8 maj 2015

CZYTELNICZY PROBLEM

Mamy w domu dużo książek.
Sporo starych wydań i naprawdę dużo nowości.
Jesteśmy rodziną czytającą, a w zasadzie żoną i mężem, którzy lubią czytać.
Za to Syn...no jakiś z innej bajki.
Ósmy krasnoludek i czwarta  świnka w jednym.

Książeczki Franek "oglądał" odkąd miał kilka miesięcy, z czasem łapał nazwy rzeczy przedstawionych na ilustracjach, szybciutko odszukiwał nazwane przedmioty w książeczkach
Potem kupowaliśmy książeczki z krótkim tekstem lub ewentualnie dzielone na rozdziały.
Ulubioną książką dwuletniego Frania była : "Wielka księga przygód Reksia"
Prawie trzyletni Franek pokochał "Pana Kuleczkę" i niesforną kaczkę Katastrofę.
Czytaliśmy Frankowi na dobranoc, czytaliśmy w ciągu dnia, czytaliśmy bardzo dużo.
"Pinokio", "Don Kichot", "Witaj Karolciu", "Moja Mama Czarodziejka", "O czterech warszawskich pstroczkach", "Dzieci z Bullerbyn", "Filonek Bezogonek", "Rogaś z doliny Roztoki" i wiele innych przeczytaliśmy do czwartych urodzin Franka.
W piątym roku życia zapałał miłością do opowieści strasznych ( zdecydowanie ma to po mnie):
"Ronję córkę zbójnika" czytaliśmy trzy razy, "Hobbita" dwa, kilka razy przebrnęliśmy przez wszystkie tomy "Harryego Pottera"
W literaturę "ciężką" wplatałam utwory Grzegorza Kasdepke.
Przy "Z piaskownicy w świat" Franek ryczał ze śmiechu, "Detektywa Pozytywkę" mamy w małym palcu. Chętnie staliśmy się częścią "Drużyny Pani Miłki".
Uwielbiał słuchać więc wydawało mi się, że kiedy nadejdzie jego czas to w sposób naturalny pokocha czytanie.
 
Zagonić moje dziecko do czytania to nie lada wyzwanie.
Gdy tylko pada hasło:"Czytamy" Franek zaczyna "czarować".
A czaruś z niego wyjątkowy.
Jak na zawołanie pojawiają się wizje kolejnych "nie cierpiące zwłoki" zajęć.
A to musi pokój musi posprzątać ( perfekcyjny pan domu), 
a to sobie przypomni o zadaniu na najbliższą środę ( do godziny 0 kilka dni, a on zwykle zostawia wszystko na ostatnią chwilę), 
a to jest zmęczony i musi się przespać ( a trzy minuty wcześniej działał na baterii Energizera).
Jego intencje są dla mnie jasne.
On wie, że ja wiem, a mimo to koncertowo gra na moich emocjach,
świadomie i z premedytacją testuje moją wytrzymałość.
 
Będziesz czytał?? - pytam
Nie!!! -odpowiada
A dlaczego???..."Bo nie i już"
Nerw mnie wtedy łapie i mam ochotę zamordować własne dziecko.
Żeby nie wybuchnąć zaczynam liczyć do 10.
1...2...3...
"Chodzisz do szkoły i codzienne czytanie to Twój obowiązek, Pani prosiła ( tutaj odwołuję się do autorytetów) żebyście czytali"
" Nie zmusisz mnie!!!" - on na to.
...4...5...6
Próba sił to coś co "uwielbiam".

Moja determinacja żeby F. czytał jest równie mocna, co jego do czytania niechęć.
Negocjujemy. 
Proponuję więc: "Zrobimy listę jak będziesz ładnie czytał przez miesiąc to Ci coś kupię albo zrobimy sobie jakąś fajną wycieczkę" 
Wydaje się, że złapał przynętę: "A jaką wycieczkę??"
"Pojedziemy do zoo, albo do centrum wspinaczkowego...albo do parku dinozaurów"
"Nuda...Byłem w przedszkolu, a potem w pierwszej klasie jeszcze...nie czytam"
"To może Ty coś wymyślisz....może gdzieś chciałbyś pójść??" - drążę temat dalej.
"Wiesz co mama...posiedzę w domu i nie będę czytał"
Zmora dzisiejszych czasów...dzieci wiedzą wszystko i były już wszędzie, 
jak rodzic ma zaproponować dziecku fajny sposób spędzania wolnego czasu skoro nic już nie jest atrakcyjne - no może wyjazd do Legolandu lub Disneylandu byłby ;-).
Więc jak nie prośbą to groźbą.
"Będziesz czytał i tyle, będziesz czytał, bo jak tak mówię. A jak nie, to nie pozwolę Ci oglądać telewizji przez tydzień"
No i mamy ryk i czuję się okropnie, bo po raz kolejny poniosłam rodzicielską porażkę,
a liczenie mogę sobie wsadzić.




Zapisaliśmy się nawet  do biblioteki publicznej, Franek ma swoją kartę, sam wybiera książki dla siebie.
Kiedy docieramy do domu, wszystkie, bez wyjątku lądują w kącie.
Nie ograniczam się jedynie do wypożyczania, dużo książek kupuję.
W księgarniach jak sami wiecie jest naprawdę spory wybór ;-).
Franek z książką to niezwykle rzadki widok.
Jeśli zdarzy mi "przyłapać" go z jakimś wydaniem to najczęściej ogląda książkowe ilustracje.
Wbrew samej sobie nabyłam "głupkowate" wydania książek LEGO NINJAGO i CHIMY.
Wszystko po to, żeby zachęcić go do czytania.
 Okazało się, że w kręgu zainteresowań Franka są wyłącznie klocki LEGO z tej serii.
 


Podzieliłam się ostatnio swoją frustracją ze moją mamą.
A ona mi na to: " Ty też nie chciałaś czytać!! Co ja miałam z Tobą problemów!!!
Niedaleko pada jabłko od jabłoni ;-).

Pozostaje mi chyba czekać spokojnie  na moment kiedy Franek i książka
nie będą to dwa wykluczające się elementy ;-).
A może macie jakieś czarodziejskie sposoby na to aby zachęcić dziecko do czytania
i zechcecie się tutaj nimi ze mną podzielić??


Udanego dnia dla Was.

OLA

SHARE:

61 komentarzy

  1. Oj Olu, z moim synem miałam to samo. Nie połknął bakcyla :(
    Dzisiaj jako dorosły facet czyta. Najchętniej literaturę ze swojej branży (disagn, typografia). I najchętniej po angielsku. Nad tym może siedzieć godzinami.
    A moim zdaniem czytanie drukowanych na papierze tekstów zupełnie inaczej działa na wyobraźnię, dłużej zapada w pamięci, niż tekst przeczytany w komputerze. Myślę, że coś w tym jest.
    Ale to jest syndrom dzisiejszych czasów - komputery, smartfony itd. Inne rzeczy działają na wyobraźnię naszych dzieci, niż na naszą. Czy to dobrze, czy źle - przyszłość pokaże.
    Pozdrawiam i miłego weekendu Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu no właśnie zobaczymy, mamy na dvd filmy z napisami, które bardzo lubi...to zaczyna czytać ale się złości, że nie wszystko zdąży ;-) . I dla Ciebie miłego dnia ;-)

      Usuń
  2. Moim zdaniem załapie bakcyla, kwestia czasu. Może zacznij od podsuwania fajnych komiksów - kto ich nie lubi? Nawet jeżeli jest to głupkowata literatura o superbohaterach z Marvela (kompletnie dla mnie od czapy).
    Mojego wołami do czytania nie ciągnęłam. Chociaż ostatnio zmuszałam gościa do lektury szkolnej. Kara: tydzień bez kompa. Normalnie potrafi książkę połknąć w parę dni, a tutaj porażka! 3 tygodnie męki z Anią z Zielonego Wzgórza :P
    A np. taka "Gra Endera" pożarta w parę dni - trafiłam z nią, kupując na urodziny. Muszę więc brać poprawkę na gust czytelnika, to co mi się podoba, niekoniecznie jemu. Cała seria przygodówek z Ullissesem Moorem leży w kącie, Pan Samochodzik czy Tomek też nie w smak, Wakacje z duchami - może być.... - a ja bym się dała za te książki w młodości pokroić. Na urodziny dostał Lema. Skoro SF uwielbia, trzeba kupować własnie to. A na liście życzeń ma S.Hawkinga - już wyczaił pozycję u dziadka i chce "pożyczyć".
    To sobie pogadałam.
    PS. Zdjęcia jak zwykle w dechę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha...może podsunę mu Ronję znów, bo on ją bardzo lubił...bo dotychczas wszystko jest głupie ;-). Chciałby "Władcę pierścieni" ale ja mu przecież czytać nie będę???...no nic musimy poszukać ;-)

      Usuń
  3. Olu nie ma co zmuszać małego buntownika, zobaczysz przyjdzie taki czas kiedy sam sięgnie po książkę. My też aktualnie codziennie czytamy Alanowi i też zastanawiam się jak to z nim będzie... myślę, że nic na siłę bo to daje odwrotny efekt. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga właśnie się o tym przekonuję ;-)

      Usuń
  4. Sama pamiętam, że w jego wieku nie czytałam za wiele. Dopiero mając naście zaczęłam czytać namiętnie. Moim zdaniem nie powinnaś aż tak kłaść na to nacisku. Przekona się sam w swoim czasie widząc jak jego rodzice pogrążeni są w lekturze. Takie nakazywanie czy na siłę przekonywanie do czytania może wywołać złe skutki. Być może w wieku buntu celowo odwróci się od książek pamiętając jak bardzo Ci na tym zależało.
    Musimy się liczyć, że wszystkie nasze decyzję wpływają nie tylko na teraźniejsze ale także na przyszłe decyzje naszych dzieci.
    Wiem, iż ekspertem w tej dziedzinie nie jestem. Uważam jednak, że najwięcej dziecko się uczy po przez obserwacje. Teraz obserwuję was, ponieważ jesteście dla niego niepodważalnym autorytetem i mam nadzieję (czego wam życzę) aby tak pozostało.
    Życzę powodzenia. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, pewnie będzie ciężko no ale musimy dać radę ;-)

      Usuń
  5. Nic na siłę. I zasada jak rodzice czytaja i czyta się dziecku , pada. Mam podobnie, tzn. jak coś spodoba się córci , to czyta, lubi gazetki . Książka czasami , ale wtedy ja jej czytam , tak jak robiłam wtedy kiedy nie umiała czytac. Myslę, że nic na siłę. Mnie nikt nie zmuszał do czytania a pamiętam, ze pierwszą rzeczą jaką robiłam po obudzeniu sie do czytanie książki , pochłaniałam Anię z Zielonego Wzgórza, Foresta Gumpa itp. Dzieci maja teraz dużo więcej atrakcji wokół siebie ale przyjdzie taki dzień , że sięgnął po ten zapisany świat i nie odpędzimy od książki. Życzę tego Tobie i sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha więc zmagamy się z podobnym problemem...u nas jedną z pierwszych lektur szkolnych był Kubuś Puchatek do przeczytania w całości. Słyszłam tylko: "ale to nudne", "coś strasznego"...może to tak źle na Franka podziałało

      Usuń
  6. U mnie to samo. Zobaczyć go z książką, to ja zobaczyć spadająca gwiazdkę z nieba...
    Tym bardziej, że Ja czytam od "poduszki"...wręcz wykradałam mamie książki z jej biblioteczki te dla dorosłych z kluczem, i jamnikiem..byłam fanką kryminałów :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kryminały to fajna rzecz, lubię do teraz. Miłego dnia dla Ciebie.

      Usuń
  7. Olu, ja z doświadczenia wiem, ze zmuszanie malucha do czegoś czego teraz nie lubi, nic nie da. Mój 19-to latek nienawidzi czytać. :( Próbowałam, jak Ty wielu sposobów. Mamy nawet książki Grzegorza Kasdepke z podpisami, bo byliśmy na spotkaniach z autorem. I nic! Dla niego książki mogą nie istnieć. Za to kocha matematykę. Matma to dla niego przedmiot jak tlen do życia. No i cóż. Ha, ha... właśnie kiedy piszę o tym mój Tomek zdaje rozszerzoną maturę właśnie z matmy :))) Nic się nie martw, tylko obserwuj i udostępniaj mu możliwości do rozwijania swoich pasji.... Trzymaj się :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak staram się robić ale trochę wiem jak to w szkole jest: jak ktoś "dukał" to wszyscy się z niego śmiali...Powodzenia dla Tomka. Dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  8. Nie zmuszaj, nie zachęcaj, odpuść, szkoła wystarczająco obrzydza czytanie. Czytanie, bo trzeba, bo muszę, to najlepsza droga do znienawidzenia czytania. Ja nawet lektur czytać nie każę ;) Audiobooki sobie słuchamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha super pomysł, dziękuję Joasiu ;-)

      Usuń
  9. Ja też bym to przeczekała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi chyba nic innego ;)

      Usuń
  10. Nie zmuszaj, ale wykorzystuj każdą okazję do czytania. Ot choćby program telewizyjny czy książkę kucharską przy wspólnym pichceniu. Będzie miał kontakt z tekstem. A wy dalej czytajcie mu ciekawe książki, żeby rozbudzać wyobraźnię i zasób słów. Mam trzy córki każda w innym momencie zaskoczyła z czytaniem. Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasób słów Franek ma takie jak przystało na 13 latka ;-)...dalej czytam, dalej opowiadam opowiastki, zrobię wszystko żeby się czytaniem zainteresował...czytamy napisy na filmach ;-)

      Usuń
  11. Trzeba czekać :) Może Twój synek to mały przekora i lubi robić inaczej niż mu każą, ja mam tak do tej pory :). Lubię realizować swoje pomysły i przedsięwzięcia, czyiś już nie koniecznie.
    Buziaki Olu i radzę daj na luz :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta on to mały przekora i wielki indywidualista ;-)

      Usuń
  12. hmm..może rzeczywiście trzeba ten czas książkowej niechęci przeczekać..mój synuś jest fanem książek,bardzo chętnie je sobie nawet sam kupuje ale zawsze o jednej tematyce..statki i okręty podwodne to coś co uwielbia i nie ma zakupów żeby nie wrócił z książką (jak dobrze,że w Auchan można je tanio upolować) albo chociaż z czasopismem..tyle,że jak lubi je kupować/dostawać tak z czytaniem różnie bywa..czasem trochę trwa zanim przeczyta więc wręcz muszę mu nieraz zabraniać kupna czegoś nowego póki nie przeczyta tego co ma..generalnie coś musi go wciągnąć żeby przeczytał a to na co ma mniejszą ochotę jak np.lektury idą mu powoli ale też bez większego buntu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma rady - nic na siłę bo to może jedynie jeszcze bardziej zniechęcić ;p
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Swoich dzieci jeszcze nie mam, ale mam nadzieję, że pasje do czytania odziedziczą po mnie (narzeczona nie przepada za czytaniem) :D
    W czasach szkolnych za trzy "5" dostawałem ksiązke, była to niezła motywacja do nauki dla mnie:) Ciekawe jak to będzie z dziećmi ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. PS. Ja rozkochałem się w ksiązkach od Alfreda Szklarskiego i przygód Tomka Wilmowskiego może i na Franka to podziała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd próbowaliśmy ;-)...książka nie jest żadną motywacją dla Franka ;-)

      Usuń
  16. Ze mną było tak samo. Czytanie było dla mnie jak najgorsza kara. Skończyła się szkoła, nauka i pokochałam to...Mój 6latek jest obecnie zafascynowany nauką czytania. Myślę, ze to przejściowa fascynacja hehe
    Wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może z Frankiem będzie jak z Tobą ;)

      Usuń
  17. Mam podobne obawy co Ty, ponieważ Mój Banderasito ma książki w głebokim poważaniu i nawet ich oglądac nie chce, za to corka przyjaciolki rowiesnica nawet umie pokazac gdzie jest miś na obrazku...i też mnie to martwiło strasznie, ale chyba nie ma co, chyba minie!

    OdpowiedzUsuń
  18. O matko z córką ale się uśmiałam:DD wybacz Moja Droga..bo temat..ykhm.. jakby smutny,a dla Ciebie-widzę-wręcz koszmarny..:D nie będę opowiadać o Antku,bo to ten sam typ,ale wierzę,że to minie:D Mojego męża też zmuszano do gry na pianinie od dziecka...wył i grał..:/ aż znienawidził pianino do szpiku kości... po 15 latach wrócił...zakochał się w nim na nowo i ... oprócz tego,że świetnie sobie z pianinem radzi,to jest też wybornym perkusistą:D więc wiesz...jeszcze Ci Franek książkę napisze!bo z TAKIMI podstawami jakie mu daliście-jestem niemal pewna!:))buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no koszmarnie to czasem jest ale wiesz nie jestem w stanie się złościć na niego dłużej ;-). Mój mąż jak po wyjsciu z lekcji gry na pianinie właśnie powiedział do swojej mamy: niepotrzebnie temu panu powiedziałem "do widzenia", bo my się więcej nie zobaczymy - a miał 6 lat i to była pierwsza lekcja ;-). Myślę, że mój Franek ma "charakterek" po tatusiu

      Usuń
  19. U nas droga też nie była łatwa. W przypadku syna zadziałały komiksy. Przymknęłam oko na Kaczora Donalda I zobaczyłam że sie zaczytuje. Poścwiczył czytanie, poczuł satysfakcję gdy doczytał do ostatniej strony, chciał następną.... a potem płynnie przeszliśmy na książki. U córki podstawą był dobór pozycji czytelniczych i długa droga autem do Chorwacji bez telefonu I tableta :-) załapała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę schować tablet w drodze na wakacje...super pomysł ;-)

      Usuń
  20. U nas w domu też czyta się dużo książek, mam nadzieję, że przekażemy ten nawyk dziecku :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie "wyjdzie w praniu". Miłego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  21. No i nie zmusisz ot co! Musi sam dojść do tego, że książki są fajne. Nie martw się na pewno widząc, że jego rodzice dużo czytają, będzie miał to we krwi :) Ja pamiętam, że całą podstawówkę nie lubiłam czytać. Lektury to były zmory. Nawet Dzieci z Bulerbyn opornie szły... Aż przeczytałam Kłamczuchę Musierowicz, ta mnie wciągnęła! I od tej pory lubię czytać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiałam się, bo dzieci to dla niego była męka ;-)

      Usuń
  22. kurcze nie wiem co powiedzieć. Moje dzieci czytają. W szczególności średnia córka, codziennie z nosem w książkach. Pochłania wszystko. Ale ona od malutkiego wszędzie z książką była. Nawet jak do sklepu jechaliśmy czy na pocztę, do samochodu brała książki. Jak miała 6,5 roku czytała już mity greckie. Ale to ewenement wiem, bo słyszę od innych rodziców jaki maja problem z czytaniem dzieci. Dużo bodźców na co dzień mają z innych stron i książka jest mało atrakcyjna w tej konfrontacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie, kiedyś nam zostawała tylko wyobraźnia pobudzana czytaniem książek...dzisiaj dzieci mają wiele opcji, ale czy przedtem było fajniej??. Dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  23. Czytanie mnie nuży, wolę oglądać.Nigdy nie lubiałam czytać lektur, wolałam jak robiła to ciocia Lonia:)Uwielbiam zaś czytać blogi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Franek też woli jak ja mu czytam ;). Dobrego dnia dla Ciebie ;)

      Usuń
  24. Ja jako dziecko "połykałam" wszystkie książki nałogowo,nikt nie musiał gonić mnie do czytania.Chyba jednak nic na siłę,choć poddawać się nie powinnaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną w młodości było tak samo ;-)

      Usuń
  25. Ja tez uważam, że nic na siłę. Z moim nastolatkiem przerobiłam już chyba wszystkie etapy. Dom, piwnica pełna książek, albumów, czasopism. Starych, nowych, ciekawych i nie ciekawych. Mąż czytający wszystko i bez przerwy, aż do przesady. Ja czytająca, może trochę mniej. A nasza ratolośl zupełnie nie z tej bajki. Długo nie czytał nic. Późno zaczął czytać samodzielnie. Nie dość, że sam nie czytał to i nie za bardzo lubił jak mu czytaliśmy. Potem szkoła, pierwsze czytanki, ciężko było. Lektury mu czytałam (o zgrozo). Pierwszy przełom nastąpił właściwie w okolicach 4 klasy. Zaczął zauważać książki. I to tak sam z siebie. Ja już mu odpuściłam. Czytał więcej i więcej. Trwało to może do końca podstawówki. W gimnazjum właśnie przestał czytać. Twierdzi, że nie ma co czytać. Przeczyta czasem politykę od deski do deski. Lektur nie czyta. Twierdzi, że szkoda czasu. W klasie podobno nikt nie czyta bo są nudne. Czyta streszczenia, opracowania. O dziwo ma 5 z polskiego. Nie wiem już co mam myśleć. Nastolatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S.
      Nasze książkowe przeboje (oczywiście na etapach czytania)
      1/Grzegorz Kasdepke (czytał wszystko ale ulubiony był Detektyw Pozytywka)
      2/Astrid Lindgren (wszystkie książki ale najbardziej polubił Emila ze Smalandii)
      3/cała seria Mikołajka
      4/seria książeczek Już czytam (wyd. Book House) a najbardziej autorki Agnieszki Stelmaszyk
      5/Dziennik cwaniaczka (wszystkie części kilka razy)
      6/seria książek Micka O'Hare
      może komuś przyda się ta nasza lista

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za listę, trzy pozycje mamy za sobą...czytałam Frankowi...poszukam Emila może mu się spodoba...czyli dzieci czytają okresowo ;-)

      Usuń
  26. Może faktycznie trzeba przeczekać, przykład zawsze idzie z góry, dzieci uwielbiają naśladować to, co robią rodzice. Wy oboje z mężem dużo czytacie, może i synek w końcu się skusi i pójdzie w Wasze ślady :) Moja córa już dorosła i ma takie fale.... czasami książki pochłania, jedną za drugą, a czasami wcale się do nich nie dotyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fale to miewa chyba każdy...chciałabym żeby u Frania coś się zmieniło w tej materii...no ale zobaczymy może jakoś to będzie ;-)

      Usuń
  27. a komiksy? :) treści może marne, ale dla dzieci bardzo ciekawe :) od czegoś trzeba zacząć, polubi czytać komiksy, to i z czasem może też książki ;) a druga strona medalu - jeżeli jest to naprawdę duży problem, warto dmuchać na zimne i sprawdzić, czy nie ma innego podłoża niż zwykły brak zainteresowania, dzieci potrafią latami się nie przyznawać do tego, że np. mylą niektóre literki lub słabo widzą (dlatego też w późniejszym wieku, po rozwiązaniu przyczyny problemu często okazuje się, że jednak lubią czytać :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komiksy też słabo...nie jest to raczej kwestia "problemu" bo pisze ładnie, a jak już coś czyta to nie zauważyłam mylenia literek...może taki typ??

      Usuń
  28. Nie mam pomysłu na ten problem, ale myślę, że z czasem rozwiąże się sam. Mama musisz uzbroić się w cierpliwość, bo co innego Ci pozostaje. Swoją drogą to nie fair, że my matki nie mamy teraz żadnej karty przetargowej jak mieli nasi rodzice. Niestety jestem pewna, że z wszelakich wycieczek bardziej cieszę się ja niż moje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja też tak myślę. Dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  29. Nie jestem w tym temacie doświadczona, sama kocham książki i nie widzę życia bez nich. Wyobrażam sobie, że dla Ciebie jako również miłośniczki książek fakt że syn nie chce czytać może być frustrujący...
    Mogę tylko życzyć powodzenia i znalezienia sposobu na ten czytelniczy problem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę frustrujące to jest, nie przeczę, dobrego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  30. Raczej nie zmuszaj. Dajesz mu z mężem dobry przykład, Wy czytacie i on to rejestruje. Myślę,że przyjdzie moment, kiedy nie będziesz mogła go od książki odciągnąć. Pozdrawiam!
    Aginka z http://domwielopokoleniowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, wspaniałego dnia dla Ciebie ;-)

      Usuń
  31. Może to taki etap? Wiesz, szukanie własnej drogi, swojego pomysłu na życie... Jakiś etap dorastania, dojrzewania, że neguję to, co polecają, w co wierzą moi rodzice, nie zgadzam się na to, bo chcę spróbować czegoś nowego, innego... Najczęściej potem się wraca do rodzicielskich zasad czy wartości, po prostu ten etap bycia na "nie" trzeba przejść, by dowiedzieć się, kim się jest i kim chce się być ;)

    Nie wiem, czy zmuszanie jest dobrym pomysłem... Wiem po sobie, że jak mnie do czegoś zmuszano (najczęściej tłumaczone hasłem: "Bo tak!", "Bo ja tak mówię!", "Bo pani tak mówi!" kończyło się jeszcze gorzej, jeszcze większym oporem z mojej strony... Jeśli to ten moment, o którym pisałam wcześniej, argument siły i władzy (czy rodzicielskiej, czy nauczycielskiej) może nie skutkować, może wręcz działać odwrotnie... Nie wiem, próbowałaś mówić mu o zaletach czytania? Że dowie się nowych rzeczy, że pozna świat, że będzie mądrzejszy i będzie więcej potrafił zrobić... Że będzie mógł wymyślać jeszcze więcej np. konstrukcji z Lego, bo jego wyobraźnia się rozwinie, bo książki służą kreatywności...
    A może jego koledzy nie czytają, nie są do tego przyzwyczajeni i Młody chce się wpasować? Jeśli tak, całkiem prawdopodobne, że mu to w końcu przejdzie :)

    Książki kupuj i wypożyczaj dalej, sami też dużo czytajcie, żeby syn widział, że Wam to frajdę sprawia i że sam coś traci :)

    Trzymam kciuki!

    (I ja matka czytająca jestem, więc rozumiem i łączę się w bólu... :* ;))

    OdpowiedzUsuń
  32. a może po prostu przydałaby się wizyta u okulisty. Moje nie chciało czytać, bo źle widziało, więc się denerwowało, więc książki były złe... a teraz są znowu wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig