5 maj 2014

Chatka...zmiany postępują


Witajcie Kochani!!!
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać maluteńki fragment naszej chatkowej sypialni.
A w zasadzie ...skupiłam się na fotografowaniu ikeowskiego stoliczka, który przeszedł malutką metamorfozę ( nie byłabym sobą gdybym go nie spersonifikowała).
 Wyszlifowałam blaciki i przednie szufladki i zawoskowałam woskiem Libereon w kolorze dąb przydymiony. Może niektórzy z Was zapytają po co te zabiegi ;-)...spieszę więc z odpowiedzią: mam nadzieję, że jeszcze tydzień i dojadą do nas zamówione meble, a meble będą właśnie w kolorze blacików szafek nocnych.
Tak już mam od dawna, że wszystko musi mi idealnie pasować ;-).
Szafeczki zyskały także nowe gałki...bielusieńkie porcelanowe...a wiec zgodne z moim wyobrażeniem ;-).
Stoliczki są dwa po obu stronach łóżka....
Łóżko też przejdzie wkrótce metamorfozę...czasem żałuję, że dni nie są z gumy, bo 24 godzinna doba to dla mnie zdecydowanie zbyt mało ;-)

Mamy też w Chatce nowe lampy... dwie identyczne...nie tylko kształt tych lamp bardzo nam się spodobał ale i abażury w krateczkę powinny pasować do całości ;-).



Na szafeczce tymczasowo zagościł ceramiczny pojemnik, który awansował do roli wazonu...
Wspominałam już kiedyś, że klimat wokół naszej Chatki jest surowszy niż tej w mieście w związku z tym kwiaty bzu dopiero nieśmiało się rozwijają ;-)




Wosk, którego użyłam doskonale podkreśla usłojenie drewna ...i niestety także "niedoróby w szlifowaniu"( jakoś zapomniałam na moment, że drewno szlifujemy zgodnie z usłojeniem ;-))...
No trudno...jak personifikacja to personifikacja... mogę być pewna, że takie ciemne ryski na blacie mam tylko ja ;-)...Muszę przyznać, że ten wosk ma także inną zaletę... cudownie pachnie ;-).



Tymczasowo na łóżku położyłam własnoręcznie wykonany pledzik  - skończyłam go całkiem niedawno ;-)... ale docelowo wyląduje w pokoju F. Zakupiłam już coś co bardziej będzie pasować na łóżko ;-)... ale o tym następnym razem.


Moi drodzy... od bardzo niedawna jestem na INSTAGRAMIE o tutaj. Traktuję póki co tą aplikację nieco po sierocemu... no co tutaj dużo mówić...jakoś nie zapałałam miłością ;-). Jednak mimo wszystko zapraszam na swój profil. 

A tymczasem życzę Wam samych pogodnych dni i udanego początku tygodnia ;-)

OLA
SHARE:

25 kwi 2014

Jak zrobiłam/zmieniłam sobie szafę

Mam  w domu szafę - klasyczną pilśniową.
Kilka lat temu nie miało dla mnie znaczenia z czego zrobione są meble
Mebel miał być przede wszystkim funkcjonalny.
Może powiedzieć, że dorosłam, a moje podejście uległo całkowitej transformacji.
Jedynym słusznym dla mnie materiałem teraz jest drewno...
Wygląda pięknie, a na dodatek można wielokrotnie zmieniać jego wygląd ;-)...
co w moim przypadku ( zmiany, zmiany ;-) to ja lubię ) jest jego niezaprzeczalną zaletą.

Przyzwyczajenia się zmieniły niestety ikeowska szafa pozostała ;-) ( o i nie tylko!!! komoda na zabawki  w pokoju F.; meble kuchenne - ale nie zamierzam wymieniać;-))
Szafa kupowana była w wersji najprostszej w kolorze jednym z najtańszych ( brzoza), do szafy dobrałam proste błyszczące uchwyty montowane na dwie śrubki.
Teraz to już całkowicie nie moja bajka!!! Nie mój styl!!!

W tej wersji szafa przetrwała 2 lata... i zaczęła mnie drażnić. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby ją przemalować i  uchwyty zamienić na gałki. Pomysł wydawać by się mogło, że doskonały - gorzej było z wprowadzeniem go w życie. 
Matowienie ikeowiskiej szafy przed malowaniem to "istna orka na ugorze". 
Po około dwu tygodniach szafa zyskała nową białą szatę - uchwyty niestety pozostały ( nie miałam pomysłu jak zakryć jedną z dziurek po uchwycie; w taki sposób, żeby te manewry były dla mnie do zaakceptowania !!!).

Znów upłynęły kolejne dwa lata... warstwa białej farby zaczęła się łuszczyć. 
Nadszedł czas aby  coś zmienić.
A ponieważ idea recyclingu nie jest mi obca odważnie podjęłam wyzwanie i tym razem ;-).
Pasy sklejki nakleiłam na fronty, a potem pomalowałam je rozwodnioną farbą, zawoskowałam i oto jest.
 Dzięki sklejce ( pasy sklejki przykryły także ślady po starych uchwytach) mam prawie drewnianą szafę i nowe gałeczki (Madam Stoltz), o których marzyłam.





Zupełnie nowa szafa prawie drewniana... można dyskutować czy jest to jej lepsze wydanie ;-).
Ja w każdym razie strasznie się z niej cieszę.
A jak sami zapewne wiecie, że " prawie" robi wielką różnicę.
Ale jak się nie ma co się lubi... trzeba polubić to co się ma ;-)

Na zdjęciach widzicie także kilka rzeczy, które w sypialni znajdą swoje miejsce (CZARY Z DREWNA)... czekam jeszcze na śliczniusią lampę i działam ( ze względu na rękę na pół gwizdka), bo Kochani przecież sypialniane rewolucje muszą kiedyś dobiec końca.



Dzisiaj piątek...udanego więc weekendu dla Was...
Niech będzie słoneczny i beztroski 
Wracam w poniedziałek z wynikami konkursu ;)

OLA
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig