Za nami pierwsze dni stycznia.
Zdążyłam już dojść do siebie po nocy sylwestrowej ( chociaż jak zapewne pamiętacie spędzałam ją w domku ;-)).
I to co mnie męczyło to nie był kac po alkoholowym szaleństwie ;-).
To brak snu działa na mnie całkowicie destrukcyjnie.
Aby "odbić" sobie jego niedobór niemalże całą środę przeleżałam w łóżku. W przerwach pomiędzy drzemkami snułam się leniwie po domku.
I to co mnie męczyło to nie był kac po alkoholowym szaleństwie ;-).
To brak snu działa na mnie całkowicie destrukcyjnie.
Aby "odbić" sobie jego niedobór niemalże całą środę przeleżałam w łóżku. W przerwach pomiędzy drzemkami snułam się leniwie po domku.
Mam nadzieję że cały rok nie będzie taki jak Nowy Rok ;-).
Jak się głębiej nad tym zastanowić to chyba nieustający odpoczynek i nic nie robienia nie było nawet takie złe ;-).
Nie robię żadnych postanowień noworocznych... od lat moje plany weryfikuje życie. A jak jest z Wami?? Robicie??Spisujecie na kartkach?? Czy pod koniec roku okazuje się że większość z nich pozostaje niezrealizowana ?? Czy też może każdy punkt jest skrupulatnie wypełniony?? Kiedy jeszcze przechowywałam swoje postanowienia, zwykle w październiku okazywało się, że na ich realizację zabrakło czasu i zapału. Było to dla mnie niezwykle stresujące. A więc po co się frustrować??
Nadal mamy bezśnieżną zimę( a może: ładną mamy wiosnę tej zimy ;-))... nie jest to dla mnie bynajmniej powód do zmartwień. Patrząc na Synka wiem jednak, że wygląda śniegu z utęsknieniem. Dla niego, w odróżnieniu ode mnie,zima nawet w mieście jest atrakcyjna.
Pochowałam już większość
świątecznych dekoracji. Wkrótce zniknie też choinka i jak co roku
wspomnienia o najpiękniejszych ze świąt pokryje kurz.
Ozdobne gałązki zastępuję kwiatami i w domu od razu robi się radośniej.
Nieśmiało żegnam szarości( jeszcze nie całkowicie, nie jest to jednak już u mnie kolor dominujący ) i wprowadzam inne kolory. Niewykluczone, że jeszcze do szarości powrócę... wszak darzę je miłością bezgraniczną.
Uwielbiam relaks z książką, a dzisiaj z racji wolnego dnia ( wolny od pracy zawodowej) mogłam się cieszyć tego typu wypoczynkiem do woli ;-).
Przed nami przedłużony weekend. Wybieramy się na kilka dni poza Kraków ładować akumulatory ;-). A jak Wy spędzicie dni wolne??
Udanego dłuugiego weekendu.
Ola

