10 paź 2018

METAMORFOZA STAREJ SZAFY - ODNAWIAMY MEBLE

Przyszedł wreszcie czas, żeby nieco szerzej opisać "renowację" starej szafy po dziadkach.
Nową odsłoną tego mebla cieszę się już blisko rok, ale czekałam z utęsknieniem na mały remoncik pokoju, w którym stoi szafa. 
Limonkowe ściany były już mocno passe, a i stary/nowy mebel nie wyglądał na ich tle zbyt okazale.

Zanim przystąpimy do pracy ze starym meblem polecam go dokładnie wyszorować wodą z mydłem. To z pewnością ułatwi nam diagnozę stanu mebla. Dla mnie taka diagnoza  to podstawa.

metamorfoza starej szafy

Co więc z szafą było nie tak?


SHARE:

9 paź 2017

Renowacja starego stolika

Po tym jak zrobiłam sobie blisko trzymiesięczny urlop kosztem spadających na łeb i szyję statystyk wracam powoli na właściwe, blogowe tory. Wakacje upłynęły mi na błogim lenistwie. Oczywiście chciałabym tak napisać ;-). Ale pewnie sami wiecie jak to jest: praca zawodowa, dom, dziecko...NUDY NIE MA!!!

Prace w domu na wsi nie postępują tak szybko jakbym chciała, w tym roku jakoś brakuje siły i motywacji. Renowacja mebli dobiegła już wprawdzie  końca ale z innymi planami jesteśmy daleko w lesie. . Już pod koniec lipca cieszyliśmy się odświeżonymi meblami. Zanim jednak pokażę Wam metamorfozę całości, postanowiłam skupić się w tym poście na metamorfozie małego stolika, który w domu na wsi pełnił rolę biurka ;-)


SHARE:

12 wrz 2016

STÓŁ KUCHENNY W NOWEJ ODSŁONIE - ODNAWIAMY MEBLE

Z postów wieje nudą.
Musicie wybaczyć ale moje myśli i działania krążą ostatnio tylko wokół jednej rzeczy.
A mianowicie ukończenia projektu: KUCHNIA W DOMKU NA WSI
Zmiany miały być niskobudżetowe.
Niestety remont pochłania coraz więcej środków( no kto się spodziewał, że remont nie zamknie się w wyznaczonym budżecie??)  i mnóstwo rzeczy robimy sami . Goni nas czas...bo do zamknięcia domu na wsi na zimę zostały dwa miesiące. "Mało casu, kruca fuks, mało casu" - powtarzam za epizodycznym bohaterem filmu VABANK, bo do Chatki jeździmy tylko w weekendy.
O te weekendowe wyjazdy też zaczynam się obawiać, bo Franek poszedł w tym roku do czwartej klasy i jak sam mówi, jego "dzieciństwo jest skończone".
Na dodatek ledwo kończę jeden projekt w głowie siedzą mi już następne, które chciałabym zrealizować.
Mój mąż chodzi skołowany i pyta o moje plany na najbliższe dwa tygodnie ;-).
A ja sama ich nie znam.

Kiedy już zagościł u nas jeden biały drewniany blat w kąciku ze zlewozmywakiem TUTAJ  i postanowiłam szafkę po babci zaopatrzyć także w biały blat, który wyługowałam i zabezpieczyłam białym olejem TUTAJ;
ciemny blat kuchennego stołu przestał mi pasować.
Pojawił się pomysł na zmianę.
Tak wygląda teraz kuchnia skąpana w popołudniowych promieniach słonecznych.
Udawajcie, że nie widzicie tych okropnych, spiralnych, energooszczędnych żarówek..OKEJ?? ;-)
Kiedyś je zmienię, obiecuję!!

letnia kuchnia na wsi

Znacie to? Jest AKCJA musi być natychmiastowa REAKCJA.
A ponieważ to ja jestem przyczyną ten akcji, nie pozostaje mi nic innego tylko zakasać rękawy i zabrać się do roboty.
Mój mąż okazuje mi nieustające wsparcie, przede wszystkim swoją postawą: zgadza się na wszelkie moje pomysły (czasami zaskakujące i mocno dyskusyjne) ale także chce mieć jak najmniej wspólnego z ich realizacją. Jeśli jednak poproszę o pomoc ZAWSZE mogę na niego liczyć.
Ćwiczenia na siłowni zdecydowanie się na coś przydają, bo nawet po 4 godzinach szlifowania mogę powiedzieć: "Spoko!! Luz, daję radę ;-). Łapy nie bolą, a ja nie mam trzęsawki."
Inna sprawa, że ja po prostu lubię: szlifować, ciąć i malować.
Kilka lat temu  blat stołu ( stół robiliśmy samodzielnie...nie pytajcie jak, bo nie sądziłam, że taki temat, mógłby kogoś zainteresować więc nie mam nawet zdjęć, z etapów jego powstawania) pokryłam olejem w kolorze venge. Kiedy się za niego teraz zabierałam wyglądał jak na zdjęciu poniżej: dość ciemny i miejscami porysowany.

stół kuchenny

ciemy blat stołu

Szlifować każdy umie(przynajmniej tak zakładam) więc nie będę tego procesu rozwlekle opisywać. 
Ja zaczęłam gładzić blat stołu papierem o gradacji 60, potem 80, skończyłam na 120.
Szlifujemy dopóki pył z blatu nie zrobi się "suchy"...na początku szlifowania ze stołu schodzi wilgotna skulkowana paciaja.

Po trzykrotnym przetarciu blatu papierem o gradacji 60, wygląda on tak.

wiejski stół

Nie jest źle ale takie szlifowanie to nie bułka z masłem. Po szlifowaniu papierem 80 także trzykrotnym, w wyglądzie  blatu zmieniło się bardzo niewiele.
Dopiero użycie papieru o gradacji 120 wyraźnie poprawiło jego wygląd.

stylizacja stołu

Najciężej szlifuje się boczne krawędzie stołu...powierzchnia tutaj jest mała, a drewno cięte w poprzek usłojenia i najtrudniej docisnąć stopę urządzenia do drewnianej powierzchni.

Kiedy już osiągnęłam zadowalający efekt, całość odpyliłam. Na początku użyłam miękkiej szczotki, a potem całość umyłam gąbką zwilżoną wodą. Pozwoliłam całości dokładnie wyschnąć.
A potem mogłam oddać się stylizacji.

ŁUGOWANIE -
czyli wybielanie powierzchni surowego drewna. Oczywiście miałam wątpliwości czy mogę użyć tego preparatu na zeszlifowanym blacie. Olej podobnie jak bejca to takie dziadostwo, że włazi w pory drewna przez co niezwykle trudno się go z drewna pozbyć. U mnie na całej powierzchni blatu zostały małe, ciemniejsze kreseczki. Po nałożeniu dwu warstw preparatu na powierzchni pozostają w tych miejscach ciemniejsze smugi...Uzyskany efekt zupełnie mi nie przeszkadza ;-).

flugger ługowanie

drewniany blat

OLEJOWANIE BLATU

Po całkowitym wyschnięciu ługu, blat musi zostać zabezpieczony...ja blat zabezpieczyłam białym olejem ...z braku laku użyłam takiego jaki pozostał mi po olejowaniu blatu kuchennego. Olejowałam dwa razy, w odstępach co osiem godzin. Drugą warstwę oleju, kładłam tuż przed niedzielnym wyjazdem z Chatki..przez tydzień olej spokojnie się utwardzał.

STYLIZACJA NÓG PRZY POMOCY FARB KREDOWYCH

Ponieważ nie lubię tracić czasu, po zaolejowaniu blatu zabrałam się do stylizacji nóżek
Użyłam odrobiny farby, która została mi ze stylizacji kredensu.
Nałożyłam dwie warstwy, przetarłam krawędzie papierem o małej gradacji i całość zawoskowałam. 

malowanie farbami annie sloan

stół kuchenny

Rozpiera mnie duma, bo życie upływa mi ostatnio na projektach DIY, których przez ostatni rok nie robiłam zbyt wiele.
Prócz dumy, która akurat wprawia mnie w całkiem niezły nastrój dorobiłam się
gigantycznego bólu odcinka lędźwiowego i solidnych rozmiarów siniaka  na goleni.
Osiągnięty efekt cieszy jednak na tyle, że na ból i siniec przymykam oko.

dom na wsi

szara kuchnia

dom na wsi

Coś jest we mnie z babci, nie mojej własnej, ale z babci mojego męża.
To uwielbienie dla: obłych kształtów, majkowych różów i rozmytych niebieskości, wzorów kwiatowych i w listki; haftu krzyżykowego;  to taki mianownik wspólny nas łączący.
Tracę nadzieję, że ten nasz wiejski dom uda mi się kiedyś unowocześnić,
bo babcia we mnie wiecznie żywa ;-).

dom na wsi

kuchnia retro

Udanego dnia dla Was i miłego tygodnia.

OLA
SHARE:

30 sie 2016

METAMORFOZA STAREJ SZAFKI KUCHENNEJ - ODNAWIAMY MEBLE

Od blisko dwu tygodni, gdzieś pomiędzy malowaniem kredensu i sprzątaniem,  pracowałam nad metamorfozą jednego mebla kuchennego ...ostatniego, który pozostał do przerobienia. 
Przeczytałam właśnie powyższe zdanie i uśmiecham się, bo chciałabym jeszcze zmienić kolor kuchennych krzeseł ale w tym wypadku nie wiem czy nie spotkam się z brakiem zrozumienia.

stara szafka kuchenna

Zamiast zaprzątać Wam głowy sprawami krzeseł wracam na właściwe tory...szafka, o której jest ten post służyła przez lata babci mojego męża. Na bidę ma 50 lat chociaż pamięć ludzka jest zawodna i nikt nie jest w stanie dokładnie określić jej dokładnego wieku. Wykonana jest...uwaga, uwaga z płyty paździerzowej ( no nie przepadam ale to wiecie); z kawałków desek; z kantówek drewnianych  i sklejki, którą oklejona jest cała szafka. Nie pytajcie mnie skąd dobór materiałów, który mnie samą zszokował...wydaje mi się, że chodziło tutaj o kwestie oszczędnościowe...muszę dodać, że jest to produkt sklepowy nie jakaś tam "własna produkcja". 

Dawno temu szafka była biała i  pokrywała ją gruba warstwa farby olejnej. Blisko 10 lat temu, w czasie naszej w Chatce nieobecności, mój teść otrzaskał ją  nieudolnie na ciemny brąz. Na szafce powstały brzydkie zacieki. O mało się nie przewróciłam gdy to zobaczyłam. Wtedy nie czułam się  w Chatce jak u siebie więc "metamorfozę" mebla byłam w stanie przełknąć.
Tak szafka wyglądała zanim się za nią zabrałam.


Podczas ostatniego remontu kuchni podjęliśmy z W. decyzję, że czas szafki dobiegł końca i z chęcią się jej pozbędziemy. Spojrzałam na nią ostatni raz przed wywaleniem i...o dziwo o wiele  łaskawszym okiem ;-). 
Popatrzyłam że: stoi na 4 drewnianych klockach, które można zastąpić pięknymi nóżkami;  jest bardzo stabilna i  zawiasy trzymają się genialnie...co na jej wiek jest prawie nie do pomyślenia;  ten okropny brązowy kolor można zedrzeć przy pomocy gigantycznego nakładu pracy; że można chociaż częściowo wyszlifować białą farbę pod spodem, wyrównać powierzchnię i przygotować mebel do nałożenie innej farby. Ze względu na budowę tylko taki sposób renowacji wchodził w grę, bo jak pisałam drewno jest tutaj tylko przypadkowo.
Potrzebne było dużo pracy i jeszcze więcej cierpliwości, a ja bardzo chciałam się zmierzyć z tym wyzwaniem!!!

Najpierw zdemontowałam stare uchwyty i usunęłam blat, który był z płyty pilśniowej.
Zdecydowaliśmy się zrobić "górę" szafki  z dwóch odcinków blatu bukowego, które kiedyś były półkami. Ale o blacie potem ;-).

Po 4 godzinach szlifowania ( nie ma w tym ani odrobinę przesady) szafka była obdarta z brązowej farby. Wiem, wiem opalarką byłoby mi łatwiej. Uwierzcie, że jeśli chodzi o opalarki to zajechałam w ciągu kilku miesięcy trzy. Nie wiem co ja mam w sobie ale w moich rękach nowa opalarka nie pracuje dłużej niż godzinę. Stwierdziłam więc, że skoro ze szlifierką lubimy się bardziej to na usuwaniu starych powłok tym przedmiotem pozostanę.

Wybaczcie brak zdjęć z poszczególnych etapów ale kiedy tylko zaczynam pracę, zacięcie i chęć szybkiego ukończenia projektu nie pozwala mi się od niego oderwać nawet na chwilę.
Oszlifowaną powierzchnię pomalowałam primerem Fluggera.
Primer Flugger to preparat zwiększający przyczepność farby do podłoża...a po 12 godzinach mogłam przystąpić do stylizacji mebla.
Niezbędne jest te 12 godzin, żeby produkt się utrwalił.
W przeciwnym razie farba nawierzchniowa może się łuszczyć.

Słów kilka o nóżkach. Nóżki są bukowe i bardzo mi się spodobał ich wydłużony kształt.
Nabyłam je w jednym z marketów budowlanych za około 10 zł/szt.
Jedyną ich wadą było to, że były polakierowane ale papier ścierny świetnie sobie z lakierem poradził.
Przed malowaniem także nałożyłam na nie Primer Flugger.
A potem pomalowałam na wybrany wcześniej kolor ;-).

nóżki meblowe bukowe

Jak wspomniałam wcześniej blat zrobiliśmy z resztek blatu bukowego. Te dwa odcinki były kiedyś półkami i zaolejowałam je dawno temu ciemnym olejem.
Cóż poradzę, że do szafki chciałam jasne, a nawet białe blaty??
Zakasałam rękawy i przeklinając mój dawny pomysł szlifowałam, szlifowałam, szlifowałam.
Po godzinie pracy udało się uzyskać taki efekt...jest różnica!!

biały blat kuchenny

fioletowe wrzosy

Na początku blaty załugowałam (ług Flugger)...poniżej zdjęcie, które pokazuje jak blat wygląda po dwukrotnym ługowaniu. Po całkowitym wyschnięciu naniosłam na blat biały olej.

blat biały olej

Kolor to taki róż ale zgaszony...nadal jednak bardzo pastelowy. Niestety nie każde zdjęcie oddaje właściwą barwę.
W każdym razie w wyborze koloru i gałek inspirowałam się ściereczką z Green Gate, którą kupiłam w AhojHome.
Ta jest wprawdzie bardziej pastelowa ale połączenie różu z szarością tak bardzo mi się spodobało, że musiałam go użyć w nowym projekcie ;-).

różowa stara szafka kuchenna

uchwyty meblowe ceramiczne

biały balt drewniany

Uchwyty przyjechały do mnie ze sklepu  REGAŁKA. Wzorem miały nawiązywać do gałek, które zamontowałam wcześniej w TYM kredensie. Cudne ceramiczne uchwyty pięknie ozdobiły szafkę po babci.

ceramiczne uchwyty w paski

odnawiamy meble

A oto szafka w całej okazałości. Pracy było naprawdę sporo i chociaż są pewne niedociągnięcia w całym projekcie to jestem z efektu bardzo zadowolona. Najbardziej jednak z tego, że udało się nie wyrzucić tego mebla i tchnąć w niego nowe życie. Nie pokazuję jeszcze szafki w miejscu docelowym, bo musiałabym Wam zdradzić jak wygląda druga strona kuchni, w której trwają prace wykończeniowe ;-).
Kiedy szafkę zobaczył mój mąż stwierdził, że kolorek też bardzo babciny i że bardzo podobny do płytek, które babcia miała w łazience ;-).

różowa szafka

ścierka w gwiazdki


szafka z lat 50

I na koniec to co lubicie najbardziej. 
Takie małe porównanie, które pokazuje jak zmieniła się szafka wskutek mojej( a raczej naszej...bo przecież W. jest mi wsparciem i pomocą) działalności.

pastelowa szafka

Jak już przebrnęliście przez cały post to sprawdźcie jeszcze czy przypadkiem nie wygraliście skrzynek od 
REGALIA.EU.
Duża skrzynka wędruje do:

PANNA MYSIA

A dwie małe do:

emajkowska@onet.eu

Czekam na adresy 7 dni, a potem wybiorę nowego zwycięzcę ;-)
Żegnam się z Wami zdjęciem rozgwieżdżonego sierpniowego nieba na naszej wsi.

rozgwieżdżone niebo

Miłego dnia dla Was i wspaniałego tygodnia.

OLA
 
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig