4 mar 2015

MY OLD RADIATORS

Temat kaloryfera, a w zasadzie kaloryferów w naszym mieszkaniu
powraca do mnie niczym bumerang.
Jakie mamy kaloryfery możecie zobaczyć na zdjęciach z pokoju syna TUTAJ.
Przez blisko rok byłam przekonana, że jedyną słuszną decyzją będzie ich zasłonięcie,
bo są stare i brzydkie.
Miałam już projekt osłony na kaloryfer, która całkowicie zakrywałaby newralgiczne miejsca
O tak miało być...trochę skandynawsko ze względu na wzór (krzyżyki)


 Czytając Wasze komentarze pod postem z pokojem synka
stwierdziłam,
 że może łatwiej i ciekawiej będzie pomalować kaloryfery w kolorach kontrastowych, 
może zamiast kryć je za osłonami( które bardzo mi się podobają),
wyeksponować je i potraktować jako "zaletę" naszego mieszkania?
U syna z pewnością zdecyduję się na taką opcję.
Będzie to pomieszczenie testowe.
Zgadnijcie jaki kolor tam wybrałam??
Podpowiem tylko, że kontrast będzie duży i w moich ulubionych kolorach ;-)
Brakuje mi odwagi, żeby taką metamorfozę zafundować kaloryferom w innych pomieszczeniach.
Być może to sytuacja przejściowa, niewygodna myśl do której muszę przywyknąć.
Nie wiem ile czasu zajmie mi to "oswajanie się" z nowym wyzwaniem.
Dopóki to nie nastąpi kaloryfery pozostaną w kolorze ścian czyli białe ;-).

Znaleziono na cocolapinedesign.com
Znaleziono na inspiracionline.blogspot.com
Znaleziono na flickr.com
Znaleziono na traderadiators.com
Znaleziono na Pinterst
Bardzo żałuję, że nasze mieszkanie nie jest tak "stylowe" jak wnętrza, które wyszukałam i
że nie mam do dyspozycji takiej wielkiej przestrzeni, na której mogłabym się wnętrzarsko wykazywać.

Wczoraj zastanawiałam się nad przyszłością swojego bloga.
Nie doszłam do żadnych konstruktywnych wniosków.
Wobec tego proszę Was o pomoc.
Napiszcie proszę szczerze co Wam się u mnie nie podoba, co lubicie, jakich tematów chcielibyście więcej.
Cudotwórcą nie jestem ale być może uda mi tak zmodyfikować swoje miejsce w sieci,
by było nam tutaj przyjemniej ;).
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanej środy ;-)

OLA

SHARE:

2 mar 2015

CHANGES

Malowanie salonu skończone.
Wczoraj jeszcze ustawialiśmy meble, wieszaliśmy półki, myłam okna.
Na odpoczynek pozostało niewiele czasu, nie chcę wspominać nawet o sprawach związanych z blogiem ;-).
Wobec tego dzisiaj mam dla Was tylko
kilka zdjęć tulipanów, które zawitały u nas w dniu wczorajszym.
To zdecydowanie moje ulubione nie tylko wiosenne kwiaty.

Narzekam na brak czasu.
Ale nic dziwnego, że ciągle mi go brakuje,
bo stawiam sobie cały czas nowe zadania.




W najbliższych dniach planuję zrealizować swoje nowe pomysły i mam nadzieję, 
że będę się mogła z Wami podzielić nową odsłoną salonu już w najbliższym tygodniu.
Do realizacji projektów niezbędne są tekstylia i barwniki do tkanin ;-).
Z nowych rzeczy, które nam przybyły w salonie  po malowaniu to półki na obrazy, 
ale o tym już wkrótce.



Tymczasem żegnam się w Wami ciepło życząc udanego dnia ;-)

OLA
SHARE:

25 lut 2015

CORK COASTERS

Jakże żałuję, że nie mam w domu nieskończonej ilości pomieszczeń.
Mogłabym raczyć Was wtedy metamorfozami bez końca.
No ale nie mam, co jest z pewnością z korzyścią dla naszej kieszeni.
Dzisiaj dla odmiany zapraszam na małe DIY.
Bez nadęcia i być może ogólnie znane ;-)
Ponieważ zostały nam po kuchennym remoncie farby postanowiłam jakoś je wykorzystać.
I zrobiłam sobie fajny niekoniecznie kuchenny gadżet.
Podkładki to moja mała obsesja.
Te korkowe są są powszechnie znane i przez wielu z nas lubiane. 
Ja osobiście lubię nadawać przedmiotom indywidualny charakter, a ponieważ bardzo podobają mi się wszelkie  graficzne wzory o wykonanie takich pokusiłam się na swoich podkładkach ;-).

Do ozdobienia podkładek potrzebujemy:
-farba biała lub w dowolnym kolorze
-taśma malarska i taśmy washi, doskonale sprawdzi się także papier samoprzylepny, bo można z niego wyciąć dowolne wzory 
-gąbka do nakładania farby i nożyczki 



Z taśmy malarskiej wycinamy wzór - moim numerem jeden są ostatnio trójkąty...jeśli wzór ma być bardziej skomplikowany radzę użyć papieru samoprzylepnego.  Taśmę washi naklejam na podkładkę większą w wymyślony przez siebie wzór.


Podkładki malujemy farbą. Ja używam do tego gąbki. Mam wtedy gwarancję, że naklejone wzory nie ulegną zniszczeniu. W zależności od efektu jaki chcemy osiągnąć podkładki pokrywamy farbą jednokrotnie lub dwukrotnie.



Po wyschnięciu farby odklejamy taśmę i cieszymy się efektem.



Moje podkładki wylądowały w kuchni i już nie raz się sprawdziły. 
W wersji "odpicowanej" podobają mi się bardziej, 
Ze względu na koszt samych  podkładek ( mniejsze kpl 4 sztuki 2,99 zł; większe kpl 3 sztuki 9,99)
zastanawiam się gdzie bym mogła je jeszcze wykorzystać ;-).

Udanej środy dla Was, 

OLA
SHARE:

22 lut 2015

THE SON'S ROOM

W piątek pod lupę brałam kuchnię, dzisiaj czas na pokój dziecięcy.
Jest to najmniejsze pomieszczenie w naszym mieszkaniu,
mniejsze jeszcze od kuchni.
Długość i szerokość mierzona po podłodze to 2,75 na 1,75 metra,
 a więc mamy do czynienia z powierzchnią nie przekraczającą
pięciu metrów kwadratowych.
      Niezwykle ciężko jest zrobić w takim miejscu funkcjonalną przestrzeń dla dziewięciolatka
i bardzo ciężko jest zrobić sensowne zdjęcia.
Ile to ja się namęczyłam, ile się nazłościłam wie tylko mój mąż ;-).
Nie lubię nadmiaru rzeczy i staram się ograniczać je w całym mieszkaniu jak mogę.
Jednak mój Syn ma mnóstwo "gratów", 
z którymi nie może się rozstać.
Dosłownie każda rzecz staje się Franka ulubioną.
Staram się pozbywać: sznurków, patyków, papierów  regularnie w czasie nieobecności dziecka, bo inaczej pokój mojej pociechy utonąłby 
w śmieciach.



Dawno już temu zdecydowaliśmy się na zakup łóżka piętowego...
W ten sposób zyskaliśmy wolą przestrzeń w parterze.
I bardzo dobrze, bo jak się okazuje Franek najwięcej czasu spędza na dywanie: to miejsce gdzie wytwarza budowle z lego, gdzie wspólnie gramy, gdzie wycinamy, rysujemy i czytamy.
Rozmiar pokoju wymusił takie, a nie inne położenie łóżka piętrowego.
Stoi ono  niemal bezpośrednio przy wejściu.
Napisałam niemal gdyż jest odgrodzone od drzwi wejściowych
 krótkim około 60 centymetrowym korytarzykiem.
Poniżej jedyne zdjęcie całości, które udało mi się zrobić...
fatalna pogoda zdecydowanie nie pomagała ;-).


Kiedy mamy do dyspozycji niewielką przestrzeń,
ściany nie mogą pozostać "gołe".
Koniecznie musimy je wykorzystać.
Na naszych ścianach wiszą grafiki, wieszaki, tablice magnetyczne, wykonane przez męża półki oraz półki druciane. 



Nasz kącik roboczy już znacie.
Znalazło się w nim  biurko, które odnowiłam samodzielnie.
Kosz na zabawki w czaszki,
 a całkiem niedawno zawitało w tym kąciku także nowe krzesło.
Wprawdzie nie jest to krzesło dedykowane do biurek dla małych dzieci.
 Nie zdecydowałabym się go umieścić w tym pokoju gdyby Franek siedział przy biurku dziennie dłużej niż piętnaście  minut,
zadania robi jednak w szkole, a rysuje częściej przy stole w salonie.






Kilka słów o samym krześle.
Krzesło zostało wykonane ze stali, 
ma przemysłową formę, a ponieważ już dawno Wam wspominałam, 
że chciałabym aby w pokoju dziecka udało się stworzyć klimat nieco loftowy( co się niestety nadal nie udaje ;-))
to wydaje mi się, że w naszym kącie do pracy
krzesło całkiem nieźle się odnalazło.
Pięknie współgra z drewnianym biurkiem, metalową tablicą i ażurowymi drucianymi półkami.
A poza tym styl krzesła zdecydowanie odpowiada mojemu pierwotnemu wyobrażeniu o tej części pokoju, o której pisałam TUTAJ.
Wtedy chciałam aby w pokoju pojawiło się krzesełko Tolix.
Moje krzesło nie jest wprawdzie oryginałem
ale produktem stylizowanym
jednak jak się nie ma co się lubi
to się lubi co się ma ;-).


Jeśli chodzi o wykonanie absolutnie nie mam mu nic do zarzucenia. 
Wykonane jest bardzo starannie, ze względu na swoją wagę jest też bardzo stabilne. 
Nie waży jednak na tyle dużo aby 9-letnie dziecko nie dało rady go swobodnie przesunąć i dosunąć do biurka. 
Sposób malowania krzesła powoduje, że powierzchnia jest odporna na zarysowania
i niezwykle łatwa w użytkowaniu.
Jeśli chodzi o jego wygodę
to w naszym domu są na jego temat trzy opinie.
Mąż stwierdził, że mało wygodne.
Syn stwierdził, że tak samo dobrze się na nim siedzi jak na poprzednim,.
Ja stwierdziłam, że jest wygodniejsze od krzeseł w salonie ;-).
Tak różne zdania pozwalają mi wysnuć wniosek że ile pup tyle opinii.
Wydaje mi się jednak, że najbardziej obiektywnie o krześle wypowiada się Franek,
bo mężowi memu samo krzesło mało się podoba; ja natomiast jestem totalnie na tak ;-)
Ponieważ jest to krzesełko metalowe i stoi w pokoju dziecka
wpadliśmy na pomysł, żeby dołożyć do niego poduszkę, 
która poprawia nieco komfort użytkowania.

Moje krzesło pochodzi ze strony CUSTOMFORM
więc jeśli macie ochotę sprawić sobie podobne 
zapraszam na stronę producenta. 
 
Pod antresolą jest komoda, którą niedawno "przeobraziłam" w szalony, graficzny mebel.
Skrywa ona zabawki Franka.
Cieszę się, że nie musiałam w pokoju upychać ubrań dzieckaa, bo zupełnie nie wiem czy by mi się to udało.
Za to w przedpokoju mamy gigantyczną szafę, która pełna jest Frankowej garderoby.



Mamy także w pokoju półki zrobione na wymiar.
Sprawdzają się znakomicie
ale ja już od jakiegoś czasu myślę, żeby wymienić je
na skrzynki drewniane.
Mam jednak wątpliwości czy takie skrzynki będą w stanie pomieścić wszystkie książki i zabawki, które są w tym miejscu ;-).
 Z pewnością z takimi skrzynkami byłoby bardziej klimatycznie.
Chodzi mi po głowie jeszcze osłona na kaloryfer,
(mam już w głowie wstępny projekt)
z drugiej jednak strony widuję na wielu portalach
inspirację z "gołym" kaloryferem żeberkowym.

Całość utrzymana jest w kolorach szarym, białym i czarnym.
Aby nieco ożywić aranżację postanowiłam wprowadzić żółty w dodatkach
(lampa, tekstylia patrz TUTAJ, skrzynki i komoda o ile można ją traktować jak dodatek).
Nie jest to pokój z katalogu ale z pewnością ma swój styl i
doskonale spełnia wymagania mojego syna.
A ponieważ jest to pomieszczenie, które w naszym domu
ulega najczęściej metamorfozom
nie wykluczam, że wkrótce nabierze
znów innego charakteru.

Pozdrawiam Was niedzielnie i życzę udanego poniedziałku

OLA

SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig