerpaniu.
Muszę się jakoś zmobilizować i wrócić na jedyne słuszne
także i blogowe tory.

O wszystko winię Święta...one mnie tak rozleniwiły.
Ponieważ miałam mnóstwo czasu i robiłam wszystko o czym dotychczas mogłam tylko pomarzyć
(leżałam, leżałam i czytałam ) -
mój organizm przeżył szok kiedy trzeba się było z tego stanu otrząsnąć i skupić
na codziennych obowiązkach. 
Skoro winą obarczyłam świąteczny czas pozbyłam się już  z domu już większości świątecznych dekoracji.
Panna zielona wylądowała na śmietniku,
a trzeba Wam wiedzieć,
że była już niemal całkowicie łysa ;-).
Nic lepszego chyba nie mogłam zrobić, 
bo kiedy nie patrzę już na ten obraz "nędzy i rozpaczy"
znacznie mi lepiej.
A ponieważ uważam, że choinka
to całkiem ładny zimowy motyw
zielone drzewko zastąpiłam takim wyciętym z kawałka drewna. 
Nie wiem jak długo postoi,
bo zimy u nas tyle co na lekarstwo -
więc wkrótce może okazać się,
że ta drewniana choinka to dekoracja całkiem ładna
ale zupełnie nie na miejscu.





Mam nadzieję, że kalendarz, który kupiłam, 
a właściwie jego kolor 
nie jest zwiastunem
nadchodzących "czarnych" dni ;-).
Jeśli tak to przyjdzie mi się chyba wkrótce pochlastać ;-).



I chociaż jego stylistyka bardzo mi odpowiada, 
to teraz myślę, że jednak mógłby być biały.
W białej wersji kolorystycznej też występował.
Wygrała jednak moja totalna i bezwarunkowa miłość do czerni. 
I może kiedy mój humor się poprawi i "chęci do życia" wrócą jego barwa wcale nie będzie mi przeszkadzać ;-).
To już kolejny produkt z firmy SNUG.STUDIO w naszym dom.

Mam na nowy rok malutkie postanowienie, 
o którym tutaj jeszcze nie wspominałam ;-).
A mianowicie kompletuję sobie zestaw filiżanek z wałbrzyskiej manufaktury Krzysztof - Kristoff
Urzekły mnie te graficzne wzory...są bardzo MOJE. 
Tak więc jeśli mojego bloga czyta jakiś Dobry Duszek( o Tobie Mężu myślę ;-))
to niechaj wie, że brakuje mi trzech sztuk i z chęcią takowe przygarnę ;-).
A jeśli ten Dobry Duszek ma inny pomysł na mój 
urodzinowy prezent 
to niech wie, że  i tak te filiżanki zagoszczą wkrótce w naszym domu ;-).



Mam nadzieję, że napisanie następnego posta nie zajmie mi następnych dwóch tygodni ;-).
Bez względu na to jak będzie to  dzisiaj życzę Wam cudownego poniedziałku i dobrego tygodnia.

OLA
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig