4 mar 2015

MY OLD RADIATORS

Temat kaloryfera, a w zasadzie kaloryferów w naszym mieszkaniu
powraca do mnie niczym bumerang.
Jakie mamy kaloryfery możecie zobaczyć na zdjęciach z pokoju syna TUTAJ.
Przez blisko rok byłam przekonana, że jedyną słuszną decyzją będzie ich zasłonięcie,
bo są stare i brzydkie.
Miałam już projekt osłony na kaloryfer, która całkowicie zakrywałaby newralgiczne miejsca
O tak miało być...trochę skandynawsko ze względu na wzór (krzyżyki)


 Czytając Wasze komentarze pod postem z pokojem synka
stwierdziłam,
 że może łatwiej i ciekawiej będzie pomalować kaloryfery w kolorach kontrastowych, 
może zamiast kryć je za osłonami( które bardzo mi się podobają),
wyeksponować je i potraktować jako "zaletę" naszego mieszkania?
U syna z pewnością zdecyduję się na taką opcję.
Będzie to pomieszczenie testowe.
Zgadnijcie jaki kolor tam wybrałam??
Podpowiem tylko, że kontrast będzie duży i w moich ulubionych kolorach ;-)
Brakuje mi odwagi, żeby taką metamorfozę zafundować kaloryferom w innych pomieszczeniach.
Być może to sytuacja przejściowa, niewygodna myśl do której muszę przywyknąć.
Nie wiem ile czasu zajmie mi to "oswajanie się" z nowym wyzwaniem.
Dopóki to nie nastąpi kaloryfery pozostaną w kolorze ścian czyli białe ;-).

Znaleziono na cocolapinedesign.com
Znaleziono na inspiracionline.blogspot.com
Znaleziono na flickr.com
Znaleziono na traderadiators.com
Znaleziono na Pinterst
Bardzo żałuję, że nasze mieszkanie nie jest tak "stylowe" jak wnętrza, które wyszukałam i
że nie mam do dyspozycji takiej wielkiej przestrzeni, na której mogłabym się wnętrzarsko wykazywać.

Wczoraj zastanawiałam się nad przyszłością swojego bloga.
Nie doszłam do żadnych konstruktywnych wniosków.
Wobec tego proszę Was o pomoc.
Napiszcie proszę szczerze co Wam się u mnie nie podoba, co lubicie, jakich tematów chcielibyście więcej.
Cudotwórcą nie jestem ale być może uda mi tak zmodyfikować swoje miejsce w sieci,
by było nam tutaj przyjemniej ;).
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanej środy ;-)

OLA

SHARE:

84 komentarze

  1. gdybym miała taki żeberkowy kaloryfer, to na bank bym go pomalowała na kontrastowy kolorek. jak ja się cieszę, że te elementy aranżacyjne, które jeszcze kilka lat temu były obciachowe, albo "brzydkie" - teraz wracają do łask!

    ja uwielbiam Twoje DIY pomysły najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i dobrego dnia. DIY też lubię ;-)

      Usuń
  2. A ja mam problem z jednym kaloryferem u Opornika.Psuje mi moje poczucie piękna.I zasłonić nie da rady.Zapraszam do mnie gdzie do wygrania są 2 grafiki A.Ostapowicz!
    http://szalenstwa-panny-matki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo ja teraz też już nie zasłaniam ;-). Buziaki ;-)

      Usuń
  3. Doskonale wiem ile problemu może zrobić zwykły kaloryfer, dlatego w swoim domu z nich zrezygnowałam. Wiem, że nie jest to wszędzie możliwe, ale ja też byłabym za jego pomalowaniem na kontrastujący kolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu...my zrezygnowaliśmy z kaloryfera w kuchni, niestety gdzie indziej się nie da ;-)...też bym wolała ich nie mieć ;-)

      Usuń
  4. Olu mam ten sam problem z kaloryferami. Sama chyba bałabym się je wyeksponować (bo zwyczajnie ich nie lubię) i coraz częściej myślę o zabudowie. Ta w krzyżyki jest ekstra.
    Jeśli chodzi o Twoje miejsce w sieci, to jest na prawdę ok. Twoje zapędy wnętrzarskie są bardzo bliskie mojemu sercu, więc bardzo lubię podglądać jak zmienia się Twoje mieszkanie i podczytywać Wasze remontowe doświadczenia. Czerpię inspiracje z DiY i z niecierpliwością czekam aż wznowi się cykl o chatce. Uwielbiam ten klimat, który tam stworzyłaś (to chyba takie moje niespełnione marzenia o ucieczce z miasta :)
    Pisz to co czujesz. Pisz, jeśli uważasz że warto się czymś podzielić z innymi. Nie zmieniaj nic na siłę i pamiętaj by zachować umiar, bo jak blog jest o wszystkim, to zazwyczaj jest o niczym. :)
    Buziaki!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie chciałabym, żeby blog był o niczym...wybrałam wnętrzarsko dekoracyjną drogę i chyba to była słuszna koncepcja. A cykle o Chatce już wkrótce, bo przecież wiosna idzie ;-)

      Usuń
  5. Wyeksponuj, ja tak zrobiłam i uważam, że warto. Zobacz sobie jak taki kaloryfer wygląda teraz w mojej kuchni, może to Ci pomoże podjąć ostateczną decyzję, co zrobić ze swoimi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anito widziałam i dlatego też pomyślałam o wyeksponowaniu ;-)

      Usuń
  6. Kaloryfery to faktycznie niezły wnętrzarski problem. W salonie zakryje mój kanapą. Jednak najbardziej podobają mi się chyba takie obudowane. Pisz co chcesz , byle "od serca". Jestem u ciebie od niedawna i lubię tu zaglądać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aginko..u mnie kanapa tak stoi, że nie sposób nic zakryć ;-). Buziaki i dobrego dnia ;-)

      Usuń
  7. Czyżby czarny ? :)) Ja rok temu przemalowałam swój na czerwono ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo...ten kolor też biorę pod uwagę...z czerwieni nie mam nic ;-)

      Usuń
  8. Ja uwielbiam stare, żeliwne kaloryfery!!! W naszym nowy mieszkaniu w PL mamy takie nowoczesne, płaskie. W mieszkaniu w Niemczech mamy właśnie takie duuuuże, żeliwne i ja je uwielbiam!!! Uważam, że są mega ozdobne, niebanalne i naprawdę mozna z nich zrobić atut we wnętrzu - chociażby, tak jak mówisz, pomalować ja kontrastowym kolorem. W zyciu nie zakrywałabym ich!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha, i jeszcze jedno Olu, ja tez ostatnio myślałam nad sowim blogiem, jego miejscem w sieci. Doszłam do wniosków takich, że blog ma sens tylko wtedy, kiedy pisany?prowadzony jest szczerze, ode serca, z naszej wewnetrznej potrzeby. Jeśli komus to odpowiada-super, jeśli nie-też ok, z pewno,ścią prowadzenie bloga pod publikę, pisanie o tym co komuś się podoba nie ma sensu, jak dla mnie przynajmniej. TY sobie bardzo dobrze radzisz w tematach wnętrzarskich i jest ok jak jest :-) pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    2. Magda bardzo Ci dziękuję za te słowa...ja piszę od serca...jeśli nie mam o czym napisać to nie piszę, bo nabijanie statystyk mnie nie bawi ;-). Ten blog to taki mój własny dziennik...dziennik mojej twórczości i metamorfoz w moim domu ;-). Dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że kaloryfer zostanie potraktowany żółtą farbą, mam rację ?
    W treści bloga nic bym nie zmieniała. Skoro zagląda tu tyle osób to znaczy, że jest nić porozumienia i jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-)...zastanawiałam się nad zółcią, jednak nie będzie żółty ;-)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. A widzisz nic nie jest oczywiste ;-)

      Usuń
  11. Ja także myślę, że kaloryfer pomalujesz na żółto. Czekam na efekt. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ola masz żeliwny kaloryfer, aż szkoda go zasłaniać. Ja dobrałabym kolor do krzesła. Byłoby wtedy loftowo :D. Nie zasłaniaj! Maluj! Coś na pewno wymyślisz. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia czytasz w moich myślach ;-)

      Usuń
  13. Kaloryfer to też u mnie odwieczny problem... jak na razie maluję go w kolorze ścian.
    Bardzo ciekawa jestem jaki kolor u siebie zaprezentujesz:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w kolorze ścian maluję kaloryfer w salonie...na więcej się nie odważę ;-).

      Usuń
  14. i ja mam takie kaloryfery i też są moją solą w oku,pomysł z zabudowaniem bardzo mi się podoba a wiesz możę czy taką osłonę można gdzieś kupić bo na samodzielne wykonanie to raczej się nie zdecyduje a wtedy zostanie mi tylko pomalowanie tych moich jak narazie pokrytych srebrzanką staruszków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy ktoś to robi ale z pewnością tak ;-). Ja chciałam samodzielnie...dociąć deskę na wymiar, wyfrezować krzyżyki. Z boku kaloryfera umieścić taki stelaż: cztery kantówki skręcone w ramkę. Jedno ramię ramki dokręcić do ściany, a do przeciwległego dokręcił osłonę...taki mam pomysł ;-)

      Usuń
  15. Ja mam ten sam problem Olu, w naszym salonie jest taki stary kaloryfer, długi i nie do zdemontowania, a mieszkanie wynajmujemy, wiec nie bardzo możemy coś z tym zrobić. Planowałam pomalowac na biało, odswieżyć kolor, ale bez zdejmowania to dość trudne, jeśli chce się zrobić to dokładnie.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Marysiu, z malowaniem trzeba się nieźle namęczyć ;-)

      Usuń
  16. Ola po co zmieniać coś co jest bardzo dobre ??? mnie się twój blog podoba w takiej wersji ....a kaloryfery stare ,to teraz atut !!!!! ja obstawiam że będą żółte lub czarne :))))) buziole

    OdpowiedzUsuń
  17. Ola po co zmieniać coś co jest bardzo dobre ??? mnie się twój blog podoba w takiej wersji ....a kaloryfery stare ,to teraz atut !!!!! ja obstawiam że będą żółte lub czarne :))))) buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo blisko, a za opinię o blogu dziękuję ;-)

      Usuń
  18. Olu znając Ciebie kaloryfer będzie żółty, i powiem Ci że ja też bym nie zasłaniała kaloryfera, po pierwsze dlatego że mnie się osłony nie podobają a po drugie uważam że zawsze gdzieś trochę ciepła za tą osłoną się zablokuje, pozdrawiam i zapraszam do mnie ,post dzięki Twojej inspiracji już powstał http://thirdfloorno7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część...dzięki za opnię i już do Ciebie pędzę ;-)

      Usuń
  19. Trafiłam do Ciebie Olu i zostałam bo podobają mi się twoje pomysły, projekty. Nie da się tak zrobić aby trafić we wszystkie gusta...
    w mojej ocenie to co pokazujesz na blogu jest dla mnie cenne i czasem bardzo inspirujące...
    A kaloryfer pomalowałabym na szary lub srebrny kolor ...bardziej industrialnie...pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu...dziękuję bardzo...ja nie chcę aby mój blog był zlepkiem wszystkiego...chodzi mi raczej o to, że może ma być na nim więcej czegoś, a czegoś mniej ;-). Buziaki i dobrego dnia ;-)

      Usuń
  20. Kaloryfery na zdjęciach, które pokazujesz, stare, ale bardzo na czasie, jeszcze kilka lat temu nie podejrzewałabym, że będą takie modne... Ja też obstawiam żółty w pokoju syna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta tym razem nie trafiłaś ;-)

      Usuń
  21. kaloryfer pomalowałabym na czarno lub żółto,
    u mnie pomalowałam kiedyś kaloryfer w salonie na złoto a teraz myślę o przemalowaniu go na czarno, tylko czekam aż mój mąż ochłonie po moich ostatnich metamorfozach,
    a Twój blog bardzo lubię, nic bym na nim nie zmieniała, tylko częściej pisz na nim, Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję...obiecałam mojemu Mężowi, że blog nie będzie ważniejszy niż rodzina ;-)...stąd czasem mnie tutaj tak mało...żeby przygotować trzy posty to zwykle robię zdjęcia i piszę teksty cały weekend ;-)...postaram się pisać więcej ale wobec złożonej obietnicy może to być naprawdę trudne ;-)

      Usuń
  22. Prawdę mówiąc kaloryfer w pokoju F. wcale nie rzucił mi się w oczy. Stare kaloryfery są naprawdę fajne. Odświeżony czy to na biało czy szaro czy czarno czy żółto na pewno tylko na tym zyska.
    A co do treści bloga - na razie widzę tylko fazę rozwoju, a nie stagnacji. Przecież ciągle napływają nowi czytelnicy a popularność ciągle wzrasta! Tak trzymaj Olu i nie zmieniaj - trochę DIY, trochę inspiracji, a jak się zacznie sezon na chatkę to w ogóle będę z jęzorem przyklejona do monitora :-) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia Twoje słowa zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy.

      Usuń
  23. Wlasciwie to nawet nie zwrocila uwagi an kaloryfer w pokoju Twojego synka,fantastyczne wnetrze skupilo moja cala uwage:)
    mysle,ze chodzi Ci po glowie zolty kolor,albo czarny..)
    Olu lubie Twojego bloga takim jaki jest!Nic bym nie zmieniala:)Pokazuj po prostu co u Ciebie sie dzieje)
    sciskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Natalia i dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  24. Już sama nie wiem, ale do tej pory wydawało mi się, że białe kaloryfery najmniej rzucają się w oczy i nie potrzeba ich ukrywać za osłonami.
    A jeśli chcemy uczynić go obiektem rzucającym się, wyrazistym, może nawet dziełem sztuki to wtedy wystarczy puszka farby w odpowiednim kolorze i po sprawie :). Ale to tylko moje odczucia. Jeśli jest stary i żebrowany na pewno potraktowałabym go farbą :).
    Miłego dnia Olu!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marta ;-). Dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  25. A ja powymieniałam wszystkie kaloryfery na "nowoczesne" i teraz żałuje :( Olu dziękuję za rady odnośnie farby do kuchni. Już zakupiona i teraz trzeba się zabrać za malowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ja totalnie zapomniałam o zdjęciu dla Ciebie...przepraszam ale mam pamięć dobrą ale krótką ;-)

      Usuń
  26. Ja mam w mieszkaniu rowniez stare i brzydkie kaloryfery....najgorzej jest w pokoju dziennym, bo nie mam pomysłu jak go zasłonić, albo przynajmniej sprawić, aby nie rzucał się w oczy. U synka sprawdziła się zaslonka, u córki zas kaloryfery będzie pod biurkiem. Ciekawa jestem co zmajstrujesz ☺ będzie czarny?

    OdpowiedzUsuń
  27. A jeśli chodzi o bloga to zostań taka jak jesteś, zmiany przyniesie życie☺jak dla mnie jest idealnie☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki...nad szarością myślę i nad czernią...waham się trochę, ale może wkrótce przestanę ;-)

      Usuń
  28. Oleńko ja uwielbia to miejsce, które tutaj tworzysz. Lubię Twoje pomysły, najróżniejsze DIY, a także zmiany w Twoim domu, które prezentujesz. Zwłaszcza posty z chatki są bliskie mojemu sercu:) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu na Chatkę czeka dużo osób...my także...jeszcze chwilę, jeszcze moment i będzie można znów o niej myśleć ;-)

      Usuń
  29. Lubię stare kaloryfery i takie mam u siebie (nie licząc łazienki) i lubię się nimi "chwalić" ;) na Twoim miejscu odkryłabym kaloryfer ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widziałam fajne połączenie szarej albo czarnej ściany i kaloryfer pomalowany na ostry pomarańcz lub żółty - efekt obłędny! :-)) Obstawiam, że również i Twój jest żółty ;-) pozdrawiam :-))

    www.dekoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weroniczko...nie tym razem...myślę o szarości ale kto wie czy jeszcze nie zmienię zdania ;-)

      Usuń
  31. Moje są białe i odkryte i nawet je lubię... Sprobuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iwonko...tak zrobiłam w salonie ;-)

      Usuń
  32. Zasłonięcie kaloryfera to dobry pomysł na lato. A zimą... ja bym pomalowała na czerwono:) to byłby dopiero kontrast i byłoby dość ciekawie i oryginalnie:) Co do bloga to możesz zrobić ankietę dla czytelników, ja u siebie zrobiłam, wyciągnęłam sporo wniosków i teraz powoli wprowadzam zmiany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pomysł z ankietą...u nas czerwień raczej nie przejdzie, bo bardzo nie lubię ;-)

      Usuń
  33. Co to za pytania? Kochana pędź do przodu, przecież Wiesz czego chcesz...to Twój świat, więc przedstawiasz nam tak jak go czujesz...chociaż czasami to nie moja bajka, ja lubię tu zaglądać, ponieważ czuję pasję w tym co tworzysz, Twoje pomysły pomagają innym zmienić u siebie coś na lepsze, więc nie zmieniaj się tylko " pchaj ten wózek" do przodu:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że w każdy post wkładam serce i mnóstwo pasji...czasem pracuję do późna, czasem ręce odmawiają posłuszeństwa, czasem nie mogę z łóżka wstać, bo ciało czuje jeszcze " dzień poprzedni". Mąż czasem pyta skąd we mnie tyle siły.

      Usuń
  34. Blog jest świetny. Bądź sobą I rób to co Tobie w duszy gra Moim zdaniem to najlepsza recepta
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dorotko dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  35. Mi się strasznie podobają te stare kaloryfery. W domu moich Rodziców są jeszcze takie, u nas niestety wymienione na nowocześniejsze. Jakbym miała żeberkowe u siebie, na bank pomalowałabym je na czarno :-) Wyglądają obłędnie. A swoją drogą, ciekawa jestem, czy można jeszcze znaleźć w sklepach te stare żeliwne kolosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam takich w sklepie...czerń chodzi mi po głowie ;-)

      Usuń
  36. Kochana, jeśli bym miała taki kaloryfer to właśnie tak jak mówią dziewczyny, wyeksponowałabym go :) Dobrze, że chcesz zrobić test i przekonać się jak to będzie wyglądać. Mam nadzieję, że efekt Ci się spodoba.

    Co do Twojego pytania to ja nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do bloga. Wszystko jest ładnie, pięknie i tak jak według mnie powinno być. Chętnie na niego zaglądam i nie tylko ja ;) a to chyba świadczy o tym, że bardzo nam się tu podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło te słowa przeczytać...pozostaje mi chyba robić swoje ;-)

      Usuń
  37. Mam też takie grzejniki i uwielbiam je! ;-)
    Lubię do Ciebie zaglądać bez względu na tematykę. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  38. pewnie będzie żółty. zazdroszczę ci żeberkowych, te nowego typu już tak fajnie nie grzeją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że jest z nowymi problem...my u siebie mamy często saunę ;-)

      Usuń
  39. Czekaj, czekaj, najpierw zgadnę - będą żółte ? No, w ostateczności szare...
    Błąd ? A jakie to ma znaczenie ? Jesteś. Pokazujesz co TY lubisz, co Tobie (Wam) się podoba, jakie masie diznajnerskie rozważania. Babo, rób swoje. Dlatego tu wracamy. Kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję...no szare, szare...albo czarne, bo jeszcze się nie zdecydowałam ;-)

      Usuń
  40. Ja mam pytanie dotyczące zabudowy kaloryfera: czy w ten sposób nie ograniczamy dostarczania przez niego ciepła? I czy to jest bezpieczne, praktyczne- chodzi mi o to, że el tworzące zabudowę bd narażone na kontakt z wysoką temperaturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgłębiałam tematu jeszcze tak dokładnie ;-)...widziałam jednak, że są takie maty "odbijające" ciepło to jeśli chodzi o zabezpieczenie powierzchni...u mnie chciałam zabudowę częściową...więc taka osłona z przodu kaloryfera, a boki puste. Wydaje mi się, że w ten sposób ciepło mogłoby się swobodnie rozchodzić i całość byłaby bezpieczna ;-)

      Usuń
  41. Też mam taki stary kaloryfer, myślałam żeby go zasłonić , ale ostatecznie został pomalowany na zielono :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo słuszna koncepcja ;-)

      Usuń
  42. Dobry wieczór!
    Ja również podzielam zdanie, że zasłanianie kaloryfera TAK - ale tylko latem (poza sezonem grzewczym). A na zimę - jesień to odsłaniam i eksponuję. Żeby nie przepłacać na grzaniu.
    A takie "stare" kaloryfery to rewelacyjny sposób na zabawę kolorem.
    Nie to te współczesne blaszane płyty...no chyba że ktoś ma zaskórniaki i może sobie pozwolić na współczesny design :)

    Olu - bądź sobą. Pisz co Cię ciszy, co wkurza. Jak walczysz z przeciwnościami i codzienną szarzyzna dnia.
    Twój blog stał się już dla mnie kultowy i nie wyobrażam sobie dnia bez zaglądania w Twoje progi. Pozwala mi to zapomnieć o codziennych smutkach, pustym domu, czasem dzwoniącej w uszach ciszy - braku drugiego człowieka.
    Więc pisz proszę.
    pozdrawiam i ściskam
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia...Ty nie wiem nawet jak emocjonalnie podchodzę do wszystkich słów...i teraz też targają mną emocje, bo Twoje słowa i także słowa innych to znak, że jest dobrze i że dostrzegasz, że się staram. Staram się chronić swoją prywatność...ale mam swoje smutki i radości...cieszę się, że są zrównoważone, że "ciemna strona" nie dominuje. Będę pisać, bo wszyscy razem dajecie mi siłę.

      Usuń
  43. Mam ten sam kłopot... W naszym gryzoniowym mieszkanku misz-masz kolorów i form... Prawdziwa uczta dla oczu spragnionych... wnętrzarskiego bałaganu. I te ohydne kaloryfery,z którymi też nie wiemy, co poczynić...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig