25 sie 2016

METAMORFOZA KREDENSU - ODNAWIAMY MEBLE

Widzieliście już w TYM poście jak zmieniają się kuchenne kąty w naszej Chatce. 
Skoro zmienia się cała kuchnia, wiatr zmian zawiał także i w kącie z kredensem.
W zasadzie z tym kredensem to mam własne "neverending story", bo to już jego drugie wcielenie i nie wiem czy ostatnie ;-).
Skłamię  jeśli  napiszę, że zmiana koloru tego mebla to pełen spontan.
Myślałam o tej zmianie niemalże od roku, od kiedy na swoim facebookowym profilu zamieściłam zdjęcie kuchennego mebla  w szarym kolorze. 
KREDENS ze zdjęcia, który mnie zainspirował;  był prostszy w formie od mojego mebla i w związku z tym dopadły mnie wątpliwości. Jak szarość będzie wyglądać na obłej górce i szprosikach w okienkach??

KREDENS przed zmianą koloru wymagał kilku napraw.
Poluzowała się jedna szuflada i wspomniane wcześniej szprosty w kilku miejscach się porozklejały.
Szufladę naprawiłam, a szprosy postanowiłam usunąć. 
Zwiększyłam w tej sposób powierzchnię szyb, przez co łatwiej mi wyeksponować całe wnętrze kredensu:
stare talerze, białe kubki, stare kamionkowe naczynia, malutką(naprawdę malutką) kolekcję łyżeczek GREEN GATE.

kredens malowany farbami kredowymi

blat orzechowy

gałki ozdobne

Dla przypomnienia jak kredens wyglądał w wersji poprzedniej - zaraz po tym jak otoczyłam go czułą opieką ;-).



Do przemalowania kredensu użyłam farb Annie Sloan z PRACOWNI PATYNOWY, a konkretniej farby w kolorze PARIS GREY...w cudownie chłodnym odcieniu szarości.
W tych farbach nie zaskoczyło mnie absolutnie nic, bo nie był to pierwszy raz kiedy do malowania mebli używam farb kredowych.
W domku na wsi farbami kredowymi mamy pomalowaną skrzynię, regał w pokoju Franka, nasze sypialniane łóżko.

paris grey malowanie kredensu

Mój kredens w białej wersji malowany był rozwodnioną farbą akrylową do drewna i metalu i pokryty woskiem bezbarwnym. Farba kredowa swobodnie poradziła sobie z taką powierzchnią.
Oczywiście nie musiałam szlifować powierzchni wystarczyło ją lekko odtłuścić wodą z płynem.
Pomimo tego, że mój KREDENS jest całkiem spory to udało się go pomalować pomiędzy 
nakładaniem kolejnych warstw farby na ściany ;-).
Nałożyłam na niego dwie warstwy farby ...bo tuż po wyschnięciu pierwszej okazało się, że miejscami, w zagłębieniach są niedoróbki ;-) musiałam więc nałożyć warstwę drugą ;-).

renowacja kredensu

szaro brązowy kredens

Po całkowitym wyschnięciu farby przetarłam niektóre ranty mebla drobnoziarnistym papierem ściernym  i całość zawoskowałam, a po wyschnięciu wosku mebel wypolerowałam.
Drewno pokryte farbą kredową ma specyficzną powierzchnię. 
Nie każdemu podoba się taki efekt...
Ja: "LUBIĘ TO" ;-)

gałki ceramiczne

piękny kredens

Jak kredens wyglądałby bez gałek??
Łyso trochę.
Wybrałam do mebla nową biżuterię, 
bo przecież gałki są dla mebla tym czym biżuteria dla kobiety.
Według mnie najpiękniejsza biżuteria powinna subtelnie podkreślać piękno i na poszukiwaniu takich gałek się skupiłam.
Odpowiednie gałki znalazłam w sklepie REGAŁKA.
I chociaż ilość wzorów i kolorów dostępnych na stronie sklepu przyprawia o zawrót głowy
to ja wybrałam białe gałki ceramiczne w paski: różowe, szare i granatowe.
Według mnie dodają subtelnie uroku staremu meblowi przełamując panującą szaro brązowość.




Postanowiłam zamontować je naprzemiennie, bo z symetrią jakoś mi nie po drodze
Poprzednie gałki  kojarzyły mi się z retro klimatami...a ja chciałam naszą kuchnię i także sam kredens nieco odmłodzić.
Patrzę na mebel w tym wydaniu i wydaje mi się, że ubyło mu lat ;-).
Gałki wykonane są z wielką starannością, ręcznie.
To powoduje, że mogą minimalnie się od siebie różnić.
Dla mnie to gigantyczna zaleta, a nie wada.
Na stronie sklepu znalazłam nie tylko gałki we wszystkich stylach ale także piękne uchwyty i haczyki meblowe...a ponieważ jestem na etapie odnawianie stareńkiej szafki po babki już wiem, gdzie mogłabym je wykorzystać.


Sama aranżacja kredensu się nie zmieniła.
Kobaltowe ozdoby pięknie kontrastują z szarością, chyba nawet piękniej niż z bielą.
Ściany w Chatce mamy teraz śnieżnobiałe,
a bielony kredens na tle nowo pomalowanych ścian wyglądał trochę jak żółty...nie podobało mi się to.




Teraz jest tak jak chciałam, a efekt pozytywnie mnie zaskoczył.
Jeśli macie ochotę poczytać o moich zmaganiach z kredensem odsyłam Was do wpisu z początku mojego blogowania TUTAJ. Tam zobaczycie jak kredens wyglądał kiedy go kupiliśmy ;-)

PS. Dajcie znać w komentarzach czy się Wam podoba ;-)

OLA

SHARE:

7 kwi 2014

Sezon rozpoczęty

Doczekałam się !!!
Miniony weekend był pierwszym tegorocznym spędzonym w naszej wiejskiej chatce.
Ach jak ja tęskniłam.
Tęskniłam za tym co meszczuch może znaleźć na wsi i w domku na wsi.
A mianowicie: za przestrzenią, za spokojem, innym niż w mieście powietrzem, za wesoło trzaskającym pod kuchnią ogniem, za ciekawskimi kocimi towarzyszami, za podglądaniem naszych braci mniejszych: ptaków, nietoperzy, sów; za wspaniale rozgwieżdżonym niebem.

Niezmiennie nie mogę się nacieszyć moim kredensem, a trud, który włożyłam w jego naprawienie już dawno poszedł w zapomnienie.
Przywlekłam tym razem do domku: lampę, która zapoznała się szybko ze stołem(przypadli sobie do gustu ;-); i własnoręcznie zrobiony szydełkowy bieżniczek ( żadne cuda, ale i tak jego widok sprawia mi dużo radości)
Lubię moją wiejską kuchnię...między innymi za kolory... wyjątkowo podoba mi się to połączenie bieli z indygo( znak rozpoznawczy bolesławickiej i włocławskiej ceramiki).
Lubię ją za to także, że jest taka inna od mojej miejskiej kuchni - mało nowoczesna i 
zdecydowanie bardziej przytulna ;-).
 








Jak co roku nie mogę się nadziwić, że w porównaniu do miasta przyroda tutaj ma około dwutygodniowe spóźnienie. 
Na drzewach dopiero widać maleńkie pączki, prócz kilku  bratków i mnóstwa fiołków  nic nie kwitnie.
Na wsi wszak  wszystko ma swój rytm, który pozwala mi się uspokoić i wyhamować.

A Wy jak spędziliście weekend??
Czy " walczyliście " na balkonach, ogródkach??
A może te dwa dni przeznaczyliście na odpoczynek i naładowanie baterii??

Mam nadzieję, że pamiętacie o naszym konkursie, 
na który oczywiście niezmiennie serdecznie Was zapraszam.
Życzę Wam miłego dnia...
Nie jest źle... za 5 dni znów weekend ;-)

OLA




SHARE:

8 lis 2013

Historia jednego kredensu

Zobaczyłam go na aukcji internetowej. 

Uszkodzone zawiasy. "Drzwi trzymają się chyba siłą woli" - pomyślałam. Na domiar złego w opisie przedmiotu znalazły się informacje o niestabilności mebla i o braku jednej nogi. 
Myślałam, że wiem co mnie czeka.

 Kupiłam. 
Przyjechał. 

Okazało się, że nieuczciwy sprzedawca nie poinformował, że do naprawy są także 2 szuflady, które ktoś nieudolnie złożył za pomocą ... taśmy klejącej. Drzwiczki  porozsychane.. do klejenia. Trzy nogi owszem obecne ale w opłakanym stanie.  Mebel został wysmarowany do zdjęć olejem lnianym- co być może i odświeżyło jego wygląd ale też  dodało  pracy. Cóż to za opis: " Stan jak na zdjęciach" jeśli zdjęcia można podretuszować!!??

Nie wymagałam cudów za 700 zł ale rzetelności w opisie aukcji.

Znając faktyczny stan kredensu raczej bym się na niego nie zdecydowała i teraz....

ŻAŁOWAŁABYM!!!

Dostrzegłam w nim potencjał, a że mam naturę wojownika. Postanowiłam  zmierzyć się  z wyzwaniem i spróbować przerobić go na mój wymarzony, wyczekiwany mebel. Nikt nie gwarantował sukcesu.

Czy się udało?? Oceńcie sami!!!.

Rozpoczęłam od inspiracji, żeby w chwilach zwątpienia móc spojrzeć na zdjęcie i przypomnieć sobie co mam osiągnąć.

Zdjęcie pochodzi ze strony Firmy SEART ( oczywiście uległo lekkiej transformacji na potrzeby tego bloga)


Mój kredens nie ma takiego kształtu, ale w sposobie wykończenie jest podobny.

Zależało mi aby biel była transparentna. Środek miał być zaolejowany, podobnie jak blat dołu. Oznaczało to odczyszczenie kredensu do "gołego drewna". A dla mnie: mnóstwo, mnóstwo sobót spędzonych ze szlifierką w dłoni ;-)

Nie wdając się w szczegóły. Nie minęło 5 miesięcy  ;-) i oto jest:
 mój własny, wymarzony
KREDENS !!!

Stoi sobie w naszym letnim domu, a ja ilekroć się do niego zbliżam jestem dumna jak paw.

Tak kredens wyglądał na aukcji internetowej. Urzekły mnie: zaokrąglone zwieńczenie kredensu i gustowna błazeryjka na tyle. Kredens jest cały drewniany ( oczywiście szybki są szklane, a zawiasy metalowe ;-)), nie ma w nim ani jednej "paździochowej" części

TO LUBIĘ!!!



Tutaj kilka ciasnych kadrów mojego CUDA. Ponieważ uwielbiam CERAMIKĘ BOLESŁAWICKĄ zdecydowałam się na porcelanowe gałeczki właśnie z Bolesławca. 



I mój kredens w OGÓLE ;-). 

Ponieważ dużą wagę przywiązuje do szczegółów, ważne było dla mnie żeby nie "poupychać"  bez ładu i składu potrzebnych w kuchni rzeczy. Stąd niezwykle fajnym rozwiązaniem wydały mi się słoiki na przyprawy i na produkty sypkie . Według mnie wyglądają ładnie i doskonale się w tym miejscu sprawdzają.


 





A teraz ...GRATULUJĘ!!! 
Dotrwaliście do końca tego przydługaśnego posta. Na dodatek w co drugim zdaniu roztrząsam urodę mebla i wpadam w samouwielbienie.

Któż by to wytrzymał!!??

Udanego weekendu

OLA
SHARE:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
© O Zebrze - blog lifestylowy - wnętrza, inspiracje, DIY. All rights reserved.
BLOGGER TEMPLATE DESIGNED BY pipdig