10 paź 2014

MY WISH LIST

Mamy prawie połowę października.
Zobaczymy jak będzie w tym roku ale zwykle zamykamy nasz letni domek pod koniec października.
Z przyczyn bardzo prozaicznych...jest zimno.
Nie mamy w Chatce centralnego ogrzewania, nie mamy kominków
jedynym źródłem ogrzewania są trzy kaflowe piece. 
Kto takie piece posiada ten wie, że potrzeba kilka godzin aby się rozgrzały i zaczęły oddawać ciepło.
W sytuacji kiedy po naszym przyjeździe w domu jest dziesięć stopni lub mniej
temperaturę akceptowalną osiągamy drugiego dnia po przyjeździe więc wyjazdy weekendowe całkowicie odpadają.
Przestałam się już tym martwić.
Postanowiłam zaakceptować ;-).

Wreszcie będę mogła skupić się na mieszkaniu całorocznym. 
Snuć plany o zmianach i wcielać te zmiany w życie.
Poczyniłam już pewne zakupy, które są niezbędne aby "ruszyć z kopyta" ;-).
A oto mój MUST HAVE na październik...a może i na całą jesień ;-).



1. Marmurowa deska, o której marzyłam od roku. Wreszcie się zdecydowałam. Marmur tak samo jak metal i drewno to materiał ponadczasowy ;-). Deska TUTAJ

2. Porcelanowy domek. Ulubiony motyw w białej ceramice. Ja nie mogę się oprzeć ;-). Domek TUTAJ

3. Plakat. Dla mnie niezbędny...pozwoli wprowadzić pewne zmiany w pokoju Franka, o których już myślałam od dawna. Zamiast zielonej ściany będzie szara ;-). Plakat TUTAJ.

4. Baner literkowy. Konieczny aby szybko odmienić wnętrze. A ja częste zmiany bardzo lubię ;-).
Baner TUTAJ

5. Ceramiczne piórko. Takie proste dekoracje przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. Można pomieszać z naturalnymi piórami ptasimi i efekt wow gwarantowany. Piórko TUTAJ.

6. Kubek nie kubek. Urzekły mnie te kubeczki z ogonkami. Sarenka to idealny motyw na jesień i zimę. Z kubka można pić ale także kubek może być pięknym lampionem. Kubek TUTAJ.

7. Lampion Bara już zamówiłam. Przy okazji mojej niedawnej wygranej u Agnieszki stwierdziłam, że zrobię sobie takie piękny prezent. Lampion TUTAJ.

9. Świecznik kostka z marmuru i drewna. Nie ma nic fajniejszego niż takie połączenie materiałów.
Urzekła mnie jego prostota. Świecznik TUTAJ.

Może zauważyliście,że pominęłam numer 8 na mojej liście MUST HAVE.
Może Wy macie jakieś pomysły co powinno być tym numerem?
Czekam na propozycje.
Z chęcią każdą rozważę ;-)

A ponieważ dzisiaj już piątek i przed nami weekend,
życzę Wam udanego weekendu.

Ściskam

OLA

SHARE:

8 paź 2014

WOODEN HOUSES - DIY

Drewno.
Nic tak nie ociepla wnętrza jak drewniane elementy,
nic też tak jak drewno nie jest trwałe.
Żeby dana rzecz wykonana z drewna służyła nam przez lata
wystarczy tylko odpowiednio ją konserwować.
Drewniane meble do tanich nie należą
ale według mnie warto w nie zainwestować.
Zachęcam Was  do zakupu takich mebli...
jeśli nie nowych to po przejściach.
Mam nadzieję,  że już nie raz udowodniłam, że można pracą własną całkowicie
odmienić oblicze mebla i tchnąć  w niego drugie życie.
Drewno we wnętrzach to nie tylko meble to także drobne elementy
wystroju, które nadają pomieszczeniu charakteru.
 Uwielbiam ;-)
W czasie mojego ostatniego pobytu w Chatce znalazłam w garażu deskę do krojenia po babci.
Deska zdrowa, dość stara( no dobrze bardzo stara) z licznymi śladami po nożu i widelcach.
Deska z potencjałem.
Od razu wiedziałam co z niej wytnę.
Domek to mój ulubiony motyw, który kojarzy mi się z jesienią i zimą.
Można rzec, że obok domków nie jestem w stanie przejść obojętnie
podobają mi się nieomal w każdym wydaniu i materiale.


Zapraszam Was na małe DIY z przymrużeniem oka.
 Do wykonania domków potrzebne będą "

 1. stara deska
2. utalentowany mąż
3. wosk do stylizacji ( ja pracowałam z moim ulubionym Liberon w kolorze dąb dymiony)

Jeśli posiadamy umiejętność posługiwania się wyrzynarką, czynnik męski możemy wykluczyć. 
Ja nie posiadam więc z pomocą przyszedł mój mąż.
W ten sposób nadal mam wszystkie palce ;-).



Na desce znaczymy kształt domków. Wycinamy wzdłuż linii. Wszystkie krawędzie szlifujemy papierem ściernym. Nakładamy ciemny wosk, a po jego przeschnięciu ściągamy nadmiar wosku
watą stalową.
Deska,z której wykonane zostały domki jak już wspominałam nie była idealna. Celowo zostawiłam wszystkie rysy i odkształcenia, bo taki podniszczony look bardzo mi się podoba ;-).
A już wkrótce pokażę Wam gdzie stanęły moje domki ;-)



A oto moja inspiracja. Stylistyka produktów Marki Madame Stoltz bardzo mi odpowiada. Najchętniej wykupiłabym cały asortyment. Zdjęcie pochodzi z zimowego katalogu na rok 2014.
Nasze domki to nie kopia domków z katalogu...to nasza wersja tego fajnego wnętrzarskiego detalu.

Cały katalog dostępny TUTAJ.




Bardzo Wam dziękuję za liczne odwiedziny i każdy ślad
jaki po sobie pozostawiacie.
Już niedługo będę miała powody do świętowania,
a mianowicie zbliżają się pierwsze urodziny mojego bloga.
W związku z tym chciałabym przygotować małą zabawę,
abyście mogli należycie cieszyć się  ze mną.
Tymczasem jednak udanej środy dla Was.

OLA
SHARE:

6 paź 2014

COLOURS OF AUTUMN

  Nie było nas na wsi zaledwie tydzień
ale kiedy dotarliśmy na miejsce dosłownie oniemiałam.
Nadal nie mogę się nadziwić, że w tak krótkim czasie 
zieleń przestała dominować
ustępując miejsca kolorom jesieni.
Na zewnątrz królują: brązy, żółcie, oranże, róże i czerwienie.
W moim ogrodzie kwitną jeszcze lawendy, róże i dalie, które sadziliśmy w czerwcu.
Teraz jednak każdy najmniejszy listek, każde źródło trawy, każda gałązka może zachwycać niczym najokazalszy kwiat.
I chociaż jesień to nie jest zdecydowanie moja pora roku
to w tym wydaniu naprawdę może się podobać. 

 Weekend przyniósł nieoczekiwane wytchnienie od pracy.
To za sprawą mojej sklerozy...
W piątek nie przygotowałam sobie rzeczy potrzebnych do realizacji projektu ( zmiany w pokoju Franka), a w sobotę rano kiedy zbieraliśmy się do Chatki,  najnormalniej w świecie o nich zapomniałam.
Tak więc zamiast kończyć "rewolucję" w pokoju synka
snułam się leniwie z kąta w kąt.
Muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało to nicnierobienie ;-).

A oto moi drodzy moja wersja jesieni na zewnątrz, którą maluję za pomocą lampionów od Karoliny.
Muszę przyznać, że te szarości pięknie współgrają z różem, pomarańczem i zgaszoną czerwienią.
Do tego stopnia "zatraciłam się" w  fotografowaniu tych piękności, że na nic się zdały prośby męża abym weszła do domu, bo jest już bardzo zimno.
Lampiony są wykonane z blachy, że względu na ażurowe ściany kojarzą mi się ze stylem marokańskim.
Pasują idealnie do naszej sielskiej Chatki - kto by przypuszczał? !
We wnętrzu bardziej nowoczesnym także wyglądałyby ładnie.









A to już dary naszego ogrodu. Niewiele ich, bo i czas taki, że wszystkie rośliny szykują się do zimowego snu. Noce już bardzo zimne, poranki także, a i za dnia temperatury nie rozpieszczają.





Do domu już tydzień temu przywiozłam poduszki, które podarowała mi Ela z bloga CapsellaElli. 
Zajrzyjcie koniecznie do tej ciepłej, kreatywnej osóbki ;-).
Jak widzicie poduszki pięknie wpasowały się w wystrój sypialni
i według mnie nadały jej nieco jesiennego sznytu.
Dziękuję Elu.
Ten mój sypialniany kącik pokazywałam już chyba z milion razy 
ale uznałam, że jeszcze raz nie zaszkodzi.




I na koniec ogłoszenia parafialne ;-).
Postanowiłam zgłosić projekt mojej sypialni do konkursu organizowanego przez platformę MYHOME.PL.
Czasu jest niewiele, a konkurencja spora.
Dlatego będę wdzięczna za każdy głos.
Głosować można TUTAJ .
Dziękuję Wam także za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Nie spodziewałam się tylu ciepłych słów.

Tymczasem życzę Wam wspaniałego poniedziałku i żegnam się z Wami zdjęciem
ostatniej róży z mojego ogrodu.
Buziaki.

OLA



SHARE:

3 paź 2014

CHANGES IN MY BEDROOM

Lubię moją sypialnię.
Być może dlatego, że wszystkie założenia dotyczące jej wystroju
zrealizowałam w 100%. W czasie realizacji projektu  odrzucałam wszelkie kompromisy.
Za nic miałam sugestie: że czarna ściana w małym pomieszczeniu przytłoczy przestrzeń, że do kuchni to taka ściana owszem ale nie do sypialni, że  taka lampa  nie będzie wyglądać dobrze na sypialnianym suficie, a ta druga na stoliku to jak do biura.
I wiecie co?? Bardzo się cieszę z tego, że nie uległam ;-).
Obecny wystrój mamy już trzy miesiące i muszę przyznać, że wcale ale to wcale na inną sypialnię  z nikim nie zamierzam  się zamienić. Nie tylko ja...bo mąż także sobie chwali nowe otoczenie;-).








Dobrze się czuję w tym monochromatycznym środowisku...
I być może teraz Was zaskoczę,
ale o każdej porze dnia w sypialni panuje inny nastój, 
a czerń i biel to nie tylko dwa kolory ale mnóstwo różnych na ich temat wariacji.
Najbardziej lubię moment kiedy za oknem już szarówka, 
a ja zapalam lampiony i nowe światełka 
i w mojej czarno białej sypialni robi się bardzo przytulnie.
Lubię też poranki gdy czarny i biały aż "kolą" w oczy...
pobudzają, dają kopa na cały dzień.
Terapia kolorami działa lepiej niż niejedna kawa.
Tak przynajmniej jest w moim przypadku.

 
 

W tym pomieszczeniu mieliśmy w poprzednich latach dosłownie wszystko.
Zielony ściany - pieśń przeszłości,  miały nadać pomieszczeniu przytulności.
Nie nadały!!!
Zaczęły mnie drażnić do tego stopnia, że wkrótce po malowaniu musiałam przemalować znów..
Kiedy szarość otuliła pomieszczenie wiedziałam, że jestem na dobrej drodze...jednak nie był to jeszcze kolor wymarzony.

Czarna ściana jest wynikiem mojej fascynacji tym kolorem,
który jeszcze do niedawna kojarzył mi się ze smutkiem.
Okazało się jednak, że czerń pięknie dopełnia wnętrze...i jest wspaniałym tłem dla mojej ukochanej bieli i dla drewna, które stawiam zawsze na pierwszym miejscu.

Moja czarna ściana nie jest idealna.
Jest odzwierciedleniem  mojego stylu, który także daleki jest od doskonałości.
Musicie pamiętać, że to aranżacja stworzona nie na potrzeby gazety wnętrzarskiej,
to pomieszczenie, które żyje i niejednokrotnie poddawane jest wielu próbom.



Jedni kochają pastele, inni kolory ziemi. Do mnie czerń i biel przemawia najlepiej.
I nie jest to deklaracja spisana w pośpiechu i z powodu ogólnie panującego
zauroczenia czarno białymi wnętrzami.
Zewnętrzny ascetyzm kolorystyczny pozwala mi się zrelaksować,
bo w mojej głowie bardzo kolorowo;-).
Nie będę Wam miała za złe jeśli nie podzielicie mojego zachwytu...
na szczęście na świecie jest mnóstwo miejsca
dla wszelkiej różnorodności...co mnie osobiście bardzo cieszy.

Pokazuję Wam dzisiaj naprawdę niewielkie zmiany jakie zaszły w tym pomieszczeniu od lipca.
"Dorobiłam się" wreszcie rameczki od Agnieszki i białych kulek także od Agnieszki ;-).
Zmieniłam dekoracje na ścianie, które dotychczas nie były zbyt dopracowane.
Dodałam własnoręcznie zrobione poszewki.
I teraz nic nie stoi już na przeszkodzie,
abyście mogli pobuszować w moim ulubionym pomieszczeniu,
a nawet spędzić tutaj miły wieczór.







W aranżacji wykorzystałam:
Cotton Ball Lights _COTTONOVE LOVE
Ramka szklana na sznurku_AGNETHA.HOME
Tablica drewniana z 5_CZARY Z DREWNA
Świeczniki_FROM.NORD
Łóżko drewniane_SEART
Pościel, lampa nabiurkowa, szafa( przeszła lifting) _ IKEA
Stolik nocny, poduszki w geometryczne wzory - handmade

 Tydzień minął mi jak z bicza trzasnął.
Nadal nie mogę uwierzyć, że mamy już piątek.
Dlatego też, życzę Wam wspaniałego piątku i fantastycznego weekendu.
Uściski ;-)

OLA
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig