22 lis 2016

PROSTE PATENTY - JAK ODMIENIĆ WNETRZE JESIENIĄ??

Powoli zaczynam ogarniać mieszkanie, które przez remontowe ostatnie trzy miesiące i weekendy spędzane w domu na wsi, nie wygląda zbyt dobrze. Półki porosły kurzem, a większość zielonego pokojowego kwiecia zamieniła się w sterczące suche badylki. Nawet po sukulentach z pielęgnacją, których nie miałam nigdy problemu, widać, że nie darzyłam ich ostatnio wielką atencją.
Odgruzowuje kolejne pomieszczenia i zbieram rzeczy na kolejną już blogową wyprzedaż. 
Muszę odchudzić pomieszczenia, bo ilość rzeczy, którą mam aktualnie na "stanie" wprawia mnie w lekką konsternację, a zaraz potem  w podziw dla własnych zbieraczych możliwości. W jaki sposób byłam w stanie, w ciągu kilku lat, skitrać tyle rzeczy w małym mieszkaniu?? WOW!!!
Nie skupiam się w tym roku na wyszukanych jesiennych dekoracjach, bo po pierwsze walczę z nałogowym zbieractwem, a po drugie  najzwyczajniej na świecie mi się nie chce...dopadł mnie leń i chyba też ...jesienna deprecha. Poczucie własnej wartości w skali o 1 do 10 chyba 0, poziom niechęci do prac wszelkich według tejże skali 2. Jeśli macie tak samo to przybijmy sobie "piątkę". 
Moje mieszkaniowe, jesienne dekoracje są miłą odskocznią od tych, które wprowadzam  w Chatce. 
Oszczędność formy i wzorów - na to stawiam. 
Uwielbiam proste patenty, które sprawdzają się niezależnie od pory roku.

dekoracje, jesień w domu

SHARE:

7 lis 2016

OSTATNI WEEKEND W CHATCE - SWEET VILLAGE

Było zimno, naprawdę zimno. W Chatce nie byliśmy od dwóch tygodni więc stare mury zdążyły się już nieźle wyziębić.  Siedem stopni przez kilka godzin...polary i kalesony wskazane. 
To był nasz ostatni weekend na wsi tego roku, zobaczymy się z domem dopiero w kwietniu.
W odróżnieniu od  odległych lat, kiedy  przeżywałam w tym okresie wielką radość - smutno mi. Mieszkanie w starych murach już nie jest przykrym obowiązkiem, nie czekam z utęsknieniem na koniec lata i nie wynajduję sobie coraz to nowych powodów by tylko nie wyjeżdżać z Krakowa. 
Czuję się związana z miejscem, włożyłam w dom nie tylko pieniądze, czas i mnóstwo pracy, włożyłam w niego przede wszystkim serce. Spory kawałek tego mięśnia.

Snuję plany na przyszły rok. Plany małe i wielkie. Znaleźliśmy już przyczynę powstawania zagrzybienia ściany w przedpokoju i wszystko wskazuje na to że uporamy się z tym problemem na wiosnę. Trzeba bezwzględnie wymienić podłogę u Franka w pokoju, bo jest już bardzo zniszczona i przeobrazić jego malutki pokoik w  miejsce do wypoczynku dla dorastającego chłopca. Wykonanie tych napraw jest niezbędne i to są plany wielkie. Mam jeszcze pomysły na kilka  mniejszych metamorfoz ale jeśli nie uda się ich przeprowadzić to nie będę mieć najmniejszych wyrzutów sumienia.

letni dom na wsi
Ostatni weekend to i ostanie zdjęcia. 
Odrobinę nostalgiczne jak na ostatnią w domu wizytę przystało kadry. 
Chyba szkiełku udzielił się mój nastrój.


SHARE:

24 paź 2014

IN MY MEMORIES

Witajcie!
Pogoda nie nastraja do jakiejkolwiek aktywności.
Mam ochotę zakopać się w stercie wełnianych narzut i spędzać czas w łóżku.
Gdyby nie codziennie obowiązki nic nie byłoby w stanie wyrwać mnie z tego miejsca.
Łóżko moim przyjacielem!

Zagryzam aurę za oknem ciastkami, energetyzuję się  wspomnieniem lepszej pogody.
Wspomnieniem zaklętym (całe szczęście) w zdjęciach.
Każdy sposób jest dobry aby poprawić sobie humor.
Patrząc na te obrazy aż trudno uwierzyć, że tak pięknie było 24 października dokładnie rok temu.
Nie pytajcie mnie dlaczego akurat zapamiętałam tak dokładnie datę.
Być może to z powodu niesamowitych okoliczności przyrody jakich byliśmy uczestnikami lub uczucia szczęścia jakie mi towarzyszyło na każdym etapie "wspinaczki", a może z bardziej błahej przyczyny -  hordy ujadających psów spotkanych na drodze.
Prawdą jest jednak, że wydarzenie wryło się w pamięć do tego stopnia, że jestem w stanie przywołać  w najdrobniejszych szczegółach wygląd jesiennego lasu i smak kwaśnicy zjadanej w schronisku ;-).
Było cudnie.
Nie tylko ze względu na pogodę - termometry wskazywały wtedy ponad dwadzieścia stopni-
ale przede wszystkim ze względu na to, 
że robiliśmy coś razem: F., W. i ja.

W moje życie wkradły się ostatnio smutki ( ale kto smutków nie zna?!).
Potrzebny mi całkowity RESET aby się z nich otrząsnąć.
Niech tylko się wypogodzi...RUSZYMY W GÓRY ;-).
To już postanowione!

Zapraszam was więc na wirtualny spacer jesiennym lasem.
Mam nadzieję, że na poprawę pogody nie będę musiała czekać do wiosny.












Wnętrzarsko także sporo się dzieje.
Powoli finalizuję kolejny projekt. 
A mianowicie tym razem zabrałam się na pokój Synka w mieście.
Mamy już: dywan, plakat, krzesło do biurka, graficzne poduchy.
Myślę jeszcze o wymianie zasłonek i nie mogę z dzieckiem dojść do porozumienia 
co do koloru ścian w pokoju.
Mam nadzieję, że wkrótce osiągniemy kompromis ;-).
Kto negocjował z dziewięciolatkiem ten wie, że wcale łatwo nie jest ;-).

Chatka została przedwcześnie "opuszczona". 
Ostatnie dwa tygodnie spędzaliśmy w mieście.
Można mieć: plany, rozpoczęte projekty, nadzieję na dokończenie tego co zaczęte. 
Po raz jednak kolejny przekonałam się, 
że wszystkie nasze poczynania weryfikuje życie.
Tak więc raz jeszcze ostatni  pojedziemy do Chatki na krótką chwilę:
rośliny zabezpieczyć przed zimną i przygotować  rury tak, żeby zimą nie popękały.
Może uda się wtedy  zrobić dla Was  kilka ujęć domku pogrążonego w śnie zimowym.

Jak może niektórzy zauważyli tytuł i logo bloga uległy drobnej transformacji.
Od wczoraj moja strona  nazywa się: O Zebrze.
W ten sposób ujednoliciłam nazwę w bloggerze i we wszystkich  profilach społecznościowych.

A kilka dni temu zostałam przez Marzenkę zaproszona do zabawy:


Jeśli chcecie mnie odrobinę lepiej poznać zapraszam do przeczytania odpowiedzi ;-)

1. Nad czym obecnie pracuję ?

Pokój dziecka w mieście jest dla mnie priorytetem. Projekt zmierza już do wyczekiwanego finału.
Nie wykluczone jednak, że inne wyzwania mnie od realizacji odciągną, bo ja bardzo lubię mieć harmonogram napięty do granic możliwości.

 2. Czym moja praca różni się od innych ?

Nie sądzę, żeby się czymś różniła. Wszyscy wkładamy w naszą pracę mnóstwo serca i pasję.

3. Dlaczego tworzę i piszę bloga ?

Tworzę dlatego, że muszę.
Taka karma ;-)
Kiedyś tworzyłam do szuflady, dzisiaj pokazuję swoje prace i aranżacje na blogu.
Kiedy rozpoczynałam przygodę z blogiem nie myślałam, że zdobędę tylu wiernych czytelników.
Teraz tworzę bloga dla Czytelników.
Oni są moim motorem napędowym.
Dzięki blogowi rozwijam się w różnych dziedzinach, a główną z nich jest fotografia.
I to mnie bardzo cieszy ;-).


4. Jak wygląda mój proces tworzenia ?

Jeśli oglądaliście kiedyś film "Piękny Umysł" to moje aranżacje i  projekty powstają podobnie jak
teorie matematyczne. Pojawia się pomysł i z wielu szufladek w pamięci wyciągam rzeczy, które kiedyś widziałam, dopasowuję i składam w całość już w rzeczywistości.
Do wizji dopasowuję rzeczywiste dodatki...jak czegoś nie można znaleźć w sklepach zawsze można to sobie zrobić samemu. Staram się być w swych działaniach konsekwentna ;).

To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca.
Jeszcze na koniec motto, które ostatnio stale mi towarzyszy.
Pozytywne myślenie to podstawa i tego właśnie Wam życzę na nadchodzący weekend ;-)

OLA



SHARE:

6 paź 2014

COLOURS OF AUTUMN

  Nie było nas na wsi zaledwie tydzień
ale kiedy dotarliśmy na miejsce dosłownie oniemiałam.
Nadal nie mogę się nadziwić, że w tak krótkim czasie 
zieleń przestała dominować
ustępując miejsca kolorom jesieni.
Na zewnątrz królują: brązy, żółcie, oranże, róże i czerwienie.
W moim ogrodzie kwitną jeszcze lawendy, róże i dalie, które sadziliśmy w czerwcu.
Teraz jednak każdy najmniejszy listek, każde źródło trawy, każda gałązka może zachwycać niczym najokazalszy kwiat.
I chociaż jesień to nie jest zdecydowanie moja pora roku
to w tym wydaniu naprawdę może się podobać. 

 Weekend przyniósł nieoczekiwane wytchnienie od pracy.
To za sprawą mojej sklerozy...
W piątek nie przygotowałam sobie rzeczy potrzebnych do realizacji projektu ( zmiany w pokoju Franka), a w sobotę rano kiedy zbieraliśmy się do Chatki,  najnormalniej w świecie o nich zapomniałam.
Tak więc zamiast kończyć "rewolucję" w pokoju synka
snułam się leniwie z kąta w kąt.
Muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało to nicnierobienie ;-).

A oto moi drodzy moja wersja jesieni na zewnątrz, którą maluję za pomocą lampionów od Karoliny.
Muszę przyznać, że te szarości pięknie współgrają z różem, pomarańczem i zgaszoną czerwienią.
Do tego stopnia "zatraciłam się" w  fotografowaniu tych piękności, że na nic się zdały prośby męża abym weszła do domu, bo jest już bardzo zimno.
Lampiony są wykonane z blachy, że względu na ażurowe ściany kojarzą mi się ze stylem marokańskim.
Pasują idealnie do naszej sielskiej Chatki - kto by przypuszczał? !
We wnętrzu bardziej nowoczesnym także wyglądałyby ładnie.









A to już dary naszego ogrodu. Niewiele ich, bo i czas taki, że wszystkie rośliny szykują się do zimowego snu. Noce już bardzo zimne, poranki także, a i za dnia temperatury nie rozpieszczają.





Do domu już tydzień temu przywiozłam poduszki, które podarowała mi Ela z bloga CapsellaElli. 
Zajrzyjcie koniecznie do tej ciepłej, kreatywnej osóbki ;-).
Jak widzicie poduszki pięknie wpasowały się w wystrój sypialni
i według mnie nadały jej nieco jesiennego sznytu.
Dziękuję Elu.
Ten mój sypialniany kącik pokazywałam już chyba z milion razy 
ale uznałam, że jeszcze raz nie zaszkodzi.




I na koniec ogłoszenia parafialne ;-).
Postanowiłam zgłosić projekt mojej sypialni do konkursu organizowanego przez platformę MYHOME.PL.
Czasu jest niewiele, a konkurencja spora.
Dlatego będę wdzięczna za każdy głos.
Głosować można TUTAJ .
Dziękuję Wam także za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Nie spodziewałam się tylu ciepłych słów.

Tymczasem życzę Wam wspaniałego poniedziałku i żegnam się z Wami zdjęciem
ostatniej róży z mojego ogrodu.
Buziaki.

OLA



SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig