11 mar 2016

POKÓJ DLA DZIESIĘCIOLATKA

Wiosna za oknem więc budzę się z zimowego wnętrzarskiego letargu.
Jestem bardzo zmotywowana, bo pomysłów mam mnóstwo, a doba jak zwykle za krótka na ich realizację.
Od września mój Syn idzie do czwartej klasy.
Ciągle zmieniają się jego potrzeby więc i obecny wygląd pokoju wypadałoby do nich dostosować.
Będzie to nie lada wyzwanie, bo pokój jest i pozostanie niewielki natomiast syn z dnia na dzień  rośnie w oczach.
Nie jestem znów taka szybka w podejmowaniu decyzji i do każdego remontu staram się być przygotowana na dziesiątą stronę.
Mam więc już w głowie wizję nowego pokoju oraz świadomość ogromu pracy, która mnie czeka.
Plany są naprawdę napięte, bo wszystko planuję zrobić w ciągu pięciu dni kiedy mój "mały bąk" będzie na zielonej szkole, a właściwie w ciągu jednego dnia wolnego i czterech wieczorów po pracy ;-)
Wiem zatem, że bez szczegółowej rozpiski prac się nie obejdzie.

Oto pokój, który mnie zainspirował - zdjęcia ze strony MYDEER ARTSHOP.
Podoba mi się do tego stopnia, że nawet mogę przymknąć oko na zieleń na ścianach....
bo w tym przypadku ta zieleń to nawet jest kluczowa ;-).



Co jest do zrobienia:

-cyklinowanie parkietu - większość pomieszczeń w naszym mieszkaniu ma już odnowioną podłogę - uchował się jeszcze pokój Franka i nasza sypialnia...ale nie sposób wycyklinować i zaolejować wszystkich podłóg jeśli się w domu stale przebywa i podłoga w znacznej części zastawiona jest meblami  - olejowanie to sposób wykończenia, który  niezwykle nam odpowiada...krycie podłogi lakierem jest dla mnie równoznaczne z profanacją ;-)

- przemalowanie ścian - część ścian zostanie odświeżona, a małe fragmenty obok łóżka i przy wejściu zamienione na tablice magnetyczne w kolorze zielonym ( zieleń podobna do zieleni ze starych, dobrych kredowych tablic)...pozbędę się w ten sposób tablicy magnetycznej znad biurka.


-wymiana lamp - oprócz nowej lamy sufitowej pojawi się też w pokoju  kinkiet nad łóżkiem i zostanie wymieniona lampa do pracy...znudziły mi się soczyście kolorowe lampy...kolor przeniosę na ściany i dodatki...jeśli chodzi o oświetlenie będzie go w sam raz dla takiego małego pokoju ;-)

1/2/3

- przemiana łóżka - jak wiecie, łóżko mamy piętrowe...o ile kiedy Franek był mniejszy sprawdzało się idealnie: jako miejsce do spania ale także miniaturowy plac zabaw zabaw to w tym momencie jest obiektem hejtu mojego prawie dziesięciolatka. Lata świetle zajęło mi dojście do wniosku, że antresola w małym pokoju to wnętrzarska porażka. Łóżko będzie więc niższe, pozbawione zewnętrznych ograniczników, a pod nim znajdą się własnoręcznie zrobione szuflady na kółkach - 4 sztuki ;-)
Będzie więc DIY jak przerobić antresolę( dam jej drugie życie) i jak zrobić szuflady pod łóżko ;-).
Zastanawiam się jeszcze nad kolorami łóżka ...chcę połączyć czerń z woskowanym drewnem lub biel także z woskiem z kolorze orzecha ;-)

Zdjęcie poniżej to już bardzo nieaktualna wersja pokoju mojego syna. Powinna dać Wam jednak wyobrażenie jak wielka jest antresola ;-) i jaką część pokoju zajmuje.


- wykonanie wezgłowia łóżka - chodziło mi po głowie wykonanie tapicerowanego wezgłowia ale jak dotychczas nie trafiłam na inspiracje, która odpowiada mi w 100%, a ponieważ w pokoju będzie dużo drewnianych dodatków wezgłowie z drewnianej sklejki powinno  być strzałem w przysłowiową dziesiątkę ;-). Skusiłabym się pewnie także na powieszenie na ścianie starej palety ale musiałabym ją dokładnie wyszlifować i obawiam się, że na to może nie starczyć czasu.

LINK
LINK
LINK

- wykonanie stolika nocnego - stolik nocny będzie właściwie półką nocną, a być może wiszącą zieloną drewnianą skrzynką...nie może być za duży, bo pokój się malutki.
Jeśli jednak zdecyduję się na użycie palety jako wezgłowia...skrzynka po owocach jako stolik nocny odpada - jak dla mnie byłoby zbyt wiele ażurów ;-).

-zmiana układu mebli- obniżone łózko powędruje pod okno...ustawimy go w poprzek całego pokoju, co według mnie poprawi jego proporcje ( ale oczywiście mogę się mylić ;-)), a biurko bliżej wejścia w miejsce gdzie dzisiaj mamy antresolę - latem pokój jest dość jasny, a zimą i jesienią i tak trzeba będzie świecić światło - więc przeniesienie biurka dalej od okna nie wpłynie na pogorszenie warunków pracy

-zmiana dekoracji nad biurkiem - czegoś zabraknie, coś przybędzie...nie chcę jeszcze zdradzać całości wyglądu, niemniej jednak uchylę rąbka tajemnicy.

1/2/3/4
Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało. Realizacja już wkrótce ;-).
Miłego dnia i wspaniałego weekendu.

OLA
SHARE:

20 gru 2015

PRACOWNIA JASIEWICZ

W połowie lat osiemdziesiątych miałam 7 lat i gigantyczne pragnienie żeby zostać architektem . Rysowanie księżniczek i rodzinnych portretów nie było już wtedy moją domeną. W wielu 7 lat osiągnęłam level, o którym  niektórzy mogą tylko pomarzyć. Miałam wyobraźnię, dojrzałą kreskę, talent. Na najmniejszym skrawku  papieru potrafiłam  godzinami stawiać znaki , które tworzyły trójwymiarowe miasta: budynki mieszkalne, pałace, place zabaw, mosty. 
Gdyby nie to, że moja mama na każdym rysunku wpisywała datę powstania nie wiem czy ktokolwiek by mi dzisiaj uwierzył, że były one tworzone ręką siedmioletniego dziecka.

Ogromne wrażenie wywarły na mnie programy "Piórkiem i węglem" prowadzone przez profesora Zina i jego powstające w kilka minut "obrazy": przydrożne kapliczki, walące się chaty, stare kościółki, wielkie gmachy. Gigantyczną sprawność ręki i oka uzyskałam w wieku 16 lat,  by utracić ją ( nie bezpowrotnie) w ciągu następnych dwudziestu lat. Myślę, że urodziłam się stanowczo za wcześnie, bo o warsztatach kreatywnych  kiedy miałam siedem  lat można  było  pomarzyć, 
a z pewnością w niejednych takich, z chęcią wzięłabym wtedy udział.
Dzisiaj mamy" KIDS DESIGN SPACE -DZIECI PROJEKTUJĄ PRZESTRZEŃ - cykl kreatywnych  spotkań dzieci z  polskimi projektantami, ilustratorami, ceramikami, architektami.
Więcej o tym wydarzeniu możecie poczytać na stronie TUTAJ.

Jednym z partnerów akcji, która całkiem niedawno się zakończyła była PRACOWNIA JASIEWICZ
czyli Paweł Jasiewicz i Agnieszka Rożnowska, który piszą o sobie tak: 
"Pracownia jest studiem projektowo produkcyjnym. Zajmujemy się projektowaniem mebli i małych produktów domowych. Współpracujemy z przemysłem i realizujemy projekty na małą skalę dla instytucji państwowych jak i prywatnych klientów. Prowadzimy badania funkcjonalno projektowe dla firm i instytucji. W swojej pracy duży nacisk kładziemy na wykorzystanie obserwacji funkcjonalnych i użytkowych, które wykorzystujemy podczas projektowania.
W projektowaniu wykorzystujemy doświadczenie z pracy w warsztacie. Robimy modele w skali 1:1, doświadczamy materiałów, technologii i procesów wytwórczych. Każdy eksperyment materiałowy i konstrukcyjny wzbogaca naszą bibliotekę pomysłów i pozwala na znalezienie odpowiedniego rozwiązania na postawiony problem."


Moją szczególną uwagę zwróciły projekty tworzone przez pracownię  specjalnie dla dzieci ( chociaż nie tylko takie tam powstają) : proste w formie, w stonowanej kolorystyce, niezwykle funkcjonalne. Bujak lew, dziecięce mebelki w ciekawych kształtach ( szpulki), poduszki z których można stworzyć dosłownie wszystko i  drewniane klocki; pobudzą wyobraźnię nie tylko dziecka ale i dorosłych.

Nie podsuwam mojemu synowi gotowych rozwiązań. Daję mu: nożyczki, igły,  materiały, sznurki, koce, stare kartony, z których  powstają: ubranka dla ulubionej przytulanki, wspaniałe jamki, w których można się schować. Łóżko zamienia się w rakietę kosmiczną, a antresola w ścianę wspinaczkową. Uczę syna, że w zabawie ograniczeniem jest  wyobraźnia i muszę przyznać, że bardzo często Franek mnie zaskakuje ;-).
 W moim przekonaniu projekty z PRACOWNI JASIEWICZ dają dzieciom wspaniałe narzędzie do rozwijania własnej kreatywności, a wiec i do rozwoju.
I jestem naprawdę ciekawa by powstało gdyby Franek mógł się pobawić jednym z poniższych produktów .


BUJAK LEW

BUJAK LEW

SZPULKA



KLOCKI DREWNIANE

KLOCKI DREWNIANE

KLOCKI DREWNIANE

A Wy co sądzicie o projektach tej pracowni??

Miłego wieczoru dla Was.

OLA

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Pracowni Jasiewicz TUTAJ , na którą serdecznie zapraszam.
SHARE:

22 lis 2015

JOHAN Z SOFACOMPANY

Od kilku lat mieszka u mnie przyjaciel. 
Dzieli ze mną smutki i radości dnia codziennego.
Był niemym świadkiem małych, rodzinnych "zgrzytów"  i niekontrolowanych wybuchów dziecięcej euforii. Znosił z wielką cierpliwością moja niedbałość: rozlane napoje i miliardy pozostawionych okruchów.
Przesiedzieliśmy razem  setki wieczorów, nie raz też zasypiałam słodko, otoczona jego mocnym ramieniem.
Mimo to rozstanę się z nim bez sentymentów.
Nasz związek trwa już stanowczo za długo, a  ja już dawno przestałam myśleć, że to mężczyzna na całe życie
Czas aby poszukał sobie nowego domu.

Łatwiej mi będzie zakończyć starą relację, bo poznałam kogoś nowego. 
Na myśl o NIM czuję motylki w brzuchu, mam ochotę na: przytulanie, 
wspólne wieczory i nawet na wspólne  noce się zgodzę.
 JOHAN to mój nowy obiekt pożądania.
Jest Duńczykiem.
Traktowany z czułością na każdym etapie swego dziecięcego życia wyrósł na gwiazdę salonów.
Ujęła mnie jego sylwetka:
zgrabne nogi, proporcjonalne ramiona, szerokie plecy będące obietnicą komfortu i wygody.
Marzę aby zbadać jego piękną formę, błądzić dłońmi po doskonałych kształtach.
Na samą myśl o przyszłej przyjemności serce zaczyna mocniej bić i pocą się dłonie. 
JOHAN jest niezwykle elegancki, chodzi wyłącznie w garniturach skrojonych na miarę,  z materiałów najwyższej jakości ( rama z litego drewna  i tkaniny obiciowe o  wysokiej lub najwyższej klasie ścieralności).
Urzekł mnie w szarościach, bo odwaga kolorystyczna jest mi obca i lubię bezpieczne , ponadczasowe rozwiązania . 
W tym wydaniu JOHAN jest spełnieniem moich najskrytszych pragnień.
 I chociaż  wydaje się być skandynawsko chłodny,
żywię nadzieję, że zyska przy bliższym poznaniu.

SOFACOMPANY


SOFACOMPANY

Jego szary, surowy wygląd powinien dobrze komponować się z dodatkowymi  poduszkami i ciepłym pledem,
w których lubię  zatapiać się wieczorami z lampką dobrego, czerwonego wina. 
A może dam się ponieść fantazji i pozwolę mu "zabłysnąć" i  zdominować wygląd salonu jakąś odważniejszą barwą: żółcią lub zgaszoną pomarańczą( jak na zdjęciach poniżej). Wszak JOHAN uwielbia być w centrum uwagi. A ja chciałabym aby u mnie poczuł się dobrze.





SOFACOMPANY


 Jeśli macie do dyspozycji salon większych rozmiarów niż moje 16 metrów, zapewne ucieszy Was fakt że JOHAN występuje w opcji z szezlongiem (wersja prawo lub lewostronna). Z pewnością wybrałabym tę opcję, bo byłaby doskonała dla naszej trzyosobowej rodziny. Zastanawiam się tylko czy miejsce na szezlongu nie byłoby przedmiotem codziennych, rodzinnych sporów??



SOFACOMPANY, w której powstał JOHAN ma swoje przedstawicielstwa w wielu krajach Europy ale i na świecie, a także od niedawna w Polsce. Możecie na stronie Marki( na którą Was serdecznie zapraszam) przeczytać o projektantach ( między innymi o ojcu JOHANA) i  polityce firmy, a także poznać inne produkty o męsko i kobieco brzmiących nazwach ;-). 


http://pl.sofacompany.com/


Miłej niedzieli dla Was, dajcie znać w komentarzach czy mój wybór przypadł Wam do gustu.

OLA





SHARE:

11 wrz 2015

SŁÓW KILKA O DYWANACH

O moim salonie pisałam w TYM poście. 
Królują w nim jasne barwy i naturalne materiały. 
Według mnie to kombinacja ponadczasowa, wspaniała baza . Co kilka miesięcy zmieniam kolorystykę poduszek na sofie, dokładam kolorowe akcenty(nigdy w nadmiarze) i tak naprawdę takie minimalne zmiany były dla mnie dotychczas wystarczające.
Coraz częściej jednak z niechęcią zerkam na dywan. 
Jest wykonany z naturalnej wełny i bardzo mięciutki. I to jest genialne. Jednak jego kolor...cóż nie do końca mi już odpowiada, zwłaszcza, że po czyszczeniu nabrał denerwującego odcienia żółtego.
I chociaż lubię żółty to barwa dywanu wymknęła się spod kontroli. 
Ze względu na kolor pierwotny( złamana biel)  regularne czyszczenie dywanu ( raczej regularnie dwa razy do roku niż regularnie raz na pięć lat ;-)) stało się koniecznością.

Szalenie podobają mi się wzorzyste dywany, które mogłyby przełamać, beżowo białą dominację.  Tylko czy starczy mi odwagi żeby zdecydować się na coś podobnego u siebie?
Bo ja z tych niestety, co chcieliby ale się boją ;-).
Co innego małe czarne akcenty, które uwielbiam, a które przełamują ogólny( no nie da się ukryć- dość mdły look salonu) i które mogę zawsze schować do szuflady; a co innego dywan, na który będę musiała patrzeć przez najbliższe pięć lat.

Ponieważ przez ostatnie lata w naszym domu był jasny dywan to tym razem z pewnością takiego nie wybiorę. Wolę w stylizacjach mocne akcenty i ciemne barwy i tym kluczem zamierzam się kierować wybierając nowy dywan do naszego salonu.



1, 2, 3, 4, 5
6

Dwa spośród wybranych przeze mnie dywanów są poza moim zasięgiem.
Pierwszy w zestawieniu produkt totalnie zawrócił mi w głowie.
Kolory genialne, i nawet wzór nie wygląda przez nie na babciny. Gdyby tylko cena była odpowiedniejsza...BRAŁABYM bez mrugnięcia okiem.
Umieszczam go na swojej liście, bo pomarzyć można zawsze, nie??

Przez myśl mi nawet przeszło, żeby pozbyć się dywanu.
Ale jednak NIE. Dziękuję bardzo!!!
Nie wiem czy to przywiązanie do tradycji czy własna wygoda ale lubię kiedy siadając na sofie mogę położyć stopy na czymś mięciutkim i ciepłym ( parkiet może i jest ciepły ale niekoniecznie miękki) i nie lubię widoku "kotów" na podłodze, czego nawet przy regularnym, a czasem i obsesyjnym ;-) sprzątaniu  nie da się uniknąć.
Odnoszę wrażenie, że dywan jakoś niweluje ich ilość.
 Kiedy ich nie widzę mam o jeden mniej powód do stresu, bo nic mnie tak nie denerwuje jak bałagan.

Byłoby moim pobożnym życzeniem, żeby osiągnąć efekt jak na zdjęciach poniżej.


http://www.myparadissi.com/2013/10/the-butterfly-chair.html


http://www.homedit.com/scandinavian-living-room-designs/?utm_source=related-single-image&utm_medium=thumb&utm_campaign=he


https://pl.pinterest.com/pin/52354414394645212/


https://pl.pinterest.com/pin/388224430352563488/


https://pl.pinterest.com/pin/517351075917888351/


https://pl.pinterest.com/pin/548946642056519441/

i dla przypomnienia jak to wygląda aktualnie...wyobraźcie sobie tutaj ciemniejszy dywan.
Wszystko mi mówi, że będzie pięknie.


Mam nadzieję, że już wkrótce będę Wam mogła pokazać co z moich planów wyniknie.
Miłego piątku dla Was i pięknego weekendu ;-)

Ola
SHARE:

4 mar 2015

MY OLD RADIATORS

Temat kaloryfera, a w zasadzie kaloryferów w naszym mieszkaniu
powraca do mnie niczym bumerang.
Jakie mamy kaloryfery możecie zobaczyć na zdjęciach z pokoju syna TUTAJ.
Przez blisko rok byłam przekonana, że jedyną słuszną decyzją będzie ich zasłonięcie,
bo są stare i brzydkie.
Miałam już projekt osłony na kaloryfer, która całkowicie zakrywałaby newralgiczne miejsca
O tak miało być...trochę skandynawsko ze względu na wzór (krzyżyki)


 Czytając Wasze komentarze pod postem z pokojem synka
stwierdziłam,
 że może łatwiej i ciekawiej będzie pomalować kaloryfery w kolorach kontrastowych, 
może zamiast kryć je za osłonami( które bardzo mi się podobają),
wyeksponować je i potraktować jako "zaletę" naszego mieszkania?
U syna z pewnością zdecyduję się na taką opcję.
Będzie to pomieszczenie testowe.
Zgadnijcie jaki kolor tam wybrałam??
Podpowiem tylko, że kontrast będzie duży i w moich ulubionych kolorach ;-)
Brakuje mi odwagi, żeby taką metamorfozę zafundować kaloryferom w innych pomieszczeniach.
Być może to sytuacja przejściowa, niewygodna myśl do której muszę przywyknąć.
Nie wiem ile czasu zajmie mi to "oswajanie się" z nowym wyzwaniem.
Dopóki to nie nastąpi kaloryfery pozostaną w kolorze ścian czyli białe ;-).

Znaleziono na cocolapinedesign.com
Znaleziono na inspiracionline.blogspot.com
Znaleziono na flickr.com
Znaleziono na traderadiators.com
Znaleziono na Pinterst
Bardzo żałuję, że nasze mieszkanie nie jest tak "stylowe" jak wnętrza, które wyszukałam i
że nie mam do dyspozycji takiej wielkiej przestrzeni, na której mogłabym się wnętrzarsko wykazywać.

Wczoraj zastanawiałam się nad przyszłością swojego bloga.
Nie doszłam do żadnych konstruktywnych wniosków.
Wobec tego proszę Was o pomoc.
Napiszcie proszę szczerze co Wam się u mnie nie podoba, co lubicie, jakich tematów chcielibyście więcej.
Cudotwórcą nie jestem ale być może uda mi tak zmodyfikować swoje miejsce w sieci,
by było nam tutaj przyjemniej ;).
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanej środy ;-)

OLA

SHARE:

5 gru 2014

CHRISTMAS WRAPPING IDEAS

Kto śledzi mój facebookowy profil ten wie, że mieliśmy z Frankiem ostatnio wielki problem.
Nasz ośmiolatek wierzy w: Mikołaja, Aniołka, Wróżkę Zębuszkę; we wszystko co cudownie magiczne i dziecięce.
Wiadomość zasłyszana w szkole, że Mikołaj  nie istnieje, a prezenty kupują rodzice  tak głęboko wstrząsnęła Frankiem, 
że bardzo ciężko było nam go uspokoić.
Tylko dzięki szybkiej reakcji Męża,
wiszący w powietrzu kryzys został zażegnany.
Nie jestem z siebie dumna ale ZNÓW nie powiedziałam Frankowi prawdy.

Jak wytłumaczyć dziecku nie łamiąc przy tym dziecięcego serca, że ktoś: do kogo pisze listy; kto zostawia na parapecie "gwiezdny pył"; kto nagryza ciastko i zjada mleko w pośpiechu; kto zostawia biały odcisk buta prowadzący do okna...ten ktoś tak naprawdę nie istnieje.

Dorastanie jest nieuniknione i godzę się z faktem, że F. z dnia na dzień jest bardziej samodzielny i mądrzejszy.
Nie  podoba mi się jednak kiedy reklamy  także te emitowane między bajkami krzyczą, że Mikołaj nie istnieje i pokazują rodziców czytających listy dzieci!
Nie podoba mi się kiedy rano jedziemy do szkoły, a  w radio słyszę, że Aniołek to ściema .
Nie podoba mi się ten brak wyczucia i lekceważący stosunek do dziecka i jego uczuć.
Uświadamianie owszem ale obdzieranie z czaru i magii bez pardonu i z premedytacją na to zgody nie daję.
Chcę dziecku tą magię zapewnić
jak najdłużej
nawet kosztem drobnych oszustw.
Czas pokaże czy miałam rację.
Mam nadzieję, że kiedyś mój dorosły syn Franciszek powie mi:
"Mamo, pamiętam: gwiezdny pył, nadgryzione ciastko, wypite mleko i ślad buta na dywanie -
i to są jedne z najfajniejszych wspomnień jakie mam"
Sama miałam 12 lat kiedy znalazłam ukryty w szafie mój mikołajkowy prezent.
Znalezisko potwierdziło tylko to, czego już wtedy się domyślałam.
Nie czułam się wstrząśnięta.
Pamiętam, że nie powiedziałam o swym znalezisku rodzicom,
a kiedy nadszedł czas prezentów
z radością ( chociaż świadoma tajemnicy)znów stałam się uczestnikiem 
MAGII.

Tyle tytułem wstępu, chociaż przyznam szczerze, że nieco odbiegłam od tematu dzisiejszego posta.

Ciekawa jestem czy robicie sobie mikołajkowe prezenty??
Nie chodzi mi o prezenty dla najmłodszych,o tych pamięta każdy...
U nas w domu jest taki zwyczaj, że Mikołaj przynosi prezent tylko Frankowi,
i jest to prezent symboliczny...za to pod choinką, w dzień Wigilii, każdy znajdzie coś dla siebie.
Dzieci natomiast przeżywają wtedy istną prezentową orgię ;-).

Nie ma nic fajniejszego niż prezent pięknie zapakowany.
Opakowanie może być ekscytującą zapowiedzią ciekawego wnętrza.
Piękno jak wiadomo jest pojęciem względnym.
Ale w moim pojęciu piękno to pakowanie oszczędne.
Najlepiej w szary papier.
Bez nadmiaru ozdób i z wykorzystaniem naturalnych elementów:
gałązek, szyszek, liści;
drewnianych, papierowych  lub ceramicznych tagów;
niekrzykliwych tasiemek lub zwykłego sznurka jutowego.

Wszystkie zdjęcia via Pinterest












Jeśli tak jak ja zostawiacie pakowanie na ostatnią chwilę to być może przydadzą się Wam 
wyszukane w internecie prezentowe tagi. Wystarczy kliknąć w odnośnik poniżej, a zostaniecie przekierowani tam gdzie można je pobrać.
I zauważcie, że nie są to tagi czarno białe ;-).
Ostatnio stwierdziłam, że odrobina czerwieni na święta wcale nie jest taka zła...
no w każdym razie z szarym papierem i naturalnymi materiałami bardzo mi się podoba ;-).
Większość tagów nada się także do zapakowania świątecznych prezentów.







do pobrania TUTAJ 

Życzę Was wspaniałego piątku i udanego weekendu.
A już w przyszłym tygodniu wracam do Was
z zabawą, w której można będzie wygrać ...
COŚ FAJNEGO ;-)

OLA
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig