15 lut 2014

Ostatnie tygodnie


 Jak być może pamiętacie pierwszy tydzień ferii rozpoczęliśmy szaleństwem na stoku, czego ( prawdopodobnie)  efektem było wirusowe  zapalenie gardła u Franka.
Mieliśmy wracać do domu ale okazało się, że wirus minął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i nie musieliśmy rezygnować z pobytu w górach. Z racji wcześniejszej choroby Synka zweryfikowaliśmy jednak  nasze urlopowe plany. Zamiast forsownego wypoczynku wybieraliśmy  spacery zaśnieżonymi szlakami i ścieżkami . Do domu wczoraj wracaliśmy zrelaksowani i uśmiechnięci. Mimo, że nasze wcześniejsze  plany prawie całkowicie wzięły w łeb ;-).
Jak to mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;-)

3 lutego obchodziłam 35 urodziny ;-). Na feriach jakoś nie bardzo miałam ochoty na świętowanie, zadowoliłam się życzeniami i lampką ( noo dobrze...kilkoma) wina. Po powrocie, w domu czekała  na mnie urodzinowa niespodzianka  z rzeczami, które mieć chciałam już od jakiegoś czasu, a z zakupami których było mi ostatnio nie po drodze. 

Mężuś w spełnianiu moich urodzinowych zachcianek wspiął się na wyżyny ;-). 
I w ten oto łatwy sposób stałam się właścicielką NIE MAROKAŃSKICH ale z powodzeniem takowe udających koszyczków i cudnej tacki w podobnym klimacie... na dodatek z mojej ulubionej marki 
MADAM STOLTZ!!! 

Wraz z innymi produktami tej firmy( które już posiadam) tworzą bardzo fajny  zestaw.


 








Zrobiłam sobie na komódce klimatyczny kącik ;-) i cieszę się jak dziecko.
I zastanawiam się kiedy to ja mam imieniny, bo wypatrzyłam sobie jeszcze latarnię przecudnej urody tego samego producenta i utrzymaną w podobnym stylu ;-).

 Najnowszy katalog MADAM STOLTZ klik. Oj "przytuliłabym" chętnie te wszystkie słoiczki, wazony, latarenki, ceramikę, lampy, krzesła. Według mnie są świetne!!!

 Ostatnie tygodnie ( konkretnie dwa ostatnie tygodnie) obfitowały także w blogowe wygrane i wyróżnienia.
Udało mi się wygrać zabawę u:

OLI z bloga ŚWIAT OLI
(Już Ci Olu pisałam jak bardzo się cieszę ale chcę Ci jeszcze raz podziękować za zabawę),
  a także zostałam wyróżniona przez: 

  Koleżankę( niestety jakoś nie udało mi się znaleźć Twojego imienia) z bloga Mniej słów
 Moniczkę ;-) z Walking on a dream

Dziewczyny bardzo Wam dziękuję ;-). Wszystko to sprawia mi ogromną radość i jak tylko  zredukuję  trzy powyjazdowe góry prania i prasowania  do jednej z chęcią wezmę udział w Waszych zabawach ;-).

Muszę przyznać, że tydzień nieobecności w blogowym świecie jest równoznaczny z gigantycznymi zaległościami. Ile ja muszę komentarzy zostawić??!!Ile postów przeczytać??!! ;-)
W ilu zabawach wziąć udział??!!!
Kochani powiem szczerze, że się za Wami stęskniłam ;-).
Kto by pomyślał??!!! to blogowanie to naprawdę wciągające jest ...

Udanego weekendu
Buziaki

OLA

SHARE:

6 lut 2014

Kącik roboczy

Wydawało mi się, że pokój mojego Synka nie potrzebuje liftingu.
W lecie zeszłego roku przeszedł małą metamorfozę i przeobraził się z pokoju dziecka w pokój ucznia.
Przez kilka miesięcy praktycznie nic mi nie w jego wystroju nie przeszkadzało.
Aż do czasu kiedy zauważyłam, że okleina na ikeowskim biurku zaczęła się " sypać".
I to dosłownie.
Rozpoczęłam poszukiwania małego  drewnianego biureczka do " wstawienia" .
Historię biurka już znacie...pisałam o nim TUTAJ. 
Biureczko przechodzi aktualnie gruntowne odświeżanie.


Nowe biurko wymusi także kilka innych zmian w pokoju. Pojawi się nowa lampa i nowe krzesełko, bo stare za nic na świecie nie będzie pasowało do mojej wizji ( wersja dla męża: "Kochanie przecież to krzesło nie mieści się pod blatem" ;-))

No właśnie... przecież o tej wizji to ja Wam jeszcze nic, a nic nie wspomniałam.
Od blisko trzech miesięcy ciężko choruję...
... choruję na wnętrzna w stylu industrialnym.
Marzy mi się właśnie dla Synka  kącik do pracy... w takim stylu. 
Popatrzcie:



Industrialne wnętrze zawsze wydawało mi się trochę ponure - ale przecież wcale nie musi tak być.
Wystarczy kilka kolorowych dodatków i styl ten może doskonale sprawdzić się w pokoju małego ucznia.
Poniżej niezwykle energetyczny craft room ( raczej dziewczeński...chociaż teraz kiedy gender na tapecie, kto wie?? ;-))


Pokazałam F. to zdjęcie, skwitował wnętrze jednym zdaniem: " jest zielony, jest dobrze". Zieleni u nas nie zabraknie, bo jedna ściana jest miętowa i właśnie to ona stanie się tłem dla biurka. Mam nadzieję, że mariaż rzeczy, które już posiadamy z tymi, które nabyliśmy w ostatnim czasie się uda. 

Kochani, 
nasze ferie powoli się kończą ;-(. Kilka dni było naprawdę udanych.
Dzisiaj jednak walczymy u F. z wirusowym zapaleniem gardła ;-(. 
Nie ma to jak choroba dziecka  na wyjeździe.

Udanego końca tygodnia i udanego weekendu.
Przede wszystkim ZDROWEGO!!!

Ola

PS. Wszystkie zdjęcia jak zwykle via PINTEREST.
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig