Staram się nie wierzyć powiedzeniu
"Jaki Nowy Rok taki cały rok".
W przeciwnym razie byłabym mocno zaniepokojona.
Wraz z nadejściem 2015 roku wszystkiego mi się odechciało.
Pracować mi się nie chce, sprzątać mi się nie chce, prowadzić bloga
( co zresztą widać po dacie kiedy zamieszczam pierwszego posta) mi się nie chce.
Ryczeć mi się tylko chce i użalać nad sobą.
Z pewnością nie tak sobie wyobrażałam pierwsze dni nowego roku.
Ogłaszam więc wszem i wobec: energia pilnie poszukiwana.
Za każdą cenę i w każdej ilości.
Jeśli cierpicie na jej nadmiar to szybko mi ją podsyłajcie, bo moja na wyczerpaniu.
Muszę się jakoś zmobilizować i wrócić na jedyne słuszne
także i blogowe tory.
O wszystko winię Święta...one mnie tak rozleniwiły.
Ponieważ miałam mnóstwo czasu i robiłam wszystko o czym dotychczas mogłam tylko pomarzyć
(leżałam, leżałam i czytałam ) -
mój organizm przeżył szok kiedy trzeba się było z tego stanu otrząsnąć i skupić
na codziennych obowiązkach.
Skoro winą obarczyłam świąteczny czas pozbyłam się już z domu już większości świątecznych dekoracji.
Panna zielona wylądowała na śmietniku,
a trzeba Wam wiedzieć,
że była już niemal całkowicie łysa ;-).
Nic lepszego chyba nie mogłam zrobić,
bo kiedy nie patrzę już na ten obraz "nędzy i rozpaczy"
znacznie mi lepiej.
A ponieważ uważam, że choinka
to całkiem ładny zimowy motyw
zielone drzewko zastąpiłam takim wyciętym z kawałka drewna.
Nie wiem jak długo postoi,
bo zimy u nas tyle co na lekarstwo -
więc wkrótce może okazać się,
że ta drewniana choinka to dekoracja całkiem ładna
ale zupełnie nie na miejscu.
Muszę się jakoś zmobilizować i wrócić na jedyne słuszne
także i blogowe tory.
O wszystko winię Święta...one mnie tak rozleniwiły.
Ponieważ miałam mnóstwo czasu i robiłam wszystko o czym dotychczas mogłam tylko pomarzyć
(leżałam, leżałam i czytałam ) -
mój organizm przeżył szok kiedy trzeba się było z tego stanu otrząsnąć i skupić
na codziennych obowiązkach.
Skoro winą obarczyłam świąteczny czas pozbyłam się już z domu już większości świątecznych dekoracji.
Panna zielona wylądowała na śmietniku,
a trzeba Wam wiedzieć,
że była już niemal całkowicie łysa ;-).
Nic lepszego chyba nie mogłam zrobić,
bo kiedy nie patrzę już na ten obraz "nędzy i rozpaczy"
znacznie mi lepiej.
A ponieważ uważam, że choinka
to całkiem ładny zimowy motyw
zielone drzewko zastąpiłam takim wyciętym z kawałka drewna.
Nie wiem jak długo postoi,
bo zimy u nas tyle co na lekarstwo -
więc wkrótce może okazać się,
że ta drewniana choinka to dekoracja całkiem ładna
ale zupełnie nie na miejscu.
Mam nadzieję, że kalendarz, który kupiłam,
a właściwie jego kolor
nie jest zwiastunem
nadchodzących "czarnych" dni ;-).
I chociaż jego stylistyka bardzo mi odpowiada,
to teraz myślę, że jednak mógłby być biały.
W białej wersji kolorystycznej też występował.
Wygrała jednak moja totalna i bezwarunkowa miłość do czerni.
I może kiedy mój humor się poprawi i "chęci do życia" wrócą jego barwa wcale nie będzie mi przeszkadzać ;-).
To już kolejny produkt z firmy SNUG.STUDIO w naszym dom.
To już kolejny produkt z firmy SNUG.STUDIO w naszym dom.
Mam na nowy rok malutkie postanowienie,
o którym tutaj jeszcze nie wspominałam ;-).
A mianowicie kompletuję sobie zestaw filiżanek z wałbrzyskiej manufaktury Krzysztof - Kristoff
Urzekły mnie te graficzne wzory...są bardzo MOJE.
Tak więc jeśli mojego bloga czyta jakiś Dobry Duszek( o Tobie Mężu myślę ;-))
to niechaj wie, że brakuje mi trzech sztuk i z chęcią takowe przygarnę ;-).
A jeśli ten Dobry Duszek ma inny pomysł na mój
urodzinowy prezent
to niech wie, że i tak te filiżanki zagoszczą wkrótce w naszym domu ;-).
Mam nadzieję, że napisanie następnego posta nie zajmie mi następnych dwóch tygodni ;-).
Bez względu na to jak będzie to dzisiaj życzę Wam cudownego poniedziałku i dobrego tygodnia.
OLA
Bez względu na to jak będzie to dzisiaj życzę Wam cudownego poniedziałku i dobrego tygodnia.
OLA

